niedziela, 25 września 2016
Od Cat do Lucasa
- Lucas! - skarciłam go.
- Jestem je przyjacielem... - powiedział niepewnie.
- I zapamiętaj to sobie. - warknął.
Chłopak spojrzał na mnie, spuścił wzrok i poszedł do stajni. Skrzyżowałam ręce na piersi i przerzuciłam wzrok na niego.
- O co ci chodzi? - spytałam lekko zła.
- Jak on do ciebie powiedział...
- No jak? Dużo osób tak do mnie mówi...
- On rozbierał cię wzrokiem! A może ci się to podoba?
Wywróciłam oczami. To słodkie, że jest zazdrosny ale bez przesady. Niedługo nikt nie będzie mógł na mnie spojrzeć, bo będzie mnie rozbierał wzrokiem...
- Zadzwoń jak ci przejdzie. - mruknęłam.
Jak on mógł w ogóle tak pomyśleć? Przecież kocham jego i tylko i nikogo więcej. Powoli ruszyłam przed siebie, w stronę miasta. Zrobiło mi się smutno.
- Zaczekaj, przepraszam. - złapał mnie za rękę zatrzymując.
- To było nie miłe. - podniosłam lekko wzrok i spojrzałam mu w oczy.
- Wiem, przepraszam. - przytulił mnie.
Dopiero po chwili również go przytuliłam i zamknęłam oczy chowając nos w jego koszulce.
Lucas?
Od Lu Cd Cat
Podszedłem do niej i objąłem w pasie przyciągając do siebie. Patrzyłem podejrzliwie na Sean'a.
- Kto to jest kochanie? - spytałem dziewczyny.
- Sean. - chłopak wyciągnął w moją stronę dłoń
- To mój przyjaciel, zajmuje się Noir'em. - uśmiechnęła się do nas
- Lucas. - uścisnąłem jego dłoń., dalej obdarowując go podejrzliwym spojrzeniem.
- No dobra, będziemy się zbierać. Miej na niego oko.
- Pewnie. - posłał jej uśmiech po czym zniknął w stajni.
Dziewczyna złapała mnie za rękę i gdy odeszliśmy kawałek spytała.
- Czy ty jesteś Lucasku zazdrosny? - uniosła do góry jedną brew i uśmiechnęła lekko.
Spojrzałem na nią.
- A mam być? - wykonałem ten sam gest co ona przed chwilą. Wymieniliśmy uśmiechy i ruszyliśmy w stronę auta.
Zanim wsiałem ten cały Sean podszedł do nas i odciągnął Cat na chwilę na bok. Gadali jakies bite 20 minut, po czym rozstali się i każde poszło w swoją stronę. On do stajni, a Cat do mnie.
- Miło się gawędziło? - spytałem z ironią.
Wsiadłem za kierownicę i zamknąłem za sobą drzwi. Jednak nim zdążyłem zapalić silnik, usłyszałem głos tego chłopaka.
- Catty! - zawołał. Czy ja się przesłyszałem? CATTY?! Wysiadłem z auta i podszedłem do niego, popychając lekko.
- Czy ty masz koleś jakiś problem?! - spytałem
czwartek, 22 września 2016
Od Cat do Lu
- Cat, zaczekaj. - kiedy przekroczyłam prób stajni, ktoś złapał mnie za ramię. Był to Sean - nie wysoki, szczupły brunet o zielonych oczach.
Pracuje tu jako stajenny a Noir jest jego ulubieńcem. Opiekuje się nim, kiedy go tu zostawiam. Pozwalam mu też na nim jeździć, chłopak ma dobrą rękę do koni. Można by rzec, że jesteśmy przyjaciółmi.
- Coś się stało? - spojrzałam na niego zatrzymując się.
- Dzwonił Luther, będzie dopiero o 16. - wyjaśnił.
Luther to osobisty trener mój i Noir'a, kiedy mamy zawody ćwiczymy niemal codziennie i intensywnie (oczywiście bez przesady) Lut to wysoki i postawny blondyn o brązowych oczach i miłym uśmiechu, Bywa jednak chłodny w stosunku do osób, które już na starcie mu podpadną.
- To nic, nawet lepiej. Idę z Mikusiem do weterynarza, później muszę jechać pozałatwiać formalności z zawodami. Więc na pewno się wyrobię. - pomyślałam chwilę.
- Właśnie, mówił żebyś nie jechała bez niego.
- Ale... mają otwarte tylko do 15.... - zauważyłam.
- Tak, wiem, dlatego powiedział że będzie pod twoim domem około 14 i pojedziecie razem. - westchnął delikatnie.
- Aa... no okej, dzięki. - pokiwałam zrozumiale głową.
- Pięknie dziś wyglądasz. - uśmiechnął się szeroko.
- Dziękuję... - posłałam mu promienny uśmiech.
Nagle ktoś objął mnie w pasie, spojrzałam na lewo, był to Lucas. Patrzał podejrzliwie na Sean'a.
- Kto to jest kochanie? - spytał.
- Sean. - chłopak wyciągnął w stronę Lucasa dłoń.
- To mój przyjaciel, zajmuje się Noir'em. - uśmiechnęłam się do obojga.
- Lucas. - uścisnął jego dłoń.
- No dobra, będziemy się zbierać. Miej na niego oko.
- Pewnie. - Sean posłał mi uśmiech po czym zniknął w stajni.
Złapałam Lucasa za rękę, powoli odeszliśmy kawałek dalej.
- Czy ty jesteś Lucasku zazdrosny? - uniosłam do góry jedną brew i uśmiechnęłam lekko.
Lucas?
Od Lu Cd Cat
***
Gdy zaparkowałem zamochód przed stajnią, w której jeździ Cat, niebardzo chciałem opuszczać bezpieczne miejsce jakim jest samochód i natknąć się na jakiegoś potwora.. znaczy konia. Mimo wszystko w końcu wysiadłem i niepewnym krokiem ruszyłem ku pierwszemu budynkowi. Jak się okazało, była to stajnia, więc zniknąłem z niej szybciej niż się pojawiłem. Skierowałem się do następnej budowli. Była to recepcjs, czy coś w tym stylu. Zobaczyłem bar, więc poszedłem kupić kawę. Zapłaciłem, podziękowałem i poszedłem na poszukiwanie Cat. Moim następnym celem była to hala, widziałem to z daleka. Zbliżyłem się do wejścia. Zobaczyłem jakąś dziewczynę skaczącą przez przeszkody. Po głębszym przypatrzeniu się stwierdziłem, że tą oto damą jest moja Cat. Uśmiechnęła się i przeskoczyła, po czym zwolniła do stępa, pomachała mi z uśniechem i podjechała do mnie. Gdy koń zbliżył się zbyt bardzo, ja zrobiłem dwa kroki w tył.
- Cześć kochanie - powiedziałem.
- Hej słońce - odparła. - Poczekasz na mnie? Muszę się nim zająć.
Pokiwałem głową i poszedłem kawałek dalej. Stanąłem z boku i czekałem.
Cat?
poniedziałek, 19 września 2016
Od Cat do Lucasa
- Mam jeszcze jakieś 3 tygodnie... - powiedział z uśmiechem. - Mam czas... - Jęknęłam gdy złączył nas w jedność.
Czułam przypływające ciepło z każdym jego dotykiem, pocałunkiem.
- Czy my... nie przesadzamy? - zapytałam między pocałunkami, uśmiechając się pod nosem.
- Ależ skąd. Nie... - kręcił przecząco głową, powoli wsadzając swojego członka we mnie.
Jęknęłam cicho, kiedy chłopak przegryzł płatek mojego ucha.
***
Następnego dnia musiałam wstać wcześnie rano aby zabrać Last Noira na trening. Zawody powoli się zbliżają, a my musimy poprawić sobie kondycję. Lucas jeszcze spał, postanowiłam go nie budzić. Wczoraj mówiłam mu, że rano jadę na trening.
***
Pojechałam pierw do siebie, wzięłam prysznic, wyczesałam włosy, zjadłam sałatkę i wypiłam kawę oraz założyłam swój strój. Wprowadziłam ogiera do przyczepy i ruszyliśmy pod daną stadninę. Osiodłanie konia nie zajęło mi specjalnie dużo czasu, czaprak, siodło, nauszniki, ogłowie i owijki. Czaprak, owijki i nauszniki były czerwone a siodło i ogłowie czarne. Wprowadziłam go na parkur, zaczęliśmy oczywiście od rozgrzewki. Dwa kółka stępem, trzy kłusem i trzy galopem. Później najechaliśmy na mniejsze przeszkody i mogliśmy rozpocząć trening.
***
Kiedy najeżdżaliśmy na największą przeszkodę, zauważyłam Lucasa podchodzącego do ogrodzenia z kawą w ręku, zapatrzyłam się i gdyby nie Noir, pewnie ten skok by nam się nie udał. Na szczęście to on wszystkiego dopilnował i wyszło świetnie.
Lucas?
Od Lu Cd Cat
- Co tam gotujesz? - spytała.
Spojrzałem na nią kątem oka. Miała na sobie bieliznę i moją koszulę. Przeczesała ręką włosy i spojrzała na mnie.
- Tortillę - odparłem i spojrzałem na nią. - Ale mam ochotę na coś innego...
- Ja jeszcze bardziej - powiedziała i wsadziła rękę w moje bokserki. - Czuje jakiś niedosyt.
Przygryzła wargę i pociągnęła mojego członka do siebie, ciągnąc mnie za do siebie. Nachyliłem się i ją pocałowałem, klapiąc po pupie.
***
Po zjedzeniu obiadu, za namową dziewczyny (nie musiała prosić zbyt długo) poszliśmy do sypialni. Zdjęliśmy bieliznę i spojrzeliśmy na siebie. Rzuciłem ją na łóżko i pocałowałem.
- Musisz się wiele nauczyć jeśli chodzi o sprawy łóżkowe - powiedziała dziewczyna, ale jęknęła gdy wsadziłem w nią dwa palce.
- Mam jeszcze jakieś 3 tygodnie... - powiedziałem z uśmiechem. - Masz czas...
Jęknęła gdy złączyłem nas w jedność.
Cat? ^^
niedziela, 18 września 2016
Od Cat do Lu
- A ja ciebie. - odwzajemniłam gest.
Od Lu Cd Cat
- Lucas! - krzyknęła w pewnym momencie Cat. Spojrzałem na nią i widziałem, że jest jej dobrze, że zaraz dostanie orgazmu. Ja zresztą też byłem bliski osiągnięcia go. Nachyliłem się nad nią i zacząłem całować jej piersi, nie przerywając stosunku. Gdy na chwilę zwolniłem, usłyszałem podniecony głos Cat.
- Boże... Nie przerywaj, błagam cię...
Wsunąłem członka bardziej, tak, że dziewczyna jęknęła. Gdy po kilku minutach rozłączyłem nas, z mojego przyrodzenia wydobyła się sperma. Dziewczyna dyszała śmiejąc się, a ja po chwili runąłem obok nie ja materac.
- Jezu to było cudowne... - powiedziała uśmiechając się. - Oh...
- Mnie też się podobało... - pocałowałem ją, a potem zacząłem zjeżdżać coraz niże, zatrzymując się na jej piersiach i całując je raz delikatnie, raz namiętnie. Rękę natomiast położyłem na łechtaczce i zacząłem się nią bawić, a dziewczyna znów jęknęła z roskoszy.
Cat? XD
Od Cat do Lu
Gdy byliśmy w samej bieliźnie, Lucas rzucił mnie na łóżko i zawisnąłem nade mną.
- Na pewno tego chcesz? - spytał.
Zastanowiłam się chwilę nad odpowiedzią. Z jednej chciałam tego, ale z drugiej miałam pewien uraz, jeśli chodzi o te sprawy. Niby mu ufam, ale sama nie wiem. Ostatecznie pokiwałam twierdząco głową uśmiechając się przy tym delikatnie. Chłopak odwzajemnił gest i zaczął całować mnie po szyi, stopniowo schodząc coraz niżej. Nie przeszkadzałam mu kiedy zaczynał ściągać ze mnie bieliznę. Jego pocałunki zaczynały być coraz bardziej łapczywe.
- Spokojnie nie ucieknę Ci - Zaśmiałam się
- Po prostu nie mogę się powstrzymać - bez zbędnych słów ściągnął ze mnie stanik, aby moc przyłożyć usta do piersi. Na początku delikatnie całował całą ich powierzchnie, później skupił się na samych sutkach. Przygryzał, ssał, robił to tak sprawnie, a ja jęczałam pod nim coraz bardziej rozpalona. Rozchylił moje nogi i opuszkami palców przejechał po mojej kobiecości na co jęknęłam i przymknęłam oczy. Przyssał się do mojej łechtaczki bawiąc się językiem.
- O jezu, Lucas... - jęknęłam z podnieceniem.
- Słucham, skarbie? - zapytał kiedy przestał i jednocześnie włożył we mnie palec.
- Jesteś nieziemski.... - powiedziałam wyginając się z podniecenia.
- Ty też. - pocałował mnie w szyję nie przerywając.
Powoli przejechałam dłonią po wybrzuszeniu ukrytym za materiałem bokserek. Syknął lekko i odchylił głowę do tyłu. Szybkim ruchem zdjęłam z niego bokserki i wzięłam do ręki jego członka. Czułam się rozpalona jak jeszcze nigdy, wszystko co robił umiał robić w niezwykłym wyczuciem. Raz przygryzał a za chwilę znowu całował delikatnie.
- Gotowa? - Wyszeptał
- Nie pytaj, działaj - Uśmiechnęłam się szukając jego ust. Zatraciłam się w pocałunku, lecz kiedy poczułam jak we mnie wchodzi. Poruszał się wolno i stopniowo jakby chciał mnie przyzwyczaić. Kiedy przestalam czuć lekki dyskomfort pojawiła się sama rozkosz. Jęknęłam w jego usta, przygryzając wargę i przylegając do niego całym swoim ciałem. Uczucie było tak nieziemskie, że to co było wcześniej nawet nie mogło się równać z tym. Z czasem jego ruchy stały się szybsze a gdy i ja złapałam rytm to zaczęłam mu pomagać ruszając się
- Lucas! - Krzyknelam wyginajac się, gdy poczułam jak blisko jestem orgazmu.
?
Od Lu Cd Cat
- Kocham cię.... - wyszeptała, a ja uśmiechnąłem się. Poczułem, że ręka dziewczyny wsunęła się pod moją koszulkę i błądzi po moich plecach. Zamruczałem cicho, całując ją namiętnie. Wplotłem dłoń w jej włosy i zacząłem zawijać kosmyki na palce. Po chwili ręka dziewczyny zaczęła podwijać moją koszulkę, by po chwili Cat zdjęła ją ze mnie i położyła, a raczej rzuciła obok łóżka. Odsunąłem się od niej z uśmiechem, a po chwili dziewczyna usiała obok mnie.
- Teraz mi przez ciebie zimno - udałem oburzenie.
- Mogę cie ogrzać.
Powiedziała i przytuliła mnie.
Następnie poczułem jak jej ręka zsuwa się niżej i ląduje na moich biodrach. Lekkie szarpnięcie i po chwili dresowe spodnie były na ziemi a ja zostałem w samej bieliźnie. Uśmiechnąłem się do niej. Wzięła moją rękę i wsunęła sobie pod bluzkę, dałam mi znak, że mam ja zdjąć. Podwinąłem materiał i po chwili rzuciłem go obok swojej koszulki. Odpiąłem jej spodnie i zciągnąłem na dół. Gdy byliśmy w samej bieliźnie, rzuciłem Cat na łóżko i zawisnąłem nad nią.
- Na pewno tego chcesz? - spytałem dla pewności.
Cat? Masz co chciałaś XD
Od Cat do Lu
- Tylko jej pilnuj. - posłał mu uśmiech, po chwili jednak spoważniał i stanął bliżej niego. - Jeśli ją skrzywdzisz, będziesz mieć ze mną do czynienia. - szepnął groźnie.
- Tato! - skarciłam go wzrokiem.
- Spokojnie, nic takiego się nie stanie. - Lucas posłał mu uśmiech i objął mnie.
- Mam nadzieję. - uśmiechnął się. - Trzymaj się słońce. - pocałował mnie w czubek głowy i przytulił.
Wszyscy wsiedli do samochodu i odjechali, Lucas objął mnie w pasie i wciągnął do środka domu.
- Czuje się porwana. - zaśmiałam się lekko zarzucając mu ręce na szyję.
- Kilka tygodni tylko dla nas. - pocałował mnie.
- Mhm... a co, masz już jakieś plany? - wyszeptałam w jego usta.

Od Lu Cd Cat
- Ja cię kiedyś pozwę o kradzież - powiedział mój tata z uśmiechem. - Oddawaj.
Rzuciłem mu kluczyki i posłałem uśmiech.
- Gdzie jes...
Nie dokończyłem, bo zawibrował mi telefon.
"Lucas... strasznie boli mnie brzuch, nie mogę się ruszyć, nie wiem co się dzieje, proszę, przyjdź..."
To od Cat. Bez namysłu odpisałem jej.
"Spokojnie, zaraz przyjdę."
Po czym schowałem telefon i poszedłem do ich namiotu. Zapiąłem zamek i uklęknąłem obok niej.
- Catty, i jak? - spytałem lekko wystraszony.
- Mógłbyś... się... tu położyć? - spytała z dziwnym wyrazem twarzy. Położyłem się obok a ona mnie przytuliła.. - Nic mi nie jest, po prostu chciałam cię tu ściągnąć.
Szepnęła wtulona we mnie. Parsknąłem śmiechem i też ją objąłem.
- Wystarczyło poprosić.
czwartek, 15 września 2016
Od Catherine do Lucasa
***
Obudziłam się naprawdę późno, co się dziwić, do rana nie mogłam zasnąć. Kiedy otworzyłam oczy, spojrzałam na godzinę w telefonie, dochodziła jedenasta. Ziewnęłam i przeciągnęłam się. Tak bardzo nie chciało mi się wstawać... brakowało tu jeszcze Lucasa i byłoby idealnie. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Chwyciłam do ręki telefon i napisałam do chłopaka.
Ja: Lucas... strasznie boli mnie brzuch, nie mogę się ruszyć, nie wiem co się dzieje, proszę, przyjdź...
Lucas <3: Spokojnie, zaraz przyjdę.
Uśmiechnęłam się zwycięsko pod nosem i odłożyłam na bok telefon. Chwilę później chłopak wszedł do mojego namiotu, był już ubrany i pewnie od pewnego czasu nie spał, jak reszta. Zapiął zamek i uklęknął koło mnie.
- Catty, i jak?
- Mógłbyś... się... tu położyć? - spytałam z udawanym bólem, cały czas trzymając się za brzuch. Chłopak wykonał moją prośbę i położył się blisko mnie, ponownie uśmiechnęłam się triumfalnie i przytuliłam do niego. - Nic mi nie jest, po prostu chciałam cię tu ściągnąć. - szepnęłam będąc w niego wtulona.
Lucas?
Od Lu Cd Cat
- Kocham cię Catty... - wyszeptałem - I nie pozwolę by ten dupek coś ci zrobił. Nie pozwolę by ktokolwiek coś ci nie zrobił. Gdybym był nim... strzeliłbym sobie w łeb.
Nachyliłem się, gdy dziewczyna zarzuciła mi ręce na szyję, po czym wtuliłem twarz w jej włosy i chłonąłem ich zapach. Chciałem by ta chwila trwała wiecznie. Żebyśmy zawsze byli razem. Żeby czuła się ze mną bezpieczna, kochana, potrzebna... I mogę jej przysiąc jeśli będzie chciała, że nie zasnę aż on za to nie zapłaci. Będę go śledził, męczył, groził... Byleby tylko moja Catty była wolna i szczęśliwa. Nawet zapłacę za to życiem jeśli będzie trzeba.
***
W nocy kompletnie nie mogłem spać. Wierciłem się, przewracałem z boku na bok. Ciągle coś mnie rozpraszało. Świerszcze, komary, obrazy padające na namiot. W końcu wstałem i wyszedłem zabierając kluczyki do auta. Wyskoczyłem z namiotu i poszedłem w jego kierunku. Otwarłem go, po czym wślizgnąłem się na tylne siedzenia i położyłem. Zablokowałem wszystkie drzwi i zamknąłem oczy. W końcu zasnąłem.
?
Od Cat do Lucasa
- A ja mam braci - odparł - Dylan ma czarny pas w karate, a Harry też nie jest najgorszy. Poza tym, Klara, Diana i Victoria też są silne. Nieraz jak się siłowały z tatą wygrywały. A z tego co wiem twoi bracia też tego typka nie trawią. Są jeszcze nasi ojcowie. Mamy przewagę - odparł i pocałowałem mnie w głowę. - Nie płacz już... Catty...
Wtuliłam się w niego i zaczęłam bardziej szlochać. Wiem do czego jest zdolny i martwiłam się o Lucasa, mam nadzieję że się jednak nie spotkają. Aby się uspokoić, wstrzymałam oddech co odrobinę pomogło.
- Wiesz kiedy wracamy do domu? - spytałam pociągając lekko nosem.
- Chyba za 2-3 dni, a co?
- Za dwa tygodnie mam zawody, muszę zacząć ćwiczyć... - westchnęłam ciężko.
- Jakie zawody?
- Skoki, najważniejsze zawody w tym roku. Będą reprezentanci najlepszych klubów jeździeckich, rekrutują, chciałabym się do jednego z nich dostać...
Lu?
Od Lu Cd Cat
- Słonko obiecuję ci, że gdy tylko go spotkam, tak go spioę że rodzona matka go nie pozna - powiedziałem, a raczej wysyczałem wściekły. Gdybym wtedy to wiedział...
- Nie Lucas... - powiedziała przez łzy. - Nie rób tego... On ma kumpli....
- A ja mam braci - odparłem - Dylan ma czarny pas w karate, a Harry też nie jest najgorszy. Poza tym, Klara, Diana i Victoria też są silne. Nieraz jak się siłowały z tatą wygrywały. A z tego co wiem twoi bracia też tego typka nie trawią. Są jeszcze nasi ojcowie. Mamy przewagę - odparłem i pocałowałem ją w głowę. - Nie płacz już... Catty...
Dziewczyna wtuliła się we mnie i zaczęła bardziej szlochać.
?
środa, 14 września 2016
Od Cat do Lucasa
- Już dobrze? - spytał szeptem.
- Mhm... - powiedziałam cicho.
- Co ci zrobił?
Zbierałam się chwilę, aby mu wszystko opowiedzieć.
- Byliśmy razem pięć miesięcy, było cudownie. Ale potem, zaczął pokazywać swoją prawdziwą twarz. Zaczął brać narkotyki, wkręcił się w handel. Stał się agresywny, opryskliwy... zaczął mnie bić, na początku rzadko, później... stało się to codziennością. Zamknęli go bo... któregoś dnia spotkaliśmy się przy jakimś barze. Twierdził że chce mnie przeprosić, no więc poszłam tam. Był z kolegami i wtedy mnie... - nie potrafiłam tego powiedzieć.
Rozpłakałam się a Lucas lekko mnie przytulił.

Lu?
Od Lu Cd Cat
- Czego chcesz? - spytała dziewczyna
- Wróć do mnie, zmieniłem się, proszę!
- Zwariowałeś?! Nigdy nie zapomnę ci tego, co mi zrobiłeś! - w jej oczach pojawiły się łzy
- Chciałem po dobroci, nie? Okej, będzie siłą! - krzyknął.
Chciał ja uderzyć, ale dziewczyna uniknęła ciosu i gdzieś pobiegła. Ja tymczasem podszedłem do chłopaka i zaczęliśmy się szarpać. Waliłem go po twarzy, a on zaraz mi oddawał. Nagle przybiegł mój ojciec i nas rozdzielił, następnie kazał chłopakowi stąd iść Wytarłem krew spływającą mi z nosa, po czym podbiegłem do Cat, siedzącej kilkadziesiąt metrów dalej. płakała.
- Catty... - powiedziałem siadając obok niej. Spojrzał na mnie i jeszcze mocniej się rozpłakała. Objąłem ją mocno. - No już... Nie płacz kochanie...
Pogładziłem ją po włosach. Siedzieliśmy tak chwilę, po czym dziewczyna odsunęła się lekko i mnie pocałowała.

Od Cat do Lucasa
- Co wy mi tu odwalacie? - spytał z uśmiechem mój ojciec.
- Zastaw ich Hayes, są młodzi, zakochani... - powiedział tata Lucasa i trzepnął mojego w rękę.
- Uuuu - powiedziała Diana.
Lu spojrzał na cale rodzeństwo z ukosa, później przeniósł wzrok na mnie i uśmiechnął lekko, odwzajemniłam gest. Mój uśmiech jednak szybko zniknął, kiedy zobaczyłam za Lucasem Marcusa.

- Możemy porozmawiać? - spytał.
Maks od razu poderwał się z miejsca i popchnął go.
- Wypierdalaj frajerze, czego od niej jeszcze chce?! Odwal się od niej!
- Maks... - złapałam go za ramię, nie chciałam aby się pobili.
- Czego chcesz?
- Pogadać. - westchnął.
- To mów...
- W cztery oczy...
Powoli ruszyłam za nim, brat jednak złapał mnie za rękę.
- Spokojnie, nie po to trenuję boks. - posłałam mu lekki uśmiech.
Puścił mnie, zatrzymał mnie ponownie Lu.
- Kto to jest?
- Mój... były. - powiedziałam cicho z lekkim obrzydzeniem. - Wyjaśnię ci wszystko później.
Podeszłam do Marcusa, złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą, wyrwałam mu się jednak.
- Czego chcesz?
- Wróć do mnie, zmieniłem się, proszę!
- Zwariowałeś?! Nigdy nie zapomnę ci tego, co mi zrobiłeś! - w moich oczach pojawiły się łzy, na myśl o przeszłości.
- Chciałem po dobroci, nie? Okej, będzie siłą! - krzyknął.
Podniósł na mnie rękę, jednak zrobiłam unik dzięki czemu mnie nie uderzył. Uciekłam przed nim. Kawałek od obozu stanęłam, otarłam łzy, zaczekałam chwilę aż oczy przybiorą normalny kolor - pozostało jedynie udawać że wszystko jest ok, nie wiem czy mi się uda.
?
Od Lu Cd Cat
***
Z samego ranka musiałem wstać około 5 by coś przegryźć i wziąć leki. Wyszedłem z namiotu i ruszyłem do samochodu. Wcześniej wyjąłem kluczyki od samochodu z kurtki ojca. Otwarłem auto i wsiałem na miejsce kierowcy, po czym zamknąłem drzwi. W schowku tata trzymał 'specjalne' batony tylko dla mnie. Wziąłem jednego i ugryzłem.. Szybko go zdjąłem i sięgnąłem po leki na serce. Połknąłem trzy różne tabletki. Włączyłem radio i słuchałem może z godzinę.
***
Wróciłem do obozowiska gdy wszyscy siedzieli przy ognisku i smażyli kiełbaski na śniadanie. Gdy usłyszeli kroki spojrzeli na mnie. Cat podbiegła do mnie i rzuciła mi się na ramiona.
- Co wy mi tu odwalacie? - spytał z uśmiechem tata Cat.
- Zastaw ich Hayes, są młodzi, zakochani... - powiedział mój tata i trzepnął tatę Cat w rękę.
- Uuuu - powiedziała Diana.
Spojrzałem na cale rodzęństwo z ukosa.
![]() |
| Victoria |
![]() |
| Harry |
![]() |
| Dylan |
![]() |
| Klara |
![]() |
| Diana |
Cat? :3
Od Cat do Lucasa
- Wiesz.... To może głupie co powiem, bo... Dopiero co się poznaliśmy, a ja nie pamiętam początku tej znajomości, ale... - zaczął, podniosłam lekko głowę aby móc na niego spojrzeć. - Kocham cię Catty. - dodał w końcu i złączył nasze usta w pocałunku.
Uśmiechnęłam się pod nosem i odwzajemniłam pocałunek, sprawiając go nieco bardziej namiętnym. Położyłam swoją dłoń, na jego, która znajdywała się na moim policzku.
- To nie jest głupie... - posłałam mu lekki uśmiech. - Ja ciebie też kocham. - wyszeptałam w jego usta i ponownie go pocałowałam.
Lucas? ^^
Od Lu Cd Cat
- Wiesz.... To może głupie co powiem, bo... Dopiero co się poznaliśmy, a ja nie pamiętam początku tej znajomości, ale...
Dziewczyna spojrzała na mnie.
- Kocham cię Catty.
Powiedziałem i pocałowałem ją.
?
wtorek, 13 września 2016
Od Catherine do Lucasa
Po chwili odwzajemniłam jego pocałunek, chwilę później sprawił go bardziej namiętnym. Kiedy się od siebie odsunelismy, spojrzelismy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się lekko i wtuliłam w niego, on również mnie przytulil.
Lu?
Od Lu Cs Cat
- Czemu tu tak siedzisz?
Spytałem siadając obok niej. Wystraszyła się lekko, ale nie krzyknęła.
- Nie mogę spać - odparła. - A ty?
- To samo.
Dziewczyna zadrżała, więc zdjąłem bluzę i narzuciłem jej na ramiona, przytulając przy okazji.
- Catty? - spytałem, a gdy spojrzała na mnie, złapałem ją za policzek. - Pozwolisz?
Zamknęła oczy i nawet nie zauważyła, że się rumieni. Uśmiechnąłem się, po czym zacząłem ją delikatnie całować.
? :3
Od Cat do Lucasa
?
Od Lu Cd Cat
- Martwiłem się o ciebie - powiedziałam. Spojrzała na mnie. Mimo iż było ciemno, dostrzegłem na jej policzkach łzy. - Catty... Nie płacz.
Przysunąłem się do niej i objąłem.
- Nie płacz... - wtuliła się we mnie. - No już spokojnie... Wszystko będzie dobrze...
Dziewczyna przytuliła mnie mocno, na co nie mogłem się nie uśmiechnąć. Zacząłem gładzić ją po włosach i plecach, dając jej się wypłakać. Była taka niewinna... Taka słodka... I chciałem, żeby była moja.
- Cat? - spojrzała na mnie. - Muszę ci....
- Lucas, chodź tu po leki!
- Muszę ci coś powiedzieć...
- Lucas!
Nic nie dodałem, tylko złapałem dłońmi jej policzki i pocałowałem namiętnie, po czym wyszedłem z namiotu
? :3 <3
Od Cat do Lu
- Gdzie jest w ogóle Cat? - usłyszałam nagle.
Suuuper, nie ma mnie od... 6 godzin a on dopiero zorientował się, że mnie nie ma. Ekstra.
- Wróci. - Eliot zaśmiał się lekko.
- Ej, to nie jest śmieszne... - wtrącił Lucas.
Wyszłam z lasu, cały czas trzymając ręce w kieszeni bluzy. Wszyscy siedzieli przy ognisku, piekli kiełbaski i pianki. Lucas widząc mnie, poderwał się lekko z miejsca.
- Chodź, zjesz. - ojciec poklepał miejsce obok siebie.
- Nie jestem głodna... - mruknęłam.
- Jak to nie, od rana nic nie jadłaś? Jak możesz nie być głodna?
- Oj... daj mi spokój.... - mruknęłam i schowałam w swoim namiocie.
Tam usiadłam na śpiworze i schowałam twarz w dłonie.
?
Od Lu Cd Cat
- Nie chcę, dzięki.
Wstała i poszła do naszego obozowiska, mijając swojego tatę z którym zamieniła parę słów. Mój podszedł i usiadł obok mnie.
- I jak?
- Co i jak?
- Z Cat. Powiedziałeś jej?
- Nie. To nie ten monent bo... - zaniemówiłem, bo znowu poczułem kłócie w sercu.
- Spokojnie Lucas. Pamiętaj co mówił lekarz. Głębokie, wolne wdechy i masz siedzieć. Nie kładź się.
- Wiem tato... - powiedziałem i uśmiechnąłem się. Poklepał mnie po ramieniu po czym poszedł do wody.
- Lucas co ci jest?! - usłyszałem za sobą głos Cat.
- Mówiłem ci że....
- Nic?! Co mówił lekarz?! Co ci jest?!
Spojrzałem na nią, a potem poklepałem miejsce obok siebie. Ta jednak nie miała zamiaru siadać.
- To nic takiego...
- Powiedz mi... - powiedziała z kamiennym wyrazem twarzy. - Prosze...
- Cat... Wiesz że miałem wypadek. Zresztą amnezja jeszcze nie do końca mi minęła. Złamania się zrosły, rany zagoiły...
- Przejdź do senda.
- Więc.... okazało się, że przeżyłem zawał... - zakryła usta rękami - ... i od tego czasu moje serce pracuje nieco słabiej i czasem się zatrzymuje na sekundę lub dwie. Wtedy muszę głęboko oddychać.
- Boże...
Wstałem i podszedłem do niej. Złapałem dłońmi jej policzki. Zrobić to? A może lepiej nie?
- Nic mi nie będzie - powiedziałem i poszedłem do namiotu. 'Nic mi nie będzie' o serio Lucas?! Na tyle cię stać?!
?
Od Cat do Lu
Po chwili odwzajemnił gest, westchnęłam delikatnie i spojrzałam przed siebie, podziwiając widoki. Przeczesałam włosy dłonią, nagle usłyszałam głosy naszych ojców, spojrzałam w ich kierunku. Oboje w kąpielówkach szli w naszą stronę.
- Pójdę po coś do picia, chcesz coś? - uśmiechnęłam się blado.
?
Od Lu Cd Cat
- No martwiłem - powiedziałem ptzyciągając ją bliżej. - Jesteś bezbronną, małą dziewczynką.
Trzepnęła mnie w rękę, na co się zaśmiałem. Czyli tak chce się bawić? Ok. Odsunąłem się od niej i ruszyłem po plaży. Nagle udałem, że znowu coś dzieje się z moim sercem. Złapałem się za pierś i odetchnąłem ciężko, po czym runąłem na ziemię. Dziewczyna podbiegła do mnie i uklęknęła obok.
- Jezu Lucas!
Powiedziała wystraszona, po czym nachyliła się nade mną. Otwatłem oczy i uśmiechnąłem się.
- Martwiłaś się? - spytałem i pogładziłem ją po policzku. - Uroce.
- Jestś idiotą - powiedziała i usiadła obok obejmując kolana rękami. Podniosłem się z ziemi i przysunąłem do niej. Objąłem ją ramieniem i przyciągnąłem do siebie.
- Nie bądź zła - wyszeptałem i pocałowałem ją w policzek.
? :3
Od Cat do Lu
Tak chce się bawić? Okej, nie ma problemu. Oglądałam się za siebie, Lucas bawił się zabawkami na brzegu, zaskoczyłam z motorówki i podpłynęłam do niego. Wymieniliśmy uśmiechy, skorzystałam z okazji kiedy się odwrócił i po cichu zanurkowalam, podplynelam do czcin chowając się za nimi.
- Cat? Cat? Gdzie ty? - rozglądał się dookoła. - Wyłaź... - westchnął głęboko. - Cat? - był już nieco bardziej przestraszony.
Zanurkował a po chwili się wynurzyl cały czas wywolywajac moje imię. Podpłynęłam do niego, znalazłam się za nim.
- Buuu! - ochlapalam go wodą.
Odwrócił się i odetchnal. Złapał mnie w talii.
- Nie strasz mnie tak więcej. - powiedział patrząc mi głęboko w oczy.
- Martwiłeś się o mniie? - otarłam się powoli nosem o jego policzek. - Uroczo. - wyszeptałam mu do ucha słodkim i seksownym głosem, mierzwiac lekko jego włosy.
Lucas? :3
poniedziałek, 12 września 2016
Od Lu Cd Cat
- Uszukiwałaś! To się nie liczy!
Oburzyłem się. Chociaż po chwili wpadłem na pewnien pomysł. Wsiadłem za nią na motorówkę i objąłe w talii.
- Albo ty prowadź - powiedziałem kładąc brodę na jej ramieniu. - Ja będę cię przytulał.
Dziewczyna siedziała chwilę spięta, jednak rozluźniła się po kilku sekundach.
- Jedziesz? - wyszeptałem jej do ucha tak, że zadrżała, a po szyi przeszedł jej dreszcz. Postanowiłem się z nią podroczyć. - Cat... - przejechałem opuszkami palców po jej ręce tak że jej ręka pokryła się gęsią skórką. - Ja wolę popływać...
Wyszeptałem, dałem jej całusa i ześlizgnąłem się do wody.
? :3
Od Cat do Lucasa
- To co, kto pierwszy na motorówce ten prowadzi. - posłał mi uśmiech.
- Okej, szykuj się na siedzenie z tyłu. - odwzajemniłam gest po czym zaczęłam płynąć w stronę pomostu.
- Hej! - krzyknął za mną śmiejąc się.
Udało mi się dopłynąć pierwszej, wspięłam się na motorówkę.
- Wygrałam! - powiedziałam uradowana, uśmiechając się zwycięsko.
?
Od Lu Cd Cat
- Jesteś piękna - powiedziałem na co dziewczyna zarómieniła się. - Idziemy?
Wskazałem ręką na wodę.
Dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła za mną do zbiornika. Ona wchodziła powoli, ja natomiast od razu zanurkowałem i wynurzyłem się przed dziewczyną.
- Akuku.
- Ochlapiesz mnie to zginiesz!
Zagroziła. Zaśmiałem się i pociągnąłem ją za sobą takvże wpadła do wody i wylądowała na mnie. Wynurzyliśmy się a dziewczyna chciała mnie chyba uderzyć, ale przytuliłem ją.
- Oj no nie złość się już.
Powiedziałem z uśmiechem.
?
Od Cat do Lu
- Serio... - Lucas stanął obok mnie i zaśmiał się lekko.
- Jego samochody to świętość, tak już ma. - wzruszyłam lekko ramionami.
- Cat, idziemy pływać? - usłyszałam głos Maksa.
Spojrzałam w jego kierunku i pokiwałam zgodnie głową.
- Idziesz? - uśmiechnęłam się lekko do chłopaka.
- Idę, zbiorę chłopaków, dziewczyny i dojdziemy. - odwzajemnił gest.
Weszłam do namiotu i założyłam swój strój kąpielowy.
Lu?
Od Lu Cd Cat
- Co tam? - spytała dziewczyna wyjmując słuchawkę.
- Twój tata zawsze taki jest? - spytałem patrząc jak kłóci się z moim tatą. - To tylko błoto. Nie ma tam żadnych kamieni.
- Nie zrozumiesz go.
Wymieniliśmy uśmiechy, sle nie rozmawialiśmy dalej.
- Lucas! - usłyszałem głos taty. Pokazał na auto. Pokiwałem głową. Już miałem ruszyć, ale oczułem ponowne kołotanie serca. Zamknąłem oczy.
- Lucas ok? - poczułam na ręce dłoń Cat.
- Tak ok.
Posłałem jej słaby uśmiech, po czym lekko kuśtykając doszedłem do samochodu.
***
Na miejscu rozbiliśmy namioty, a nasi ojcowie zaczęli rozkładać grille. Gdy Dylan wbił ostatni kołek, wstałem i przybiłem z nim piątkę. Zobaczyłem, że Cat z braćmi też już uporała się ze swoim. Spojrzała na mnie więc posłałem jej uśmiech.
? :3
Od Cat do Lu
- Tak, spokojnie. - uśmiechnął się lekko.
Odwzajemniłam gest choć nie byłam pewna czy mówi prawdę. Po kilku minutach, wsiadaliśmy ponownie do samochodów. Zajęłam swoje miejsce z przodu, chłopacy siedzieli z tyłu a Mike spał pod moimi nogami. Ruszyliśmy za Lucasem i jego rodziną. Oparłam nogi o *nie pamiętam jak się to nazywało, ten plastik przed przednią szybą xd* a w uszy włożyłam słuchawki a na oczy założyłam swoje okulary przeciwsłoneczne. Jechaliśmy kilkanaście minut asfaltową drogą, później kolejne kilkanaście leśną z różnymi wybojami przez co ojciec nie był zadowolony. Nagle natknęliśmy się na błoto, ojciec Lucasa przejechał bez problemu, mój jednak zatrzymał się przed kałużą.
- Nie przejadę tędy... - Zaczął mrugać światłami, oni się zatrzymali, ojciec wysiadł.
Od Lu Cd Cat
- Zrobiliście to specjalnie? - spytałenlm.
- Tak - uśmiechnął się do mnie. - Wiem, że Cat ci się podoba i to dobry sposób byś jej to powiedział .
Puścił do mnie oczko i poszedł. Pokiwałem w rozbawieniu głową i poszedłem siękować. Wyjmując ubrania z szafy, przez przypadek sprawiłem, że z półki wypadły moje rolki. Ze smutkiem włożyłem je do pudła z nieużywanymi rzeczami. Zamknąłem je i schowałem w głąb szafy.
***
Z samego rana zjedliśmy śniadanie, po czym spakowaliśmy wszystko do samochodu. Następnie wsiedliśmy. Mama nie mogła jechać, gdyż źle się czuła i została w domu z Peterem. Usiadłem z przodu, obok taty. Z tyłu siedziały dziewczyny a na siedzeniach w bagażniku Harry i Dylan. Jechaliśmy jakieś 15 minut. Dzisiaj ubrałem się w szorty i koszulkę bez rękawów, oraz moje Reeboki. Gdy wysiedliśmy zobaczyliśmy jak Cat z rodzeństwem bawią się, siedząc sobie na baranach. Harry wskoczył mi na barana, a następnie pobiegliśmy do Cat i jej braci. Chwilę naparzaliśmy w siebie patykami, ale po chwili wpadliśmy do rowu. Zaczęliśmy się śmiać, ale mnie po chwili zaczęło łomotać serce. Wyszedłem z rowu i usiadłrm na trawie. Dylan, Klara, Diana i Victoria przybiegli do nas i wparowali do rowu. Nagle Cat podeszła i usiadła obok mnie.
- Wszystko ok? - spytała.
- Tak - odparłem i spojrzałem na rodzeństwo.
Dziewczyna zrobiła to samo.
- Mówiłeś, że Victoria i Diana to bliźniaczki.
- Tak. Dwujajowe.
Idparłem i złapałem się za serce.
?
niedziela, 11 września 2016
Od Cat do Lu
- Kiedy jedziemy? - spytałam.
- Jutro o świcie. - poinformował mnie ojciec Lucasa. - Może zostaniecie na kolacji? - zaproponował.
- Chciałbym, ale muszę jeszcze pojechać do synów, poinformować ich o naszej wycieczce. Jeszcze się najemy razem kolacji. - mrugnął.
Ojciec chłopaka uśmiechnął się. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy.
***
Plecak miałam już spakowany, tata ładował nasze bagaże, namioty itp do bagażnika swojego auta.
Wzięłam długi prysznic i ubrałam się raczej luźno.
Zeszłam na dół, gdzie byli już wszyscy. Stanęliśmy na obrzeżach miasta, tam mieliśmy spotkać się z rodziną Lucasa. Oni mieszkali tu od zawsze, my nie, to oni wiedzieli jak dojechać nad jezioro. Jako iż się nudziliśmy, zaczęliśmy się wydurniać. Ja siedziałam na barana u Daniela, Maks u Eliota.
(Daniel)Znaleźliśmy jakieś patyczki i się nimi naparzaliśmy. Nagle, podleciał do nas Lucas z Harrym, Harry siedział mu na barana, przyłączyli się do zabawy. Tyle że wpadli na mnie i Daniela i runęliśmy do rowu, na szczęście oddzielał on pole od drogi więc był trawiasty.
Lu? XD
Od Luc Cd Cat
- Powiecie o co chodzi? - spytałem. - Wy się znacie?
- Tak. Znamy się. Robiliśmy kiedyś razem interesy i się zakolegowaliśmy. A... tą drugą niespodzianka jest to, że jedziemy na kilka dni nad jezioro.
- Co? - spytałem zdziwiony. Cat miała podobną minę. Klara, Diana i Victoria zaczęły skakać z radości, a Harry i Dylan przybili sobie piątkę.
- Tak Lucas. Jedziemy na kilka dni nad jezioro. Konsultowałem to już z twoim lekarzem. Pozwolił ci jechać. Weźmiemy namioty i pożyjemy trochę w plenerze.
Cóż... dziwnie będzie 'spać' razem z Cat. Ale z racji, że powoli zaczynałem ją sobie przypominać, nie mogło uciec mojej uwadze, że dziewczyna zaczęła mnie intrygować. Spojrzałem na ojca, a ten posłał mi uśmiech.

Uśmiechnąłem się do niego. Zawsze wiedział o co mi chodzi. Tym razem też to rozpoznał. W jednej chwili przypomniała mi się nasza rozmowa sprzed kilku dni. Pytał mnie wtedy, czy Cat mi się podoba. On wiedział kim ona jest! Zorganizowali to specjalnie. Spojrzałem na niego i powiedziałem bezgłośnie.
- Specjalnie?
- Tak.'
Odparł również bezgłośnie. Podszedłem do niego, dając mamie Petera na ręce i przybiłem z nim piątkę.
?
Od Cat do Lu
Mike stanął między moimi nogami i bacznie obserwował kota Lucasa, nigdy nie miał nic przeciwko tym zwierzakom, ale one nie koniecznie lubią go. Ojciec chłopaka uśmiechnął się i dłonią, wskazał na drugie wejście do salonu. Zza ściany z uśmiechem wyszedł ojciec.
- Tata? - spytałam lekko zaskoczona. - Przecież miałeś przylecieć jutro...
- Lot się przesunął, wolałem być wcześniej niż później. - uśmiechnął się i rozłożył ręce.
Uśmiechnęłam się lekko, podeszłam do niego i mocno Przytuliłam, odwzajemnił gest.
- Coraz ślicznejsza. - powiedział kiedy się od niego odsunęłam.
- Jest jeszcze jedna niespodzianka. - powiedział obejmując mnie i mrugajac do ojca Lucasa.
Spojrzałam pytająco na niego, później na Lucasa, wyglądało na to że też nic nie wiedział.
?
Od Lu Cd Cat
- Wszystko będzie dobrze Cat.
Wymieniliśmy uśmiechy, poczym wstałem. Gipsów już nie miałem, ale nie mogłem się przemęczać. Spacerek dobrze mi zrobił. Siniaki powoli schodziły, zadrapania goiły się.
- Idziemy? - spytałem.
- Ok.
Dziewczyna zawołała psa, w chwili gdy zadzwonił mój telefon.
- Cześć tato - przywitałem się.
- Hej Lucas. Kiedy będziesz?
- Właśnie wracamy.
- Dobra to czekam. Mam dla ciebie wiadomość.
- Dobra.
***
Gdy weszliśmy do domu, Cat stanęła z boku z psem, a ja poszedłem do kuchni. Zobaczyłem Petera siedzącego na blacie kuchennym. Wziąłem go na ręce a ten zaczął mruczeć i miałknął. Po chwili do kuchni weszła Cat z psem i moim tatą. Kot warknął widząc wielkiego dobermana. Do kuchni weszła reszta rodziny.
- No, to możesz nam już powiedzieć?
Spytsłem, głaszcząc kota.
?
Od Cat do Lu
Tego dnia, Lucas miał wyjść ze szpitala. Postanowiłam go nie męczyć, pewnie będzie chciał odpocząć, spędzić trochę czasu z bliskimi. Byliśmy umówieni na jutro, na spacer do lasu. Chłopak teraz nie może się przemęczać, siedzieć jednak cały dzień też nie powinien, więc spacery będą w sam raz.
***
Zapięłam Mike'a na smycz i poszłam pod dom chłopaka. [...] W lesie było cudownie, słońce przebijało się przez korony drzew. Było słychać jedynie szum liści i śpiew ptaków oraz co jakiś czas pukanie dzięcioła. Zero samochodów, tłoku - idealnie. Przysiedliśmy na starej kłodzie, spuściłam psa ze smyczy aby mógł spokojnie pobiegać.
- Jesteś jakaś zamyślona, co się stało? - spytał nagle.
- Jutro przyjeżdża mój ojciec... - westchnęłam lekko.
- To chyba dobrze?
- Sama nie wiem. Chyba tak. - posłałam mu uśmiech.
Od Lu Cd Cat
- Czuje się lepiej,leżak mówił, że wszystko dobrze się zrasta i za kilka dni będę mógł wrócić do domu.
- To dobrze. - odparła - Pamiętasz już coś?
- Niestety nie... ale powiedzieli mi, że to minie za jakiś czas i wszystko sobie przypomnę. Nie martw się.
Wymieniliśmy uśmiechy. Gadaliśmy dość długo. W sumie do wieczora. Potem dziewczyna musiała iść. Zamknąłem oczy i zasnąłem.
***
Z samego rana obudziła mnie pielęgniarka.
- Dzień dobry - powiedziała.
- Dzień dobry - odparłem i przyjąłem swoje leki.
- Jak się pan dziś czuje?
- Dobrze, dziękuję.
Wymieniliśmy uśmiechy, po czym poszła.
Cat?
Od Catherine do Lucasa
- Czego ty chcesz?! - spytałam próbując się mu wyrwać.
- Oj Catty, głupiutka ty. - zaśmiał się. - Ja chcę tylko zemsty, za te wszystkie lata. - dodał spokojnym tonem.
- Jeśli myślisz że się ciebie boję, to się grubo mylisz! - fuknęłam.
Skłamałam. Bałam się go bardzo. Ale przecież on nie może o tym wiedzieć.
- Bojowa się zrobiłaś. - Chłopak zaśmiał się po chwili jego pięść, z dość dużą siłą wylądowała na moim oku. Puścił mnie i poszedł. Ja złapałam się za miejsce, w które przed chwilą oberwałam. Po moich policzkach spłynęły łzy, pobiegłam do domu.
***
Przez dłuższy czas nie mogłam wychodzić z domu, nie chciałam pytań skąd ten siniak pod okiem. Nie chciałam nikomu mówić, że Marcus znów zaczął mnie prześladować - to by tylko pogorszyło sprawę. Nie odbierałam też telefonów od Lucasa, nie wiedziałam co mu powiedzieć.
***
Kiedy siniak już prawie zniknął, postanowiłam w końcu wyjść z domu. Zrobiłam sobie lekki makijaż, aby z zupełności go zakryć i w pierwszej kolejności poszłam do Lucasa. Chwilę czekałam przed salą, jednak bez problemu do niego weszłam.
- Hej, czemu cię tak długo nie było? - uśmiechnął się lekko widząc mnie.
Powoli usiadłam na krzesełku koło jego łóżka zastanawiając się, co powiedzieć. Z jednej strony nie chciałam go okłamywać a z drugiej nie chciałam wyjawić też swojej tajemnicy.
- Nie chcę o tym rozmawiać... - powiedziałam wymijająco, uśmiechając się delikatnie. - Przepraszam że nie przychodziłam i się nie odzywałam.... - dodałam.
- No... dobrze. - powiedział lekko podejrzliwie, bacznie się mi przyglądając.
- Jak się czujesz? Lepiej wyglądasz. - uśmiechnęłam się lekko.
Lu?
Od Lu Cd Cat
- Jak się czujesz? - spytał.
- Mogło być lepiej - odparłem. - A ten człowiek, który we mnie wjechał? Co z nim?
- Przebywa w areszcie. Gdy będziesz mógł samodzielnie się poruszać, bez pomocy pielęgniarek, będzie rozprawa w sądzie.
- A wie pan kim on jest i dlaczego t zrobił?
- Nie wiem. Mówi, ze cię nie zauważył. Twój ojciec wniósł oskarżenie, więc nie ujdzie mu to na sucho.
- Po części dobrze, ale nie chcę, by przeze mnie ktoś szedł do więzienia.
- Spokojnie - położyła mi rękę na ramieniu. - Wszystko się ułoży.
Posłałem mu słaby uśmiech, po czym wstał i poszedł do siebie.
***
Minęło kilka dni, a Cat ani razu się nie pojawiła. Nie odpisywała tez na moje wiadomości. Zacząłem się już martwić. Powiedziała, że przyjdzie... a jak jej nie było, tak jej nie ma.
Cat?
sobota, 10 września 2016
Od Catherine do Lucasa
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, postanowiłam więcej nie męczyć go swoją obecnością, pewnie był zmęczony. Cóż, nie dziwię się. Poza tym, nic na siłę. Powoli.
- Będę już uciekać, odpocznij. Przyjdę wieczorem, albo po południu jutro. Zdrowiej. - pocałowałam go w policzek, i ruszyłam w kierunku drzwi.
?
Od Lu Cd Cat
- Przykro mi. Nie pamiętam - odparłem.
Dziewczyna wyraźnie posmutniała. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas. Opowiadała mi o tym, co razem robiliśmy. I to się w sumie pokrywało z tym co mówiła mi rodzina i kumple. Ale dalej za żadne skarby nie mogłem sobie przypomnieć niczego co działo się w ostatnim czasie.
- Jesteś śliczna - powiedziałem nagle. Było to prawdą. A nie wien czy jej to mówiłem. Zarómieniła się lekko.
- Dziękuję...
- Ja zawsze mówię prawdę - puściłem jej oczko. - I obiecuję, że dołożę wszelkich starań by sobie ciebie rzypomnieć.
?
Od Cat do Lucasa
- Naprawdę, zupełnie nic nie pamiętasz?
- Rodzinę tak, resztę już nie bardzo. - westchnął.
Pokiwałam zrozumiale głową i wbiłam wzrok w swoje dłonie.
- Jak się w ogóle czujesz?
- No wiesz, bywało lepiej... - westchnął. - Może, pomożesz mi coś przypomnieć?
- Spotkaliśmy się w parku. Ciągnął mnie doberman, przewróciłam się, pomogłeś mi... później poszliśmy na sorbety.
?
Od Lu Cd Cat
- Witaj Lucas. Jak się dziś czujesz?
Spojrzałem o sobie a potem skierowałem wzrok na niego.
- Na filmach wygląda to mniej boleśnie - powiedziałem, na co mężczyzna się zaśmiał.
- Chumor cię nie opuszcza jak widzę - odparł, a potem dodał już poważniej. - Badania wykazały u ciebie amnezję.
- Amnezję? - spytałem zdziwiony.
- Tak. Nie pamiętasz wydarzeń z kilku tygodni wstecz. Ale spokojnie przypomnisz sobie.
- Jak?
- Rodzina, przyjaciele... Pomogą ci.
- Mogę pana o coś prosić?
- Słucham cię.
- Gdyby przyszła dziewczyna... Ma na imię Cat. Wpuści ją pan?
- Znasz ją?
- Na to wygląda, że znam - wskazałem zdrową ręką na telefon.
- Dobrze, oozwolę jej wejść.
Uśmiechnąłem się.
***
Po południo dostałem obiad. Gdy pielęgniarka mnie pilnowała, analizowałem dzisiejszy dzień. Rodzice przyszli razem z chłopakami, a potem zajrzały do mnie Klara, Diana i Victoria. Parę minit temu moi kumple poszli do domu. Ale Cat nie było. Czyżby zapomniała? A może jej nie zależy? Jak na zawołanie, gdy skończyłem jeść, stanęła w drzwiach. Zakryła usta dłońmi i podeszła bliżej. Usiadła obok.
- Hej... - zacząłem nie bardzo wiedząc co powiedzieć.
- Hej... - odparła, po czym złapała się za brzuch. - Musimy pogadać...
Zrobiłem wielkie oczy.
- Czy my...? - nie skończyłem. Zrobiłej jej dziecko?! Brawo Lucas, ty matole! Dziewczyna widząc jaki gest wykonała, szybko pomachała rękami na znak protestu.
- Nie! Nie! Nie! Nie! Spokojnie!
Odetchnąłem z ulgą.
? Chcesz to potem zrobić? *unosi brwi*
Od Catherine do Lucasa
***
Późnym rankiem poszłam z Maksem do kawiarni, zamówiliśmy sobie po Latte i ciastku. Czekaliśmy na Emila i Daniela gdyż wszyscy razem mieliśmy iść nad jezioro. Szczerze powiedziawszy po tym co się stało wczoraj, a właściwie dziś w nocy nie miałam na to najmniejszej ochoty. Chłopak opowiadał o swojej wczorajszej randce jaka to była wspaniała. Ja jednak myślałam o Lucasie.
- Słuchasz mnie w ogóle? - spytał nagle.
- Nie do końca... - powiedziałam szczerze i westchnęłam.
- Co się stało?
- Co byś zrobił, gdyby twój kolega albo koleżanka straciła pamięć... odpuściłbyś czy przeciwnie? - spytałam kładąc dłoń na karku.
- To zależy... ciężko powiedzieć, ale chyba bym spróbował. - wzruszył ramionami.
Westchnęłam lekko. Chyba tak też zrobię. Pójdę do niego i spróbuję porozmawiać, o ile lekarz mnie w ogóle do niego wpuści. Jeśli Lucas nie będzie chciał gadać, nie będę naciskać.
?
Od Lu Cd Cat
" Hej Lucas, siedziałam cały dzień pod twoją salą, ale lekarz nie pozwolił mi wejść do ciebie ani na chwilę, nie chciał też nic powiedzieć. Jak się czujesz, martwię się"
Dostałem wiadomość od niejakiej 'Cat' z tego co widziałem na wyświetlaczu. Tylko za Chiny nie mogłem sobie przypomnieć kim ona jest. Ale musiałem ją znać, skoro mam jej numer. Postanowiłem jej odpisać.
"Wybacz pytanie... ale kim ty jesteś?"
Nacisnąłem wyślij i położyłem telefon na kolanach. Wyglądałem fatalnie. Nogi w gipsie, podobnie jak ręka. Opatrunek na głowie i twarzy. Jakieś opaski lekkościągające na żebrach i wyrflon wkłuty w rękę, połączony rurką z jakimś kremowym ale przejrzystym płynem. Pełno siniaków i zadrapań przykrytych opatrunkami. Zamknąłem oczy, gdy nagle zawibrował mi telefon.
" Nie pamiętasz mnie? :'( Poznaliśmy się kilka dni temu w parku"
Cóż... nie, nie znam jej. Przynajmniej tego nie pamiętam. Ale zgredem nie będę coś jej odpiszę. Tylko co? Kim ona dla mnie jest? Kimś ważnym? Nie wiem.
"Nie pamiętam. Nie wiem nawet jaki dziś dzień"
Odpisałem, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Położyłem telefon na szafce i zasnąłem słuchając pipających urządzeń.
? On nie pamięta! 😱
Od Catherine do Lucasa
- Hej Lucas, siedziałam cały dzień przed twoją salą ale lekarz nie pozwolił mi wejść do ciebie ani na chwilę, nie chciał też nic powiedzieć. Jak się czujesz, martwię się.
?
Od Lu Cd Cat
- Musisz walczyć chłopcze - mówiła - oni na ciebie liczą.
Będę walczył, spokojnie. Tylko jacy 'oni'? Rodzina, przyjaciele, dziewczyna? Mógłbym tak rozmyślać dłuuugi czas, ale po chwili poczułem, że się wybudzam. Otwarłem oczy, a światło momentalnie mnie oślepiło.
- Dobrze, że się obudziłeś - usłyszałem męski głos. Gdy przyzwyczaiłem się do jasności spojrzałem na niego. - Nazywam się Alan Jones, jestem twoim lekarzem. Jak się nazywasz?
Spytał trzymając w ręku jakąś teczkę.
- Nie wie pan? Przecież pan mnie leczy - odparłem słabo.
- Ja wiem. - odparł z uśmiechem. - Sprawdzam czy ty wiesz.
Zastanowiłem się chwilę.
- Lu... Lucas - powiedziałem
- Bardzo dobrze. A nazwisko?
- Banner...? - spytałem.
- Tak. Pamiętasz co się stało? - pokiwałem przecąco głową. - Miałeś dzisiaj wypadek. Potrącił cię samochód. Trafiłeś do nas kilka godzin temu. Masz złamane żebra, rękę i obie nogi, pękniętą kość piszczelową i mały wstrząs mózgu. Nie licząc kilku ran i siniaków.
- Aha.... a moja rodzina?
- Czekają na korytarzu. Chcesz się z nimi zobaczyć?
- Tak... Mama, tata... Siostry i bracia...
- Spokojnie, już po nich idę.
Wstał, po czym ruszył do drzwi. Rodzice... 3 siostry i 2 braci... Pamiętam.
- Przykro mi, tylko rodzina! - powiedział lekarz do jakiejś dziewczyny. - A pani radzę opuścić szpital, bo wezwę ochronę.
Po chwili nade mną nachylało się 7 postaci.
? Rozpisz się. Co robiłaś przez te godziny? Czemu masz opuścić szpital?
Od Cat do Lucasa
- Co się dzieje?! - wykrzyczałam zdenerwowana.
- Pani chłopak miał wypadek, zabieramy go do szpitala. - prawdopodobnie był to ratownik.
- To nie mój... do jakiego szpitala? - westchnęłam przeczesując włosy dłonią.
- *Zmyślona nazwa ulicy, nie mam pomysłu xd* - odpowiedział.
- Dobrze, dziękuję. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Rozejrzałam się dookoła. Właściwie, stąd mam o wiele bliżej do domu niż do szpitala. Pobiegłam więc w kierunku swojego domu, wsiadłam do samochodu i szybko ruszyłam w kierunku szpitalu. Zaparkowałam i wbiegłam do środka.
- Przepraszam, Lucas Banner. Co z nim? - mówiłam szybko.
- Przywieźli go niedawno... - powiedziała przeglądając jakieś papiery. - A pani kimś z rodziny? - spytała zerkając na mnie spod okularów.
- T-tak. To... mój narzeczony. - musiałam skłamać, inaczej by mi nic nie powiedziała.
- Korytarzem prosto i w prawo. - uśmiechnęła się lekko.
?
Od Lu Cd Cat
- Gdzie tak pędzisz? - spytałem
- Do Diany! Mam jutro randkę! - powiedziała z uśmiechem i pobiegła.
Zaśmiałem się pod nosem i poszedłem umyć ręce.
***
Z samego rana razem z tatą poszliśmy do firmy. Usiadłem przy jednym z biurek i zabrałem się za szkicowanie.
***
Po południu wyszedłem z budynku i ruszyłem w stronę domu. Założyłem złóchawki Ktöger & Matz i włączyłem piosenkę. The Rasmus. Może być, pomyślałem. Poczekałem, aż zapali się zielone światło dla pieszych, po czym wszedłem na jezdnię. Wracałem sam, bo ojciec pracował do wieczora. Odwróciłem głowę, słysząc pisk opon. Nie zdążyłem zareagować. Po chwili turlałem się po masce samochodu, by następnie wylądować za samochodem. Czas się zatrzymał. Leżałem na ziemi nie mogąc się ruszyć. W uszach słyszałem tylko pisk. Zobaczyłem, że obok mnie leży telefon ze strzaskaną szybą. Mój telefon. Który dzwonił. Do Cat. Po chwili usłyszałem jej radosny głos.
- Tak?
- Cat... - powiedziałem z trudem.
- Lucas? Co się stało? - spytała zmartwiona. Ale ja nie miałem siły odpowiedzieć. - Halo? Lucas? Co się stało?! Gdzie jesteś?! - Znów się odezwała. A ja? Tylko leżałem i patrzyłem na ludzi, którzy starali mi się pomóc.
- Dzwońcie na karetkę! - krzyknęła jakaś kobieta.
- Już jedzie! - odparł mężczyzna?
- Lucas! - Cat niemal krzyczała. - Jaka karetka?!
Ale dalej nic nie pamiętam, bo film mi się urwał...
? :3
Od Catherine do Lucasa
***
Następnego dnia, umówiłam się z Maksem na basen.
- Hej siostra. - uśmiechnął się.
- Hej brat. - odwzajemniłam gest.
- Chodźmy już, bo nie wyjdziemy do wieczora. A o 20 mam randkę. - mrugnął.
- Z telewizorem i piwem? - uśmiechnęłam się.
- Niee, z dziewczyną. - zmarszczył lekko brwi.
- Istnieje? - chłopak przewrócił oczami.
Zaśmiałam się i przytuliłam go lekko, odwzajemnił gest. Weszliśmy do budynku.
***
Wyszliśmy po kilku godzinach, wtedy zadzwonił mój telefon.
- Dobra, ja lecę. Trafisz do domu? - uśmiechnął się złośliwie.
- Taa, tylko tym razem nie spłosz tej dziewczyny. - odwzajemniłam gest.
Wywrócił oczami z uśmiechem i ruszył w swoim kierunku, odebrałam telefon - dzwonił Lucas. No tak, wymieniliśmy się numerami dzień wcześniej.
- Tak?
- Cat? - usłyszałam słaby głos.
- Lucas? Co się stało? - spytałam zmartwiona słysząc jego dziwny głos.
?
Od Lucasa Cd Cat
Założyła słuchawkę i pojechała dalej. Nagle obok mnie pojawiła się Klara.
- Wszystko ok? - spytała. - To twoja dziewczyna.
- Wszystko ok - odparłem. - Nie, nie jest moja dziewczyną. To koleżanka.
- Dobra... jeździmy dalej? - spytała.
- Jasne, chodź.
Spojrzałem ostatni raz na oddalająca się Cat, po czym podążyłem za siostrą.
Cat? Ja mam taki pomysł, że on wyląduje w szpitalu :3
czwartek, 8 września 2016
Od Catherine do Lucasa
***
Rano poszłam pobiegać, jak codziennie. Wracając wstąpiłam do supermarketu po coś do jedzenia, po ostatniej wizycie braci mam prawie pustą lodówkę. Chodząc między regałami z pułkami wpadłam na jakiegoś chłopaka.
Od Lucasa Cd Cat?
- Musze już iść - powiedziałam może zbyt szybko. Czułem, że za chwile dopadnie mnie jakaś panika. Nie mogłem przebywać z koniem w jednym pomieszczeniu.
Nie czekając na odpowiedź dziewczyny, wyszedłem ze stajni, ciężko oddychając. Minąłem jej dom, po czym ruszyłem drogą w stronę swojego. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Coopera. Odebrał po trzech sygnałach.
- No hej panie podrywaczu. Jak tam randka?
- Dalej jesteście w skateparku? - spytałem ignorując go totalnie.
- Tak, czemu pytasz?
- Za chwile będę.
- Dobra.
Rozłączyłem się zanim coś powiedział.
? :3
środa, 7 września 2016
Od Catherine do Lucasa
- No to... pokaż mi może tego konia. - chciał zmienić temat.
Pokiwałam głową. Dokończyliśmy sorbety a puste kubeczki wyrzuciliśmy do śmietnika. Ruszyliśmy w stronę mojego domu, gdzie dotarliśmy już po 13 minutach, poszliśmy za dom gdzie była dwu-boksowa stajnia, jeden stał pusty.
Od razu przywitało nas radosne rżenie, podeszłam do niego i pocałowałam w nos i dałam mu kawałek marchewki. Kiedy ją konsumował dałam znak dłonią aby chłopak podszedł. Po chwili namysłu zrobił to. Dałam mu kawałek jabłka w dłoń, niepewnie przysunął ją koniu pod pysk. Ten wziął ją delikatnie muskając pyszczkiem jego dłoń, później pogłaskał go po czole a ten z przyjemności zamknął oczy ciesząc się pieszczotą.
- Mówiłam, potulny jak aniołek. - uśmiechnęłam się drapiąc go za uchem.
?
Od Lucasa Cd Cat?
- A może pokażę ci mojego konia?
- Co?
- No zabrałabym cię do stajni.
- Jaki jest twój koń? - spytałem - Młody? Posłuszny? Wysoki?
- Czemu pytasz? - spytała, ale moja mina mówiła wszystko. - Czekaj... ty boisz się koni?
Dziewczyna patrzyła na mnie spokojnie.
- Można tak powiedzieć... - zacząłem
- Coś się stało?
- Miałem 5 lat gdy... pojechałem do dziadków na ranczo. Lubiłem konie, ba! Kochałem je! Ale po tym wypadku...
- Jakim wypadku? - spytała ostrożnie.
- Zaatakował mnie koń. Kopał, gryzł... ledwo przeżyłem. Miałem połamane ponad 47 kości, siniaków tyle ile przez całe życie nie nazbierałem... i to.
Podniosłem koszulkę, pokazując jej paskudne ugryzienia tego rumaka, ślady kopyt i źle zrośnięte żebra. Zakryła rękami usta. Faktycznie wyglądało to źle, ale teraz było prawie niewidoczne w porównaniu z tym co było wtedy.
? :3
Od Catherine do Lucasa
- Stąd jesteś?
- Z Hiszpanii, dokładniej z Madrytu. - odpowiedziałam.
- Masz rodzeństwo?
- Mam... 3 braci. Eliota, Maksa i Daniela. Wszyscy w moim wieku.
- A rodzice? Mama i tata czym się zajmują?
- Mój tata ma swoją firmę adwokacką, kosi na tym nie małą kasę ale rzadko miał dla nas czas. Można by powiedzieć że sami się wychowywaliśmy.
- A mama?
- Moja mama... prowadziła stadninę, ale... gdy miałam 8 lat zmarła... - mruknęłam obracając plastikowy kubeczek w dłoni.
- Przykro mi... - westchnąłem lekko.
- To nic... trzeba nauczyć się o tym mówić. - posłałam mu blady uśmiech.
- Okej, chodzisz do jakiejś szkoły?
- Nie. Od małego uczyłam się w domu, poszłam do gimnazjum chcąc poznać więcej przyjaciół ale materiał miałam opanowany daleko za maturę. Zdałam ją bez problemu, później właściwie skupiłam się głównie na jeździe, zawody... z tego też są nie małe pieniądze. Kiedyś pracowałam w barze, ale... - urwałam, nie powinnam o tym opowiadać. - No nie ważne. - dodałam.
- Czyli, utrzymujesz się z zawodów?
- Głównie tak. Śpiewam jeszcze i tańczę.
- Ooo. - uśmiechnął się lekko.
Odwzajemniłam gest i wzięłam łyk napoju.
?
Od Lucasa Cd Cat
- Urodziłem się we Włoszech, ale w wieku 2 lat mieszkam tutaj - powiedziałem. - Znam każdy zakamarek tego miasta.
- A ile właściwie masz lat? - spytała.
- 21. A ty?
- Ja mam 18.
- Młodziutkaś jeszcze. - zaśmiałem się. - Jak tam w szkole? Klasa maturalna, czy za rok?
Dziewczyna nachyliła się i trzepnęła mnie w ramię na co się zaśmiałem.
- A ty nie chodzisz na uniwersytet? - spytała.
- Nie, pomagam tacie w firmie.
- Jakiej?
- Mój tata jest architektem. Szkicuje plany wieżowców, domów... wszystkiego na co dostanie zlecenie.
- A co ty tam robisz?
- To co on. Tylko w mniejszym stopniu. W tygodniu mam około 30 godzin pracy. Mało, to prawda, ale kasy mam jak lodu.
Uniosłem zabawnie brwi, na co dziewczyna się zaśmiała.
- Masz rodzeństwo? - spytała.
- Tak. 3 siostry i 2 braci.
- O matko..
- Nie jest tak źle. Diana i Victoria to bliźniaczki. Mają po 17 lat. Diana jeździ na łyżwach. Figurowo oczywiście a Vicky na snowboardzie. Klara ma 15 lat i jeździ na wrotkach. A bracia.... - westchnąłem na co dziewczyna się zaśmiała. - Dylan trenuje sztuki walki, ma 16 lat, a Harry lubi ekstremalną jazdę na rowerze, ma 19 lat. Mam tylko nadzieję, że mama nie zdecyduje się na kolejne dziecko.
- Skąd jesteś?
- Z Mediolanu.
- Dobra, a...
- Nie! Teraz ja chcę wiedzieć coś o tobie!
Udałem oburzonego.
Cat?
Od Catherine do Lucasa
- Długo tu mieszkasz? - spytał.
- Właściwie... to chyba nie. Dwa miesiące? Jakoś tak. - odpowiedziałam po chwili namysłu. - A ty? - uśmiechnęłam się słodko, przeczesując włosy dłonią.
?
Od Lucasa Cd Cat
- Gotowy?
Spytała słodko. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem. Wstała ostrożnie i poszliśmy.
- Skąd takie rolki? - spytała.
- Ty masz rekreacyjne, a ja ma takie do robienia "sztuczek" - pokazałem w powietrzu znak cudzysłowiu - Jazda po rampach, poręczach... Dlatego mają tylko dwa kółka.
- Super - powiedziała i przyjrzała im się.
***
W lodziarni zamówiliśmy sorbety i gdy tylko chciała zapłacić, ubiegłem ją podając kobiecie banknot. Puściłem do niej oczko a ta się zarumieniła. Usiedliśmy przy jednym stoliku i zaczęliśmy jeść.
- Ja miałam zapłacić - powiedziała.
- Nie. Ty mnie zaprosiłaś. O płaceniu nie było mowy - posłałem jej figlarny uśmieszek.
Pokiwała w rozbawieniu głową.
Cat?
wtorek, 6 września 2016
Od Catherine do Lucasa
Od Lucasa Cd Cat
- Wszystko w porządku?
Spytałem, zatrzymując się z boku dziewczyny. Też miała rolki. Spojrzała na mnie.
- Taak, w jak najlepszym.
Nagle podjechał do nas jakiś chłopak.
- Catty, mówiłem ci, że to zły pomysł.
- Nie przesadzaj. Zawsze jest spokojny. To przez wiewiórkę. Pójdziesz po niego? Ja się pozbieram.
Chłopak pojechał po psa, a ja przesunąłem się tak by stać przed dziewczyną. Podałem jej ręce, by pomóc wstać. Złapała je, ale gdy się podnosiła, wykonała grymas wyrażający ból.
- Dzięki - odparła. - Catherine.
Podała mi rękę, którą uścisnąłem.
- Lucas. Miło mi.
Posłałem jej uśmiech po czym puściłem oczko. Kucnąłem przed nią i zobaczyłem kolano, po czym wstałe.
- Trzeba to opatrzyć - powiedziałem -bo wda się zakażenie. Poczekaj chwilkę.
Odwróciłem się i szybko popędziłem do Coopera.
- Daj apteczkę - powiedziałem.
- Wiesz co? Z takim czasem to ty daleko nie zajdziesz przyjacielu - zaśmiał się, a reszta chłopaków podjechała. - Ale dam ci przejechać jeszcze raz, jak dasz mi jej numer.
- Nie jestem cudotwórcą Cop. Najpierw weź się za siebie tłuściochu.
Zaśmialiśmy się i po chwili dał mi apteczkę. Cooper był nieco szerszy od nas, ale nikomu to nie przeszkadzało. On zaś potrafił się z siebie śmiać, przez co miał masę przyjaciół. Był też strasznie wrażliwy (prawie jak moja matka) i zawsze nosił apteczkę. Podjechałem do dziewczyny, która siedziała na ławce i pattzyła z lekką odrazą na ranę. Usiadłem obok pokazując jej apteczkę.
- Pozwolisz?
Spytałem uśmiechając się jakby to określiła moja siostra... uroczo.
Cat?
Od Catherine do Lucasa
Złapałam smycz Mike'a i wstałam.
- Kto pierwszy przy rampach. - posłałam mu uśmiech. - Mike, dalej. - zawołałam z uśmiechem.
Pies zaszczekał radośnie i ruszył przed siebie, usłyszałam za sobą śmiech brata a po chwili gdy się odwróciłam, usiłował mnie dogonić. Niestety, nikt się nie może równać ze mną, kiedy Mikuś mi pomaga. Odwróciłam się kolejny raz, brat był kawałek za mną. Nagle pies zauważył wiewiórkę i nieoczekiwanie przyśpieszył a ja nie zdążyłam skręcić, straciłam równowagę i potknęłam się o nierówność na chodniku a tym samym przewracając. Rozejrzałam się, Mike stał kawałek dalej przy drzewie na które weszła wiewiórka. Spojrzałam na rozdarte na kolanach spodnie i pościerane kolana oraz łokcie, tak to jest, jak się jeździ bez ochraniaczy... ale nigdy ich nie lubiłam, mam wrażenie że mnie ograniczają.
- Wszystko w porządku? - usłyszałam nagle miły, męski głos.
Podniosłam głowę w górę, aby móc mu się przyjrzeć. Kucnął przy mnie.
- Taak, w jak najlepszym. - skrzywiłam się lekko czując jak piecze mnie kolano i łokieć.
- Catty, mówiłem ci że to zły pomysł. - powiedział Daniel kucając za mną i kładąc dłonie na moje barki.
- Nie przesadzaj, zawsze jest spokojny, to przez wiewiórkę. - wywróciłam lekko oczami. - Pójdziesz po niego? Ja się pozbieram.
Skinął zgodnie głową i podjechał do dobermana, chłopak który wcześniej do mnie podjechał wstał i podał mi dłonie. Złapałam je, pomógł mi wstać. Powstrzymałam się, aby nie syknąć z bólu.
- Dzięki. - posłałam mu uśmiech. - Catherine. - przedstawiłam się.
Lucas?
niedziela, 4 września 2016
Od Lucasa Cd Cat
- Wychodzę - powiedziałem z pieczywem w ręce.
- Lucas, poczekaj - powiedziała mama.
- Co? - powiedziałem wyjmując tosta z ust.
- Może weźmiesz ochraniacze i kask? - spytała z troska patrząc na rolki. - Nie mogę patrzeć na te twoje skaleczenia.
Mama od zawsze była strasznie wrażliwa na cudzą krzywdę, ale jeśli jej pierworodnemu coś się działo, dostawała zawału. Spojrzałem po sobie. No może miałem kilka dość sporych siniaków, parę zadrapań, czy rozcięć.
- Daj spokój - powiedziałam z uśmiechem, po czym podszedłem do niej i pocałowałem w policzek. - Będę uważał.
Westchnęła, ale nic nie powiedziała. Wyszedłem z domu, zamykając drzwi, po czym zadzwoniłem do chłopaków. Umówiliśmy się za 15 minut na torze. Poszedłem do pierwszej ławki i ubrałem rolki, po czym popędziłem do nich.
Cat?
sobota, 3 września 2016
Od Catherine
Uczesałam włosy i zeszłam na dół, zjadłam sałatkę na śniadanie i poszłam do Noira.
- Hej kochany. - uśmiechnęłam się całując go w nos. Trącił mnie nosem w odpowiedzi.
Wyczyściłam go i wprowadziłam do przyczepy, w między czasie przyszedł Eliot, zawsze ze mną jeździł na zawody, uwielbiał to a ja nie narzekałam. David i Daniel wyjątkowo nie mogli jechać. Wsiedliśmy więc w samochód i ruszyliśmy w stronę Neville City - miasteczko w którym miały się odbyć zawody, mieliśmy tam około 50 kilometrów. [...] Dojechaliśmy na miejsce, weszłam do przyczepy. Założyłam Noir'owi jego nowy kantar, przypięłam do niego uwiąz.
Wyprowadziłam go na zewnątrz, spojrzałam na ogromną stajnię.
- Pięknie, prawda? - uśmiechnęłam się pod nosem głaszcząc ogiera po szyi.
?





