Niezadowolony nagłym postojem wysiadłem z auta i poszedłem do samochodu Cat.
- Co tam? - spytała dziewczyna wyjmując słuchawkę.
- Twój tata zawsze taki jest? - spytałem patrząc jak kłóci się z moim tatą. - To tylko błoto. Nie ma tam żadnych kamieni.
- Nie zrozumiesz go.
Wymieniliśmy uśmiechy, sle nie rozmawialiśmy dalej.
- Lucas! - usłyszałem głos taty. Pokazał na auto. Pokiwałem głową. Już miałem ruszyć, ale oczułem ponowne kołotanie serca. Zamknąłem oczy.
- Lucas ok? - poczułam na ręce dłoń Cat.
- Tak ok.
Posłałem jej słaby uśmiech, po czym lekko kuśtykając doszedłem do samochodu.
***
Na miejscu rozbiliśmy namioty, a nasi ojcowie zaczęli rozkładać grille. Gdy Dylan wbił ostatni kołek, wstałem i przybiłem z nim piątkę. Zobaczyłem, że Cat z braćmi też już uporała się ze swoim. Spojrzała na mnie więc posłałem jej uśmiech.
? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.