niedziela, 18 września 2016

Od Lu Cd Cat

Gdy wróciłem do obozowiska, była grubo po 10. Zobaczyłem, że mój tata siedzi przy ognisku razem z ojcem Cat i z ożywieniem o czymś dyskutują. Jej bracia piekli kiełbaski rozmawiając o meczu sprzed kilku dni, jak to Messi pięknie wsadził piłkę z bramce Navasa. Harry i Dylan stali przy naszym namiocie i pewnie zbierali pokemony, a Diana, Klara i Victoria już okupowały jezioro, bawiąc się w najlepsze. Nigdzie jednak nie widziałem Cat.
- Ja cię kiedyś pozwę o kradzież - powiedział mój tata z uśmiechem. - Oddawaj.
Rzuciłem mu kluczyki i posłałem uśmiech.
- Gdzie jes...
Nie dokończyłem, bo zawibrował mi telefon.
"Lucas... strasznie boli mnie brzuch, nie mogę się ruszyć, nie wiem co się dzieje, proszę, przyjdź..."
To od Cat. Bez namysłu odpisałem jej.
"Spokojnie, zaraz przyjdę."
Po czym schowałem telefon i poszedłem do ich namiotu. Zapiąłem zamek i uklęknąłem obok niej.
- Catty, i jak? - spytałem lekko wystraszony.
- Mógłbyś... się... tu położyć? - spytała z dziwnym wyrazem twarzy. Położyłem się obok a ona mnie przytuliła.. - Nic mi nie jest, po prostu chciałam cię tu ściągnąć.
Szepnęła wtulona we mnie. Parsknąłem śmiechem i też ją objąłem.
- Wystarczyło poprosić.
- Oj tam...
- Właśnie zabiłaś jednorożca! - udałem rozpacz. - Nie mówi się jego! Teraz jakiś mały jednorożec nie ma mamy!
- Dzieciak!
Powiedziała z uśmiechem i przytuliła się mocno do mnie. Pocałowałem ja w czubek głowy.
- Kocham cię Catty... - wyszeptałem - i choćby nie wiem co, nigdy nie pozwolę, żebyś płakała... Nigdy cię nie zranię...
- To urocze...
Objąłem ją mocniej, po czym naszą chwile rozkoszy musiał przerwać ojciec Cat, wołając nas do siebie. Niechętnie wstałem i wyszliśmy z namiotu,
- Chodźcie gołąbeczki. - poklepał miejsce obok siebie. - Chcemy was poinformować, że razem z twoim tatą Lucas musimy lecieć służbowo do Madrytu.
- Nie będzie nas kilka tygodni. Zabieram mamę i twoje rodzeństwo z nami - powiedział tata. - Ale ty nie możesz jechać synu... Musisz zostać tutaj. Ale wynagrodzę ci to gdy wrócimy.
- A ja? - spytała Cat.
- Cóż... domyśliłem się, że chcesz zostać z Lucasem więc... - twarz dziewczyny rozpromieniła, na co jej ojciec się zaśmiał. - Możesz z nim zostać.
Dziewczyna rzuciła mi się na szyję Wszyscy się zaśmiali.



***


Patrzyłem jak tata pakuje bagaże do samochodu. Miał na sobie elegancki garnitur. Mam nie była ubrana gorzej. śliczna sukienka, spięte włosy. Harry i Dylan w smokingach, a Klara, Diana i Victoria w ślicznych sukienkach. A W drzwiach ja. W dresie, luźnej bluzie i kubkiem herbaty w ręce. Po chwili pod nasz dom, podjechał samochód ojca Cat. Dziewczyna wyskoczyła z niego i podbiegła do mnie. Odłożyłem kubek na szafkę i uściskałem ją.




Cat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X