poniedziałek, 12 września 2016

Od Cat do Lu

- Na pewno wszystko ok? - spytałam kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Tak, spokojnie. - uśmiechnął się lekko.
Odwzajemniłam gest choć nie byłam pewna czy mówi prawdę. Po kilku minutach, wsiadaliśmy ponownie do samochodów. Zajęłam swoje miejsce z przodu, chłopacy siedzieli z tyłu a Mike spał pod moimi nogami. Ruszyliśmy za Lucasem i jego rodziną. Oparłam nogi o *nie pamiętam jak się to nazywało, ten plastik przed przednią szybą xd* a w uszy włożyłam słuchawki a na oczy założyłam swoje okulary przeciwsłoneczne. Jechaliśmy kilkanaście minut asfaltową drogą, później kolejne kilkanaście leśną z różnymi wybojami przez co ojciec nie był zadowolony. Nagle natknęliśmy się na błoto, ojciec Lucasa przejechał bez problemu, mój jednak zatrzymał się przed kałużą.
- Nie przejadę tędy... - Zaczął mrugać światłami, oni się zatrzymali, ojciec wysiadł.
- Możemy zrobić postój? - spytał.
- Możemy, jeszcze z 10 minut. - odpowiedział.
Poinformował 'swoich' o postoju, wszyscy wysiedli oprócz mnie i Maksa. Jakoś nie chciało mi się wysiadać bo 10 minut to mało.
- Nie ma innej drogi? Nie chcę go pobrudzić, ani zniszczyć czegokolwiek. - ojciec podrapał się z tyłu głowy.
Wywróciłam lekko oczami, ojciec razem z ojcem chłopaka zaczęli próbować wymyślić jak przejechać bez wjechania w błoto. Nagle Lucas podszedł do mnie i oparł się o otwarte okno. Wyciągnęłam słuchawki.
- Co tam? - uśmiechnęłam się lekko.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X