Spojrzałem na nią, a potem na naszych ojców.
- Nie chcę, dzięki.
Wstała i poszła do naszego obozowiska, mijając swojego tatę z którym zamieniła parę słów. Mój podszedł i usiadł obok mnie.
- I jak?
- Co i jak?
- Z Cat. Powiedziałeś jej?
- Nie. To nie ten monent bo... - zaniemówiłem, bo znowu poczułem kłócie w sercu.
- Spokojnie Lucas. Pamiętaj co mówił lekarz. Głębokie, wolne wdechy i masz siedzieć. Nie kładź się.
- Wiem tato... - powiedziałem i uśmiechnąłem się. Poklepał mnie po ramieniu po czym poszedł do wody.
- Lucas co ci jest?! - usłyszałem za sobą głos Cat.
- Mówiłem ci że....
- Nic?! Co mówił lekarz?! Co ci jest?!
Spojrzałem na nią, a potem poklepałem miejsce obok siebie. Ta jednak nie miała zamiaru siadać.
- To nic takiego...
- Powiedz mi... - powiedziała z kamiennym wyrazem twarzy. - Prosze...
- Cat... Wiesz że miałem wypadek. Zresztą amnezja jeszcze nie do końca mi minęła. Złamania się zrosły, rany zagoiły...
- Przejdź do senda.
- Więc.... okazało się, że przeżyłem zawał... - zakryła usta rękami - ... i od tego czasu moje serce pracuje nieco słabiej i czasem się zatrzymuje na sekundę lub dwie. Wtedy muszę głęboko oddychać.
- Boże...
Wstałem i podszedłem do niej. Złapałem dłońmi jej policzki. Zrobić to? A może lepiej nie?
- Nic mi nie będzie - powiedziałem i poszedłem do namiotu. 'Nic mi nie będzie' o serio Lucas?! Na tyle cię stać?!
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.