- Jasne. - uśmiechnęłam się lekko, bezbarwnie.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, postanowiłam więcej nie męczyć go swoją obecnością, pewnie był zmęczony. Cóż, nie dziwię się. Poza tym, nic na siłę. Powoli.
- Będę już uciekać, odpocznij. Przyjdę wieczorem, albo po południu jutro. Zdrowiej. - pocałowałam go w policzek, i ruszyłam w kierunku drzwi.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.