Gdy Cat weszła do namiotu, odłożyłem swój patyk, a raczej dałem go Dianie. Sam poszedłeem do namiotu dziewczyny. Zajrzałem do środka i zobaczyłem, że Cat ukryła twarz w dłoniach. Wślizgnąłem się do środka.
- Martwiłem się o ciebie - powiedziałam. Spojrzała na mnie. Mimo iż było ciemno, dostrzegłem na jej policzkach łzy. - Catty... Nie płacz.
Przysunąłem się do niej i objąłem.
- Nie płacz... - wtuliła się we mnie. - No już spokojnie... Wszystko będzie dobrze...
Dziewczyna przytuliła mnie mocno, na co nie mogłem się nie uśmiechnąć. Zacząłem gładzić ją po włosach i plecach, dając jej się wypłakać. Była taka niewinna... Taka słodka... I chciałem, żeby była moja.
- Cat? - spojrzała na mnie. - Muszę ci....
- Lucas, chodź tu po leki!
- Muszę ci coś powiedzieć...
- Lucas!
Nic nie dodałem, tylko złapałem dłońmi jej policzki i pocałowałem namiętnie, po czym wyszedłem z namiotu
? :3 <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.