Przez pewien czas nie mogłam zasnąć, cały czas dręczyły mnie słowa Lucasa. Były takie słodkie... bardziej jednak niepokoiło mnie to, że chce zemścić się na Marcusie. Nie chodzi o to, że nie chcę (a chcę) żeby coś mu się stało, tu chodzi tylko i włącznie o Lucasa. Nie chcę, aby pakował się przeze mnie w kłopoty, narażał się. Nie chcę i nie pozwolę!
***
Obudziłam się naprawdę późno, co się dziwić, do rana nie mogłam zasnąć. Kiedy otworzyłam oczy, spojrzałam na godzinę w telefonie, dochodziła jedenasta. Ziewnęłam i przeciągnęłam się. Tak bardzo nie chciało mi się wstawać... brakowało tu jeszcze Lucasa i byłoby idealnie. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Chwyciłam do ręki telefon i napisałam do chłopaka.
Ja: Lucas... strasznie boli mnie brzuch, nie mogę się ruszyć, nie wiem co się dzieje, proszę, przyjdź...
Lucas <3: Spokojnie, zaraz przyjdę.
Uśmiechnęłam się zwycięsko pod nosem i odłożyłam na bok telefon. Chwilę później chłopak wszedł do mojego namiotu, był już ubrany i pewnie od pewnego czasu nie spał, jak reszta. Zapiął zamek i uklęknął koło mnie.
- Catty, i jak?
- Mógłbyś... się... tu położyć? - spytałam z udawanym bólem, cały czas trzymając się za brzuch. Chłopak wykonał moją prośbę i położył się blisko mnie, ponownie uśmiechnęłam się triumfalnie i przytuliłam do niego. - Nic mi nie jest, po prostu chciałam cię tu ściągnąć. - szepnęłam będąc w niego wtulona.
Lucas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.