Z samego rana poszedłem do łazienki wziąć szybki prysznic. Umyłem włosy i wytarłem je ręcznikiem. Następnie ubrałem się w czarne jeansy z dziurami na kolanach, czarny T - shirt z logo AC DC. Na nogi założyłem czarne skarpetki. Zabrałem tez bluzę z kapturem, która przewiązałem w pasie. Również była czarna. Przeczesałem ręką włosy, zabrałem rolki i wyszedłem z pokoju. Na schodach minęłam mnie Diana i Victoria - moje siostry. Diana jest w reprezentacji młodzików w jeździe figurowej na łyżwach, a Vicky jeździ na snowboardzie. Gdy wszedłem do kuchni, zobaczyłem mamę, tatę, oraz pozostałem rodzeństwo. Klarę, moją małą mistrzynie jazdy na wrotkach, Dylana, 'mistrza' sztuk walki i Harry'ego - rowerzystę górskiego. Przywitałem się z nimi i zabrałem z talerza tosta posmarowanego nutellą.
- Wychodzę - powiedziałem z pieczywem w ręce.
- Lucas, poczekaj - powiedziała mama.
- Co? - powiedziałem wyjmując tosta z ust.
- Może weźmiesz ochraniacze i kask? - spytała z troska patrząc na rolki. - Nie mogę patrzeć na te twoje skaleczenia.
Mama od zawsze była strasznie wrażliwa na cudzą krzywdę, ale jeśli jej pierworodnemu coś się działo, dostawała zawału. Spojrzałem po sobie. No może miałem kilka dość sporych siniaków, parę zadrapań, czy rozcięć.
- Daj spokój - powiedziałam z uśmiechem, po czym podszedłem do niej i pocałowałem w policzek. - Będę uważał.
Westchnęła, ale nic nie powiedziała. Wyszedłem z domu, zamykając drzwi, po czym zadzwoniłem do chłopaków. Umówiliśmy się za 15 minut na torze. Poszedłem do pierwszej ławki i ubrałem rolki, po czym popędziłem do nich.
Cat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.