środa, 7 września 2016

Od Catherine do Lucasa

- Przykro mi... Noir jest najspokojniejszym koniem, jakiego kiedykolwiek znałam. Muchy by nie skrzywdził, gwarantuję. - uspokoiłam go. - Kiedyś też miałam wypadek, byliśmy u babci, była zima, jechałam z braćmi do miasta, jechaliśmy przez starą szosę. Postanowili jechać skrótami, ja nie byłam przekonana. Wtedy zza zakrętu wyjechał samochód, jechał bardzo szybko, droga była oblodzona. Wpadł w poślizg i wjechał... prosto w nas. Miałam złamaną rękę, nogę, żebra, jakiś uraz głowy i siniaki, ale Pielgrzym... - tu głos mi zadrżał a po policzku spłynęła łza, szybko ją otarłam. - Był moim pierwszym koniem, to on mnie wszystkiego nauczył... - pokręciłam głową.
- No to... pokaż mi może tego konia. - chciał zmienić temat.
Pokiwałam głową. Dokończyliśmy sorbety a puste kubeczki wyrzuciliśmy do śmietnika. Ruszyliśmy w stronę mojego domu, gdzie dotarliśmy już po 13 minutach, poszliśmy za dom gdzie była dwu-boksowa stajnia, jeden stał pusty.
Znalezione obrazy dla zapytania stajnia przydomowa
Od razu przywitało nas radosne rżenie, podeszłam do niego i pocałowałam w nos i dałam mu kawałek marchewki. Kiedy ją konsumował dałam znak dłonią aby chłopak podszedł. Po chwili namysłu zrobił to. Dałam mu kawałek jabłka w dłoń, niepewnie przysunął ją koniu pod pysk. Ten wziął ją delikatnie muskając pyszczkiem jego dłoń, później pogłaskał go po czole a ten z przyjemności zamknął oczy ciesząc się pieszczotą.
- Mówiłam, potulny jak aniołek. - uśmiechnęłam się drapiąc go za uchem.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X