- Kiedy jedziemy? - spytałam.
- Jutro o świcie. - poinformował mnie ojciec Lucasa. - Może zostaniecie na kolacji? - zaproponował.
- Chciałbym, ale muszę jeszcze pojechać do synów, poinformować ich o naszej wycieczce. Jeszcze się najemy razem kolacji. - mrugnął.
Ojciec chłopaka uśmiechnął się. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy.
***
Plecak miałam już spakowany, tata ładował nasze bagaże, namioty itp do bagażnika swojego auta.
Wzięłam długi prysznic i ubrałam się raczej luźno.
Zeszłam na dół, gdzie byli już wszyscy. Stanęliśmy na obrzeżach miasta, tam mieliśmy spotkać się z rodziną Lucasa. Oni mieszkali tu od zawsze, my nie, to oni wiedzieli jak dojechać nad jezioro. Jako iż się nudziliśmy, zaczęliśmy się wydurniać. Ja siedziałam na barana u Daniela, Maks u Eliota.
(Daniel)Znaleźliśmy jakieś patyczki i się nimi naparzaliśmy. Nagle, podleciał do nas Lucas z Harrym, Harry siedział mu na barana, przyłączyli się do zabawy. Tyle że wpadli na mnie i Daniela i runęliśmy do rowu, na szczęście oddzielał on pole od drogi więc był trawiasty.
Lu? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.