niedziela, 23 października 2016

Od Cat do Lu

Walczyłam sama ze sobą, aby go odepchnąć, w końcu położyłam dłoń na jego torsie i zrobiłam to.
- Czemu mnie całujesz, skoro mnie nie znasz? - spytałam a moja dolna warga drżała.
- Catty, wypacz... ale...
- Znasz moje imię. - przetarłam oko dłonią, chyba jeszcze bardziej pogarszając stan mojego rozmazanego makijażu.
- Musiałem. Chciałem cię chronić.
- Wiesz co? To chronienie jest do dupy. - wymruczałam cicho. - Alkohol w sanie doła w moim przypadku jest beznadziejny... - westchnęłam.
- Przepraszam, Catty... wybacz. - spojrzał mi głęboko w oczy.
Nie mogąc dłużej powstrzymywać łez, rozpłakałam się i mocno do niego przytuliłam.

Lu?

Od Lu Cd Cat

Poszedłem do domu Coopera. Gdy zapukałem do drzwi, otworzyła mi jego mama. Wpuściła mnie do środka i powiedziała, że James jest w pokoju. Wszedłem tam, grał akurat w Until Dawn.
- Siemasz stary - przywitałem się.
- Cześć - zatrzymał grę. - Jak się trzymasz?
- Nie najgorzej. A ty?
- Wręcz świetnie. Wyobraź sobie, że umówiłem się z Twoją siostrą.
- Z MOJĄ siostrą?!
- Z Klarą.
- Wiesz, że  jak coś jej zrobisz, to ja zrobię coś tobie?
- Wiem.


***


Nasza rozmowa skończyła się na tym, że Cooper wrócił do grania, a ja poszedłem na spacer. Nagle zobaczyłem Cat z Marcusem. (***)
- Idź za nią debilu bo sobie coś zrobi!
Krzyknął za mną. Spojrzałem na niego spode łba i ruszyłem za Catty.
- Catty poczekaj! - krzyknąłem za nią, ale gdy nie zareagowała, podbiegłem bliżej i złapałem ją za rękę. - Catty czekaj...
Gdy się odwróciła, przyciągnąłem ją i pocałowałem.



Cat?

Od Cat do Lucasa

Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Zrobiłam coś nie tak czy jak? Było mi strasznie smutno ale nie chciałem tego okazać, przynajmniej nie teraz, przy Marcusie u którego miałam opinię 'twardej'
- Cat, wszystko gra? - zapytał kładąc dłoń na moim ramieniu.
- Nie... - mruknęłam odprowadzając wzrokiem Lucasa. - Wiesz co? Mam ochotę zaszaleć. - powiedziałam nagle.
- To znaczy? Kino? - uśmiechnął się lekko.
- A później impreza w klubie? - odwzajemniłam gest.
- Niech będzie, i tak mam jutro wolne.
Wyszliśmy z komisariatu, Marcus powiózł mnie do mojego domu. Umówiliśmy się na 20.
***
Założyłam swoją ulubioną sukienkę i trampki dla lepszej wygody.
Znalezione obrazy dla zapytania sukienka bez ramiączek czarnaZnalezione obrazy dla zapytania czarne trampki wysokie
***
Film mi się nie podobał, to pewnie przez to z Lucasem... poszliśmy do klubu. Wypiliśmy kilkanaście drinków, tańczyliśmy... kiedy jakaś dziewczyna na mnie wpadła, zaczęłam wyzywać ją od idiotek itp. Marcus musiał mnie wyprowadzić ponieważ pewnie byśmy się pobiły. Siedzieliśmy na schodkach przed klubem, płakałam. Alkohol + ja w takim stanie = czarna rozpacz. Jak mogłam myśleć, że przestanę choć na chwilę o tym myśleć?
- On mnie już nie chce... wykorzystał sytuację żeby się mnie pozbyć. - wyszlochałam.
- To nie prawda Cat, wierz mi. - powiedział. - Cześć. - powiedział nagle.
- Co się dzieje? - powiedział ktoś.
- Trochę wypiła, poszarpała się z jakąś laską i teraz jak widzisz płacze, przez ciebie.
- Wiesz co? - powiedziałam zupełnie nie zważając na to, że z kimś rozmawia.
- Co takiego?
- Wyglądam jak dziwka... - wybuchnęłam ponownie płaczem. - Nie dziwię się że mnie zostawił, popatrz na mnie... a wiesz co? - powtórzyłam.
- Cat... - westchnął.
- Mam dość tego wszystkiego, on mnie nie chce... a ja go kocham. Ale moje uczucia się nie liczą. Chcę umrzeeeeć. - wyszlochałam. - Makijaż mi się rozmył, chyba pobrudziałam ci trochę ramię... przepraszam. - dodałam zmieniając temat.
Znów zaczęłam płakać. Nagle podniosłam głowę i przeczesałam włosy do tyłu, odgarniając je z mokrej od łez twarzy.
- Nie patrz się na mnie, wyglądam strasznie. - schowałam twarz w dłonie. - Mam pomysł, nie szukaj mnie. - dodałam wstając, na początku straciłam równowagę. - Pa Marcus. - powiedziałam ponownie płacząc.
Dalej szłam już normalnie, ze spuszczoną głową.
- Idź za nią debilu bo sobie coś zrobi! - krzyknął nagle do kogoś.

Lu?
Tym kimś masz być ty, do ciebie mówił jak coś :*

Od Lu Cd Cat

- Wydawało mi się że go znam, ale on twierdzi inaczej. Chyba że sobie przypomniał i może mi wyjaśni o co chodziło? - spojrzała na mnie.
Ja tylko wsadziłem ręce do kieszeni, by wyjąć telefon, który właśnie dzwonił. Odebrałem go.
- Lucas dowiedziałem sie o wybuchu! Jezu synku nic ci nie jest?! - spytał.
- Nie. Ale oskarżyli mnie o podłożenie bomby i ... - powiedziałem ciszej. - twojego pistoletu.
- Kto cię oskarżył?
- Rosja, trzy lata temu. Mówić dalej? - spytałem lekko zły.
- Jakim cudem nas...jest w Nowym Yorku?
- Tak. Kupił sobie Chevroleta Camaro. Ale... masakra. Moje auto nie mogło się z nim równać.
- Lucas, na razie nie wracaj do domu. Pojedź do Coopera. Juz z nim rozmawiałem. My wracamy do domu.
- Dobra.
- A Cat?
- Nie mieszaj jej w to.
- Nic jej nie jest?
- Nie, ale nie jest wtajemniczona - spojrzałem na nią oschle. Bolało mnie, że muszę ją ranić...
- Dobra. Domem zajmuje się już NCIS...
- Po co NCIS? - Cat spojrzała na mnie pytająco.
- Mam tam wtyki. Jutro razem z tatą Cat będziemy u was.  Mama i twoje rodzeństwo zostają jeszcze tutaj. Trzymaj się.'
- Cześć.
Rozłączyłem się i schowałem telefon, po czym ruszyłem do Coopera.



Cat?

sobota, 22 października 2016

Od Cat do Lu

Byłam zła na Lucasa, chciałam mu pomóc, a on co? Czyli że jak tylko pojawi się jakiś problem, już mnie nie zna? Fajnie. Siedziałam w jakimś małym pomieszczeniu. Było tam biurka, po obu stronach krzesło, metalowy regał na którym był jakby to lekko ująć... burdel oraz jakaś brzydka lampa. Przede mną siedział młody chłopak, na oko miał z 22 lata. Miał brązowe włosy zaczesane w modną fryzurę oraz głębokie, niebieskie oczy.
- Czemu zaatakowałaś tego policjanta? - spytał łagodnym tonem.
- Chciałam komuś pomóc. - mruknęłam.
- Temu chłopakowi? Znasz go? - spytał.
Zastanawiałam się chwilę nad odpowiedzią.
- Nie. - odparłam krótko.
- Czyli że to nie jest twój chłopak? I jesteś wolna? - pytał.
- Tak... - te słowa z trudem przeszły mi przez gardło.
- Jako że masz czystą kartotekę, a policjantowi nic się nie stało, nie posadzimy cię. W zasadzie możesz już iść do domu, ale mam jeszcze jedno pytanie. Nie związane z tą sprawą. Chciałabyś iść ze mną do kina, na kawę? - spytał uśmiechając się.
- Póki co nie mam ochoty, może kiedyś. - odwzajemniłam gest.
- No dobrze, w razie czego - wiesz gdzie mnie szukać. I na następny raz, testuj swoje umiejętności na kimś innym. - zaśmiał się.
- Jasne. - odparłam i wyszłam.
Po drugiej stronie korytarza, widziałam, jak Marcus wychodzi razem z Lucasem i policjantką z pokoju.
- Proszę unikać problemów. - powiedziała po czym zniknęła za drzwiami.
Marcus pomachał mi i ruszył w moim kierunku, zrobiłam to samo.
- Pomogłeś mu? - spytałam.
- Tak, jest wolny. Było łatwo. A ty?
- Ja też. - odpowiedziałam.
Przeniosłam wzrok na Lucasa.
- Dzięki Marcus, znowu mnie uratowałeś. - uśmiechnęłam się delikatnie i przytuliłam go.
- Drobiazg Cat, ale następnym razem nie pakuj się w takie kłopoty. - zaśmiał się odwzajemniając uścisk. - Co to za chłopak?
- Wydawało mi się że go znam, ale on twierdzi inaczej. Chyba że sobie przypomniał i może mi wyjaśni o co chodziło? - przeniosłam wzrok na niego.

Lucas?

Od Lu Cd Cat

Stałem i o osłupieniu przyglądałem się w osłupieniu jak Cat bije się z funkcjonariuszami.
- Dosyć tego! - zapięli jej kajdanki i wsadzili do radiowozu razem ze mną.
Nie patrzyłem na nią. Musiałem udawać, że jej nie znam, bo ściągnę na nią jeszcze większe kłopoty. Teraz musiała być dla mnie nikim.
- Lucas powiedz coś - powiedziała do mnie..
- Nie znam cię - powiedziałem oschle, na co dziewczyna nachyliła się zaskoczona.
- Coś ty powiedział?! - powiedziała nieźle wkurzona.
- Nie wiem kim jesteś. O co ci chodzi? - dalej udawałem niewzruszonego. Zawsze mogłem powiedzieć, ze znowu straciłem pamięć.
- Żarty sobie ku*wa stroisz?! LUCAS!
- Daj mi spokój psycholko!
- Cisza tam! - krzyknął policjant.


***


- Czyli mówisz nam, że nie podłożyłeś tej bomby? - spytał po raz setny funkcjonariusz.
- Po raz setny mówię, że nie! To był mój samochód, po co miałbym montować w nim bombę?!
- Spokojniej!
- Bo co? Zamkniecie mnie?!~Nie macie dowodów!
- Możemy zamknąć pana na 48 godzin bez żadnych dowodów. - powiedziała policjantka, która stała obok. Rudowłosa, młoda - ładna.
- Słodka jesteś, dziecinko - powiedziałem.
- Bez takich!
- Mark wyjdź - powiedziała, a gdy ten poszedł usiadła na przeciwko mnie.
Spojrzałem w jej śliczne, zielone oczy.
- Powiedz co się stało. Jeszcze raz.
- Mówię to już chyba tysięczny raz. Jechałem autem do domu. Wtedy zobaczyłem żółtego Chevroleta Camaro, który stał na podjeździe. Wyszedłem z samochodu zostawiając go otwartego i poszedłem do domu. Był otwarty, więc poszukałem złodzieja. Znalazłem go w biurze ojca. Na biurku leżała jego broń, więc wziąłem ją i wycelowałem w niego. Potem słyszałem wybuch.Pobiegłem tam i zastałem płonący samochód, ale sprawca uciekł. Mogę iść do domu?
- Nie - powiedziała z uśmieszkiem. - Pójdziesz ze mną.



Cat?

niedziela, 16 października 2016

Od Cat do Lu

Kiedy wyszłam z lekarzem z gabinetu zabiegowego, zauważyłam, jak policjanci zabierają Lucasa. Od razu do nich podbiegłam i złapałam jednego z mężczyzn za ramię.
- O co chodzi?! Dlaczego go zabieracie?! - pytałam zdenerwowana.
- Proszę się odsunąć! - mężczyzna odepchnął mnie od siebie.
- Ej! Łapy przy sobie! - Lucas próbował się im wyrwać.
Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Marcusa, przyjaciel który studiuje prawo.
- Hej Catty! - usłyszałam jego radosny głos.
- Hej. Ile grozi za napaść na funkcjonariuszy? - spytałam.
- Jeśli spowodujesz uszczerbek na zdrowiu to od 2 do 12 lat, a co?
- Potrzebuję twojej pomocy, przyjedziesz na komendę na [ulica xd]?
- Tak, ale w co się wpakowałaś?
- Później ci wyjaśnię.
Rozłączyłam się i wybiegłam ze szpitala, na szczęście nie zaszli daleko. Postanowiłam w końcu wykorzystać lata chodzenia na kick-boxing. Skoczyłam jednemu z policjantów na plecy, jako że nie był na to przygotowany, upadł na ziemię. Próbował mnie z siebie zrzucić jednak byłam zbyt zdeterminowana. Przywaliłam mu z prawego sierpowego w nos i walnęłam z kolana w krocze. Niestety, drugi wziął się w garść i odciągnął mnie od niego, przycisnął do ziemi i zaczął zakuwać w kajdanki.
- To boli! - próbowałam się wyrwać, na marne.

Lu? Jaka agresywna <3

Od Lu Cd Cat

Pocałowałem ją w głowę i przytuliłem mocniej.
- Lucas.... O co tu chodzi? - spytała.
Nie mogłem jej tego powiedzieć. Nie mogła być w strefie ryzyka, że ten pajac ją zaatakuje. Ale z drugiej strony.... Jeśli jej nie powiem, przestanie mi ufać.
- Catty... - zacząłem. - To dość skomplikowane. Nie chcę, żeby coś ci się stało. On może dopaść ciebie.
- Powiedz mi - pogładziła mnie po policzku.
- Kilka lat temu, gdy byliśmy z ojcem w Moskwie, zaczepił nas taki typek. Chciał wciągnąć nas w handel narkotykami. Z tego co wiem, ojcu udało się go przyskrzynić. I... podejrzewam, że on teraz się za to mści. Gdy... gdy wtedy potrącił mnie samochód, to był to ten Chevrolet Camaro, który stał pod moim domem. Widziałem go. Jak odjeżdżał z uśmieszkiem na twarzy. Tym razem do....
Przerwałem do wszedł lekarz. Zabrał Catty i poszedł. Powiedziałem, ze muszę iść do łazienki. Wyszedłem z sali i skręcając w zakręt zatrzymało mnie dwóch policjantów.
- Pan Lucas Banner?
- Tak. O co chodzi? - spytałem lekko zaniepokojony.
- Jest pan podejrzany o podłożenie bomby w samochodzie i nielegalne posiadanie broni.
- Co..?
Nim zdążyłem zareagować, skuli mnie w kajdanki i zaczęli iść w stronę wyjścia. Gdy wsiadąłem do radiowozu zobaczyłem Cat.


Cat?

Od Cat do Lu

Nic nie rozumiałam. Po co mu broń? Skąd on ją w ogóle ma?! To wszystko jest strasznie dziwne. Z niepokojem patrzałam, jak wchodzi do domu. Westchnęłam głęboko i ciężko, nagle usłyszałam dziwne pikanie. Otworzyłam schowek i zobaczyłam bombę własnej roboty. 10, 9, 8, 7, 6... serce mi stanęło, przez chwilę nie mogłam się ruszyć. Dopiero po chwili wybiegłam jak poparzona, prawdopodobnie w ostatniej chwili. Pod wpływem wybuchu, odleciałam kilka metrów dalej. Uderzyłam głową o jakiś kamień i źle upadłam na rękę przez co zaczęła mnie niemiłosiernie boleć. Po moim policzku, od rozciętego łuku brwiowego spłynęła struga krwi. Podniosłam się z ziemi i o trzęsących się nogach pobiegłam w stronę Lucasa. Kiedy mnie zauważył, podniósł się z ziemi, rzuciłam mu się w ramiona i zaczęłam płakać. Serce waliło mi tak, jakby miało połamać mi żebra.
- Ciiii, spokojnie. - szeptał gładząc mnie po włosach i mocniej przytulając.
- O co tutaj chodzi? - spytałam łkając.
- Wyjaśnię ci później, teraz musimy jechać do szpitala. - stwierdził.
- Nic mi nie jest. - mruknęłam ocierając łzy rękawem.
- Musimy. - dodał stanowczo.
Złapał mnie za zdrową rękę i lekko pociągnął w stronę mieszkania. Ten ktoś uciekł przez wyjście na taras. Poszliśmy do mnie po samochód, później do szpitala. Najpierw zabrali mnie na rentgen aby sprawdzić, czy ręka nie jest złamana - okazało się że jest tylko zwinięta. Posmarowali mi to jakąś maścią, dali tabletkę przeciwbólową i zawinęli w bandaż. Jako że nadal byłam roztrzęsiona, lekarz pozwolił Lucasowi być przy mnie, oczywiście nie powiedzieliśmy mu, co się stało. Siedziałam chłopakowi na kolanach, jedną ręką obejmowałam go za szyję, a drugą trzymał Lucas, lekarz w tym czasie obmywał mi ranę na łuku brwiowym i nic nie mówił.
- Zaraz wrócę, pójdę po dodatkowe waciki. - wstał ze swojego miejsca i wyszedł.
Ja w tym czasie oparłam głowę o głowę Lucasa i westchnęłam cicho.

Lu?

sobota, 15 października 2016

Od Lu Cd Cat

Staliśmy tak wtuleni do siebie, przez długi czas. Dziewczyna oddychała spokojnie, obejmując mnie, a ja gładziłem ją po włosach.
- Wybacz mi Catty... - zacząłem - Ale jestem przewrażliwiony.
- Właśnie widzę - odparła.
- Nie gniewaj się na mnie.
Odsunęła się i chciała chyba coś powiedzieć, ale nie dąłem jej dojść do słowa, całując ją i przyciągając do siebie.
- Jedziemy?-
- Tak  odparła, po czym poszliśmy do samochodu.


***


Podjeżdżając pod mój dom, zauważyłem stojący na pojeździe samochód. A dokładniej Chevroleta Camaro.



- Co do...? - chciałem spytać i zaparkowałem przy krawężniku. - Zostań w aucie.
Poleciłem Cat i nachyliłem się, by wyciągnąć ze schowka pistolet i paralizator.
- Co ty odwalasz?! - spytała przerażona.
- Zostań w samochodzie!
Odbezpieczyłem broń i sprawdziłem, czy jest naładowana, po czym wyszedłem z auta i poszedłem do domu. Drzwi były otwarte, ale zamek nie był wyłamany. Popchnąłem je lekko i wszedłem do środka. Peter siedział schowany za szafą. Wyciągnąłem broń i poszedłem do kuchni. Pusto, całe pomieszczenie wywrócone do góry nogami. Salon to samo. Biuro taty i pracownia mamy też. Dolna łazienka ociekała w wodzie. Zakręciłem kran, by woda przestała się lać. Wyszedłem i skierowałem się na górę. Sprawdziłem po kolei każde pomieszczenie. Wszędzie pusto, ale dom wyglądał, jakby przeszedł przez niego huragan. Nagle usłyszałem, że coś spada na parterze z hukiem na ziemie i roztrzaskuje się. Zszedłem tam i poszedłem do pracowni mamy. Stał tam jakiś facet. Wycelowałem w niego bronią.
- Odłóż to na ziemię i ręce za głowę - powiedziałem. Mężczyzna spojrzał na mnie i uśmiechnął się, po czym odłożył świecznik i tak jak powiedziałem założył ręce za głowę.
- Nie pamiętasz starych znajomych? - spytał ironicznie.
- Nie, jeśli w środku dnia przewracają mój dom do góry nogami - odparłem.
- Wiesz... to nie było zbyt mądre zostawiać dziewczynę w samochodzie...
Powiedziała z uśmieszkiem po czym pokazał mi jakiś przycisk. Bomba...
- CAT!!!
Krzyknąłem i tak jak szybko mogłem wybiegłem z domu w chwili, w której usłyszałem wybuch. Siła z jaką poraziła mnie moc wybuchu, sprawiła,że odleciałem kilka metrów dalej uderzając o ścianę domu. Moje auto płonęło, całe płonęło.
- CATTY!!!
Krzyknąłem i zacząłem się czołgać w tamtym kierunku. Ale zobaczyłem, że ktoś biegnie w moją stronę. Cat.


Cat?
Zrób trochę akcji XD Włamywacz uciekł jakby coś XD
Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X