Kiedy wyszłam z lekarzem z gabinetu zabiegowego, zauważyłam, jak policjanci zabierają Lucasa. Od razu do nich podbiegłam i złapałam jednego z mężczyzn za ramię.
- O co chodzi?! Dlaczego go zabieracie?! - pytałam zdenerwowana.
- Proszę się odsunąć! - mężczyzna odepchnął mnie od siebie.
- Ej! Łapy przy sobie! - Lucas próbował się im wyrwać.
Szybko wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Marcusa, przyjaciel który studiuje prawo.
- Hej Catty! - usłyszałam jego radosny głos.
- Hej. Ile grozi za napaść na funkcjonariuszy? - spytałam.
- Jeśli spowodujesz uszczerbek na zdrowiu to od 2 do 12 lat, a co?
- Potrzebuję twojej pomocy, przyjedziesz na komendę na [ulica xd]?
- Tak, ale w co się wpakowałaś?
- Później ci wyjaśnię.
Rozłączyłam się i wybiegłam ze szpitala, na szczęście nie zaszli daleko. Postanowiłam w końcu wykorzystać lata chodzenia na kick-boxing. Skoczyłam jednemu z policjantów na plecy, jako że nie był na to przygotowany, upadł na ziemię. Próbował mnie z siebie zrzucić jednak byłam zbyt zdeterminowana. Przywaliłam mu z prawego sierpowego w nos i walnęłam z kolana w krocze. Niestety, drugi wziął się w garść i odciągnął mnie od niego, przycisnął do ziemi i zaczął zakuwać w kajdanki.
- To boli! - próbowałam się wyrwać, na marne.
Lu? Jaka agresywna <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.