Walczyłam sama ze sobą, aby go odepchnąć, w końcu położyłam dłoń na jego torsie i zrobiłam to.
- Czemu mnie całujesz, skoro mnie nie znasz? - spytałam a moja dolna warga drżała.
- Catty, wypacz... ale...
- Znasz moje imię. - przetarłam oko dłonią, chyba jeszcze bardziej pogarszając stan mojego rozmazanego makijażu.
- Musiałem. Chciałem cię chronić.
- Wiesz co? To chronienie jest do dupy. - wymruczałam cicho. - Alkohol w sanie doła w moim przypadku jest beznadziejny... - westchnęłam.
- Przepraszam, Catty... wybacz. - spojrzał mi głęboko w oczy.
Nie mogąc dłużej powstrzymywać łez, rozpłakałam się i mocno do niego przytuliłam.
Lu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.