środa, 25 kwietnia 2018

Od Lu Do Cat


Miałem naprawdę wielką ochotę go zabić. Tu i teraz, tak jak staliśmy. Zacisnąłem pięści i spojrzałem na niego z nienawiścią.
- No uderz mnie - powiedział z chytrym uśmiechem. - Dalej...
- Chcesz znowu wylądować w szpitalu?
Odwróciłem się na pięcie i odszedłem kierując się do domu Coopera. Znalazł się tam dość szybko. Zapukałem do drzwi i po chwili chłopak otworzył mi.
- Co ty tu robisz?
- Idziemy pić? - spytałem
- Coś się stało?
- Po prostu chodź.
Popijając kolejny, chyba już piąty kufel piwa, zacząłem się zastanawiać czy jestem odpowiedni dla Cat. Oboje wiedzieliśmy o mojej chorobie. Lekarz wpisując mnie ze szpitala zabronił mi sie denerwować, a Archie zawsze wytrąca mnie z równowagi. Poza chorobą dochodzi jeszcze moja zazdrość. Cat jest dla mnie najwazniejsza i nie chcę jej stracić, ale...
- Kurwa, Lucas otrząśnij się!
Spojrzałem zdezorientowany na Coopera, który wręcz mordował mnie wzrokiem.
- Co? - spytałem.
- Od bitych dziesięciu minut gapisz sie na cycki tamtej laski - wskazał palcem na jakąś blondynkę, która tańczył na rurze i patrzy na mnie uwodzicielsko, co jakiś czas (dobra nie oszukujmy się, cały czas) dotykała swoich piersi. Odwróciłem od niej wzrok i przetarłem oczy.
- Nie gapiłem się na.... Ugh... Zamyśliłem się tylko.
- Skoro to nazywasz zamyśleniem to...
- Zamknij dziób - powiedziałem i wstałem od stołu wychodząc z klubu. Wsiadlem do samochodu ignorując fakt, że piłem. Musze zobaczyc się z Cat, bo oszaleję. Ruszyłem z piskiem opon, przejeżdżając obok wejscia do klubu, mijając Coopera, który gestami kazał mi się zatrzymać. Nie słuchałem go jednak. Wjechalem na autostradę i przyspieszylem. Silnik pracował tak szybko jak jeszcze nigdy. Pare razy mało co kogoś nie potrąciłem. W końcu zjechalem z autostrady i zwolnilem, ale jechałem na tyle szybko, żeby wyprzedzac wszystkie samochody. Kierowcy trąbili na mnie, ale nie zważałem na to. Gdy w końcu zobaczylem dom Cat, nacisnąłem na hamulec z całej siły, ścierając gumy. To spokojna okolica, żadko kto tutaj jeździ, więc małaszansa, że w kogoś wjadę. Spojrzałem na dom Cat w oknie. Tak piękna jak zawsze. Wyłączyłem silnik i wysiadłem. Podszedłem do jej domu i gdy byłem nuż blisko, Cat wyszła. Podszedłem bliżej.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziała gdychciałem zalytać gdzie się wybiera. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać?
Patrzyła na mnie przez chwilę, a potem ruszyła w stronę plaży. Stałem chwilę jak słup soli patrząc na nią. Dopiero po kilku sekundach ruszyłem jej śladem. Gdy bylem tuż za nią, objąłem ją w pasie, przyciągając ją do siebie. Stałem tak i wciągałem zapach jej szamponu.
- Kocham cię... Przepraszam za wszystko...


Cat?

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Cat c.d Lu

Zaskoczona spojrzałam w stronę drzwi, po chwili stała się rzecz, której na prawdę chciałam uniknąć... w kuchni pojawił się Archie. Spojrzał zaskoczony na mnie, a następnie na Lucasa.
- Cat... wszystko w porządku? - zapytał, najwyraźniej myślał, że Lucas trzyma mnie siłą przy sobie.
- Archie, co tu robisz? - odsunęłam się od Lucasa, posyłając mu jeszcze przepraszające spojrzenie i podeszłam do Archiego.
- Przyniosłem sushi, myślałem że może pójdziemy do parku i zjemy. - wyjaśnił patrząc na mnie, jednak co chwilę uciekał wzrokiem na Lucasa.
- Dobry pomysł, ale widzisz... nie zbyt mogę. Może innym razem? - spytałam powoli pchając go w stronę drzwi.
- Innym razem? - wtrącił Lucas podchodząc do nas. Spojrzałam na niego, widziałam gniew w jego oczach. Westchnęłam ciężko.
- Spokojnie, ty mogłeś mieć przyjaciółkę to ja też mogę mieć przyjaciela. Nie popadajmy w paranoje. - powiedziałam spokojnie, czując narastające spięcie. - Lucas, chyba mi ufasz? - złapałam go za rękę.
- Tobie może i tak, ale jemu nie. - odparł chłodno.
- A ja za to nie ufam tobie, wiem, że ją skrzywdzisz. - warknął na niego.
- Nic bym jej nie zrobił! - fuknął i popchnął Archiego.
Chłopak spojrzał na mnie a później na Lucasa.
- No i co ty robisz, nie widzisz że zaraz zacznie się ciebie bać? - spytał z wyrzutem.
- Stop! Jeśli zaraz się nie uspokoicie, oboje stąd wyjdziecie! - teraz to ja krzyknęłam, mając już tego dość.
Widząc że Lucas nic sobie z tego nie zrobił wypchnęłam z domu pierw jego, a później Archiego. Miałam już gdzieś czy się pozabijają, czy też nie. Niech robią co chcą. Poszłam do łazienki wziąć prysznic, chciałam się jakoś uspokoić. Zaraz po tym włosy splotłam w kucyka i ubrałam w strój do jazdy.
Znalezione obrazy dla zapytania bryczesy damskiePodobny obraz
Będąc już w stajni wyprowadziłam Noir'a na zewnątrz, wyszczotkowałam go i osiodłałam, nie śpieszyłam się, przecież miałam dużo czasu. Uprzednio jeszcze zadzwoniłam do Lucy, poprosiłam ją, aby wybrała się ze mną na przejażdżkę, nie miała nic przeciwko. Umówiłyśmy się na początku ścieżki konnej w lesie. Czekałam tam chwilę na nią, ale nie przeszkadzało mi to. Było cicho, słychać było jedynie śpiew ptaków i co jakiś czas konie.
- Rzeczywiście, dość ciężka sprawa. - stwierdziła po chwili, gdy wysłuchała całej opowieści.
- Tym bardziej, że nie chcę zostawiać Archiego. Jakby nie było... to on mi pomógł wrócić do zdrowia, przełamał mój lęk przed dalszą jazdą, był przy mnie gdy byłam w rozsypce. Wyjdę na niezłą sukę, gdy tak po prostu się od niego odwrócę. - westchnęłam.
- A z drugiej strony jest Lucas, który wkurza się, gdy tylko jakiś facet kręci się koło ciebie. Ciężka sytuacja... - przyznała.
- Właśnie. - popuściłam wody Noir'owi, aby mógł swobodnie iść.
- Ale to jest nie sprawiedliwe, facet może mieć koleżanki i nie uważa to za nic złego, ale dziewczyna nie może mieć przyjaciela, bo już że zdradza czy coś.
- Dokładnie, tak samo jak facet prześpi się z dziewczyną na imprezie, to wiesz, jest super, a jak dziewczyna prześpi się z chłopakiem, to od razu się puszcza. - wywróciłam oczami zirytowana.
- Ciężki nasz los. - parsknęła śmiechem. - Na twoim miejscu nie rezygnowałabym z przyjaźni. W końcu nie robisz nic złego, Lucas musi to zaakceptować.
- Obawiam się, że przez to nam nie wyjdzie. - mruknęłam patrząc przed siebie.
- Stara, nie możesz trzymać go przy sobie na siłę. Nie możesz zmieniać wszystkiego, co mu się nie spodoba. Musi cię akceptować, twoich znajomych... w przeciwnym razie taki związek nie będzie miał sensu.
Lekko skinęłam głową, trochę racji miała. Powinniśmy siebie nawzajem akceptować, w końcu nie można zamykać się tylko na jedną osobę. Nie będę przecież też uciekała przed każdą rozmową z płcią przeciwną tylko dlatego, że mój chłopak może się wkurzyć... to trochę chore.
Do domu wróciłam późnym popołudniem, niedługo miał być zachód słońca. Rozsiodłałam konia i poszłam się przebrać, następnie przypięłam do obroży Mike'a smycz i wyszliśmy z domu. Nie chciałam tu siedzieć, za dużo bym myślała. Zarzuciłam rączkę od smyczy na nadgarstek, aby móc zakluczyć drzwi. Kiedy zmierzałam w stronę furtki, zauważyłam zmierzającego w moją stronę Lucasa.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziałam uprzedzając jego pytanie. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać? - patrzałam na niego.

Lucas?

poniedziałek, 5 marca 2018

Od Lu Cd Cat

Nie chciałem mówić Cat, że nie przełknę ani jednego kęsa. Zrobiłoby się jej przykro, więc gdy położyła przede mną talerz z kurczakiem, ryżem i warzywami, wymusiłem uśmiech i wziąłem do ust trochę mięsa. Długo nic nie jadłem, bardzo długo. W szpitalu dawano mi tylko kroplówki z witaminami i składnikami odżywczymi,przez co mój żołądek odzwyczaił się od pokarmu i już po jednym kawałeczku kurczaka poczułem się tak, jakbym zjadł co najmniej całą świnię. Dziewczyna obserwowała mnie, gdy przeżuwałem trochę ryżu. Oparła głowę na ręce i zrobiła smutną minę.
- Nie smakuje ci? - spytała. Podniosłem wzrok i spojrzałem na jej zawiedzioną twarz.
- Nie o to chodzi... Mówiłem, że jestem głodny - odparłem i uśmiechnąłem się do niej.
- Nie możesz nie być głodny... Spójrz na siebie. Sama skóra i kości - zrobiła zatroskaną minę i złapała moją dłoń. - Matko, ale zimna...
- Po lekach mam słabe krążenie - powiedziałem.
- Jakich lekach?
- Wstrzykiwali mi coś na uspokojenie pracy serca, przez co biło wolniej, krew wolniej krążyła, ale ja byłem spokojny.
- Mój biedaku - wstała i obeszła stół, żeby usiąść mi na kolanach. Złapała dłońmi moją twarz i przyciągnęła do swoich ust całując namiętnie. Odwzajemniłem pocałunek i oplotłem ręce naokoło jej talii, po chwili jednak zjechałem dłońmi niżej i złapałem ją za pośladek. - Ej! - zaśmiała się i znów mnie pocałowała. - Może i nic nie jadłeś, ale wigoru ci widzę nie brakuje - powiedziała z uśmiechem, gładząc mój policzek. Przyłożyłem usta do jej ucha i wyszptałem.
- Możesz mi wierzyć, każdy facet czuje ciepło gdy cie widzi - zaśmiała się tylko i wtuliła we mnie, a ja dodałem. - A ja na dodatek mogę cię dotknąć.
Odsunęła się ode mnie i spojrzała ostrzegawczym wzrokiem, jednak po chwili uśmiechnęła się słabo. Złapałem ją za szyję i przyciągnąłem do siebie.
- Kocham cię księżniczko i nigdy więcej cię nie skrzywdzę - przechyliłem lekko głowę i pocałowałem ja delikatnie.
Nagle drzwi wejściowe się otwarły.



Cat? Czyżby Archie? Zrób awanturę XD

sobota, 3 marca 2018

Od Cat c.d Lu

Leżałam spokojnie, bez ruchu. Oczy miałam otwarte, powoli głaskałam go opuszkami palców po dłoni, która spoczywała na moim brzuchu. Po pewnym czasie zasnął, wtedy wykorzystałam tą chwilę. Chciałam się odsunąć, jednak za mocno mnie trzymał. Chwyciłam więc jego dłoń, do której miałam dostęp i przyciągnęłam ją do siebie, po czym zaczęłam oglądać jego skórę. Rzeczywiście, było widać cięcia. Westchnęłam i ze smutkiem przejechałam po jednym z nich palcem. Czując, że się poruszył położyłam jego dłoń nam, gdzie była. Zupełnie nie byłam zmęczona dlatego byłam pewna, że nie zasnę. Nie chciałam jednak budzić Lucasa, niech sobie pośpi, na pewno jeszcze tego potrzebuje.
Skoro teraz wszystko ma być normalnie, będę musiała ograniczyć kontakt z Archim. A przynajmniej na razie, póki Lucas nie wróci do pełni zdrowia, nie wiem ile to potrwa. Wiedziałam jednak, że się nim zajmę. Później stopniowo zacznę go przyzwyczajać do tego, że Archie jest moim przyjacielem i od czasu do czasu chciałabym z nim porozmawiać. Jakby nie było sporo mu zawdzięczam...
Sama nie wiem ile minęło, kilka godzin, minut... nie mam pojęcia. Z zamyślenia wyrwało mnie ciepłe powietrze, które znalazło się przy moim karku i chwilę po tym delikatny pocałunek. Gdy nieco poluźnił uścisk wykorzystałam sytuację i obróciłam się do niego przodem. 
- Obudziłeś się. - uśmiechnęłam się lekko głaszcząc go po włosach. - Jadłeś coś dzisiaj? - spytałam.
- Jeszcze nie... - chciał mnie pocałować, jednak odsunęłam się. 
- Pierw śniadanie kolego, później przyjemności. - uśmiechnęłam się zadziornie. Lucas zrobił smutną minkę, na co się cicho zaśmiałam i pocałowałam go krótko. - Pojedziemy do mnie? Przygotuję ci coś dobrego. - zaproponowałam.
- Nie jestem głodny... - jęknął i przyciągnął mnie do siebie, abym znów się położyła.
- Jesteś, tylko jeszcze o tym nie wiesz. - stwierdziłam pewnie. - Rusz się, przystojniaku. - znów go pocałowałam po czym wstałam z łóżka.
Poprawiłam Top, który odsłaniał mi brzuch, koszulę i podałam dłonie Lucasowi aby również wstał. Trochę mu to zajęło, ale w końcu stanął na nogi. Chciałam iść już w stronę drzwi, jednak ten objął mnie w talii i znów przyciągnął do siebie, na co się lekko zaśmiałam.
- W takim tempie to my nigdy stąd nie wyjdziemy. - stwierdziłam kładąc swoje dłonie na jego, które oplatały mój brzuch.
- Mi to odpowiada. - wymruczał.
- Chciałabym więc ci przypomnieć że też mam sypialnię i łóżko. - uśmiechnęłam się.
W końcu udało nam się wyjść z domu i wsiąść do samochodu. Pojechaliśmy do mnie, tak jak planowałam. Weszliśmy do środka, ściągnęliśmy buty i poszliśmy do kuchni. 
- A więc na co masz ochotę? - spytałam ściągając gumkę do włosów z nadgarstka.
- Na nic. - uśmiechnął się.
- Okej, w takim razie sama coś wymyślę. - pokazałam mu język i związałam włosy w wysokiego kucyka. Podeszłam do lodówki, otworzyłam ją i rozglądnęłam po półkach. - Nie chcąc stracić w twoich oczach, zaczęłam zdrowiej jeść, regularniej... biegać i w ogóle. - powiedziałam wyjmując potrzebne mi składniki do przygotowania potrawki z kurczaka. Warzywa na parze, kurczak, ryż - pycha.

Lu?

Od Lu Cd Cat

Dni mijały mi niezwykle wolno. Leki, leki, leki, badanie i znowu leki. Chciało mi się wymiotować od kolejnych dawek odurzających środków, jednak wiedziałem, że muszę je zażywać, żeby znowu być normalnym.A na domiar złego kobieta, która podawała mi leki była niezwykle wkurzająca i niemiła, dlatego jeszcze bardziej się ucieszyłem, gdy opuszczałem szpital.
W domu niemalże cały czas siedziałem w pokoju. Nie miałem nic ciekawego do roboty, więc całymi dniami słuchałem muzyki, grałem w gdy, lub czytałem książki. Z pokoju wychodziłem tylko do łazienki i po coś do picia. W normalnych okolicznościach zadzwoniłbym do Cat, żeby powiedzieć jej, że wypuścili mnie ze szpitala, jednak dziewczyna śmiertelnie mnie nienawidziła i znając życie chciała być jak najdalej ode mnie. Do Victorii też nie miałem co dzwonić. Mimo że nasza relacja niby wróciła do normy, poczułem między nami jakiś mur, którego nigdy nie było.
Położyłem głowę na poduszce i wróciłem do czytania jakiejś książki, którą zarąbałem tacie gdy nie patrzył. Nie była jakoś szczególnie porywająca, ale lepsze to niż nic.
Nienawidziłem gdy ktoś przeszkadzał mi w czytaniu, więc gdy usłyszałem kroki na schodach odłożyłem książkę na półkę, gotowy nawrzeszczeć na pierwszą osobę, która wejdzie do mojego pokoju. Ktoś zapukał i otworzył drzwi nawet nie czekając na moje 'Proszę'. Podniosłem głowę i spojrzałem w stronę schodów. Zobaczyłem moją mamę w towarzystwie Cat. Od razu wstałem i zrobiłem krok w jej stronę, jednak szybko cofnąłem nogę.
- Cześć - powiedziała cichutko dziewczyna przełykając ślinę. Zły znak, bardzo zły znak....
- Cat... - spojrzałem na nią dziwnym wzrokiem. Byłem przerażony, szczęśliwy i zmieszany jednocześnie. - Przyszłaś...
- Oczywiście. - podeszła do mnie powoli cały czas mi się przyglądając. - Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej...
- Tak też się czuję, lepiej. - odparłem. Nie powiem jej przecież co leki ze mną zrobiły.
Spojrzała na mnie i po chwili dolna warga zaczęła jej drżeć, a oczy zaszkliły się od łez. Zacisnąłem pięści, żeby powstrzymać się od przytulenia jej. Cały czas bałem się, że zrobię jej krzywdę. Zrobiłem malutki krok w tył.
- Tęskniłam za tobą... kocham cię. - wyszeptała podchodząc do mnie. Głos jej drżał. Położyła dłonie na moich policzkach, przez co przeszły mnie przyjemne dreszcze. Poczułem jak serce szybciej mi bije, tak jakby chciało wyskoczył z piersi wprost do ramion Cat. Dziewczyna przyciągnęła mnie do siebie i złączyła nasze usta razem w delikatnym pocałunku. Odwzajemniłem go niemalże od razu, czując się tak, jakby nic nigdy się wydarzyło. Rozluźniłem zaciśnięte pięści i objąłem dziewczynę, przyciągając ją do siebie mocno, pogłębiając pocałunek. Poczułem jak moje ciało przeszywa fala przyjemnego ciepła, sprawiając, że zrobiło mi się strasznie gorąco. Muskałem wargami usta Cat, co chwila szepcząc, że ją kocham, że przepraszam lub, że jestem najgorszym chłopakiem na świecie. Gdy tylko chciała odpowiedzieć na jakieś moje słowa, przerywałem jej pocałunkiem.
- Kocham cię Catty... - wyszeptałem jej do ucha i zobaczyłem na jej szyi ciarki. - Przepraszam, że jestem takim idiotą...
Odsunąłem się od niej i widząc w jej oczach łzy, sam się rozpłakałem. Przełożyłem kosmyk jej włosów za ucho.
- Nienawidzisz mnie, prawda? - spytałem cicho. - Za to co ci zrobiłem?
Nie dając jej czasu na odpowiedź padłem na kolana i złapałem ja za dłonie.
- Lucas, co ty....
- Przepraszam.... - powiedziałem i spuściłem wzrok, żeby nie widziała jak płaczę.
Dziewczyna uklęknęła obok mnie i mocno przytuliła.
- Kocham cię głuptasie... - powiedziała zbliżając się do mnie jeszcze bardziej. Złapała dłońmi moją twarz i pogładziła opuszkami palców policzki, przecierając jednocześnie moje łzy. - Już wszystko będzie dobrze...
Dała mi namiętnego całusa, po czym wstała i podała mi rękę. Podniosłem się z ziemi i wziąłem dziewczynę na ręce, obszedłem łóżko i położyłem ją, sam zaś przeskoczyłem góra i spocząłem obok niej. Brunetka obróciła się do mnie plecami i zbliżyła bardzo blisko, tak, że jej plecy dotykały mojej klatki piersiowej. Objąłem ją i przyciągnąłem do siebie. Przymknąłem oczy i nawet nie zauważyłem, kiedy ogarnął mnie sen.





Cat? Może niech ona teraz zobaczy te jego blizny na rekach, co? 

Od Cat c.d Lu

Dalej starałam się to zrozumieć, w takim razie po co cały ten czas była dla mnie taka wredna? Sama tylko wszystko pogorszyła. Pogrążona w myślach usiadłam na kanapie wlepiając wzrok w stolik kawowy. Archie wszedł do salonu, trzymając dłonie w kieszeni i patrząc na mnie ze współczuciem usiadł obok i pogłaskał po plecach.
- Słyszałeś? - spytałam nie odrywając wzroku od stolika.
- Tak... - dalej mnie głaskał co było relaksujące.
- Sama nie wiem co o tym myśleć. - westchnęłam po dłuższej chwili w końcu odrywając wzrok od stolika. Spojrzałam na chłopaka, też wyglądał na zagubionego. - Oczywiście to kochane, że się tak martwi, ale... bez przesady. Mnie to też już denerwuje... - mruknęłam.
- Podobno niedługo ma wyjść z tego szpitala, jeśli jego stan się nie pogorszy, z tego co mówiłaś... - zaczął. - Wróci do domu, odpocznie i najlepiej będzie jeśli wtedy porozmawiasz z nim na spokojnie. - stwierdził a ja po chwili namysłu skinęłam głową.
- Tak, to będzie chyba dobry pomysł. - westchnęłam pocierając swoją dłoń.
- Jeśli chcesz, mogę być z tobą przy tej rozmowie. - zaproponował.
- Dziękuję Archie, ale lepiej będzie, jeśli będę z nim sama. Denerwuje się gdy przy mnie jesteś. - spojrzałam na niego przepraszająco, ale też z wdzięcznością. - Dziękuję. - przytuliłam się do niego.
- Od tego są przyjaciele. - delikatnie uśmiechnął się również mnie przytulając.

* * * * *

Dni mijały monotonnie, postanowiłam w końcu też się ogarnąć. Zapisałam się na siłownię, poszłam do fryzjera - podciął mi jedynie końcówki, na razie nie miałam wizji, co mogę z nimi zrobić - do kosmetyczki i na zakupy, a przy tym wszystkim towarzyszył mi Archie. Nie chciałam stracić w oczach Lucasa a ostatnio zwracałam mniejszą uwagę na swój wygląd. Oczywiście odwiedzałam Lucasa w szpitalu, czasem... na tyle, ile mi na to pozwalała Victoria, stwierdziła, że od razu nie mogę mu się tak narzucać... sama nie wiedziałem, czy jej wierzyć, czy aby na pewno nie chce mi zaszkodzić, ale postanowiłam na razie zawiesić broń. Zobaczymy co z tego wyjdzie, staram się myśleć optymistycznie. Przynosiłam mu wtedy owoce, warzywa i zdrowe soki, a także starałam się z nim rozmawiać. Widziałam, że jest niewyspany i ma dość tego wszystkiego, dlatego też nie okazywałam niezadowolenia, kiedy tylko czasem odburkiwał odpowiedzi. Raz było lepiej, raz gorzej - musiałam się z tym pogodzić. A przynajmniej na razie.

* * * * *

Po prawie dwóch miesiącach dostałam informację, że Lucas wrócił do domu. Tak jak radził mi wcześniej Archie, dałam mu czas, aby wypoczął, wrócił do siebie. 
Minął tydzień, była sobota. Tego dnia, miałam się spotkać z Lucasem. Denerwowałam się i to strasznie, w końcu jakby nie było... od tej rozmowy będzie zależeć, czy będziemy razem.... ech. Wzięłam prysznic, umyłam włosy. Zawinęłam je w ręcznik a później założyłam bieliznę i tak zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Była to sałatka z kawałkami kurczaka, w takich chwilach doceniałam to, że mieszkam sama. Kiedy zjadłam i pozmywałam, wypiłam sok z świeżo wyciśniętych pomarańczy i wróciłam do łazienki, wyszczotkowałam zęby, wysuszyłam włosy, rozczesałam je i ubrałam się. Założyłam czarne rurki z przetarciami, do tego czarny top a na to koszulę w kratę, której rękawy podciągnęłam do łokci a guziki rozpięte oraz adidasy. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż, nigdy nie lubiłam nakładać kilogram tapety na twarz.
Znalezione obrazy dla zapytania czarne rurki z przetarciamiZnalezione obrazy dla zapytania koszula w kratę damskaPodobny obrazZnalezione obrazy dla zapytania nike roshe
Mam nadzieję, że nie przestanę podobać się chłopakowi. Przygotowana zabrałam klucze, wyszłam z domu zamykając go. Wsiadałam w samochód i pojechałam do chłopaka, do jego rodziców. Wzięłam głęboki oddech, aby się nieco uspokoić po czym zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Lucasa, jak zwykle z miłym i ciepłym uśmiechem. Wpuściła mnie do środka i poszła ze mną aż pod drzwi chłopaka. Zapukała i wpuściła mnie do środka.
Lucas widząc mnie, od razu wstał z łóżka. Wyglądał już lepiej, nie miał podpuchniętych oczu, nie był taki blady. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na niego, dalej nie ruszając się z miejsca.
- Cześć... - uśmiechnęłam się delikatnie starając opanować stres.
Podobny obraz- Cat... - sama nie wiem, jak na mnie patrzył. - Przyszłaś...
- Oczywiście. - powoli do niego podeszłam. - Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej...
- Tak też się czuję, lepiej. - odparł.
Spojrzałam mu w oczy, poczułam jak dolna warga zaczyna mi drżeć, co na pewno było widać, powstrzymywałam łzy.
- Tęskniłam za tobą... kocham cię. - wyszeptałam. Położyłam dłonie na jego policzkach i pocałowałam.


Lu?

sobota, 17 lutego 2018

Od Lu Cd Cat

Otwarłem leniwie oczy i rozejrzałem się po pomieszczeniu, wzdychając. Trzecia noc, to już trzecia dobra a ja dalej nie zasnąłem nawet na pięć minut. Cały czas martwiłem się o moją relację z Cat. Przed oczami miałem obraz, na którym obściskuje się a Archim na kanapie, on zaczyna dotykać ją w intymnych miejscach, a jej się to podoba. Same takie myśli sprawiały, że miałem ochotę go zabić.
Zrzuciłem z siebie kołdrę i założyłem na stopy czarne buty. Musiałem do niej pojechać, musiałem sprawdzić, czy ona i Archie.... Wyszedłem z pokoju i cicho zamknąłem za sobą drzwi, po czym poszedłem do windy. Zdziwiło mnie jak łatwo można opuścić oddział psychiatryczny. Żadnego ochroniarza, pielęgniarek. Kamer tez nigdzie nie ma.
Wsiadłem do samochodu, który od kilkunastu dni stoi na parkingu i na mnie czeka. Odpaliłem silnik i z wyłączonymi światłami wyjechałem na drogę. Dopiero tam je odpaliłem i włączyłem się do ruchu. Mijałem wszystkie samochody z taka prędkością, jakby od tego zależało moje życie. Chociaż w sumie... trochę zależy. Przyspieszyłem ponownie, modląc się w duchu, żeby po drodze nie spotkać policji.
Zaparkowałem samochód kilka metrów od domu Cat. Zgasiłem silnik i wyszedłem z pojazdu. Zdziwiło mnie, że w jej salonie dalej świeci się światło, mimo że był środek nocy. Niepewnie podszedłem bliżej okien i zajrzałem przez nie. Cat siedziała na kanapie z Archim, który obejmował ja ramieniem. Oglądali film. Zacisnąłem pięści i chciałem tam wejść i ich rozdzielić, ale wtedy usłyszałem krzyk Cat. Nawet nie zauważyłem, że wstała i patrzyła na mnie tak, jakby zobaczyła ducha. Patrzyłem na nią pustym wzrokiem i przechyliłem głowę. Zaczęła piszczeć i wtuliła się w Archiego. Boi się mnie.... Odszedłem szybko od okna i wsiadłem do auta. Drżącymi rekami odpaliłem silnik i ruszyłem. Gdy przejeżdżałem przed jej drzwiami, Archie stał w wejściu i patrzył na mnie. Posłałem mu mordercze spojrzenie i przyspieszyłem.

Victoria
Podjeżdżając pod dom Catherine wydawało mi się, że w oddali widzę samochód Lucasa. Ale co on miałby tutaj robić? Westchnęłam i zatrzymałam się przed wejściem. Zobaczyłam, że jej nowy lowelas stoi w drzwiach. Wyszłam z samochodu i spojrzałam na niego, a on odwzajemnił moje spojrzenie. Podeszłam do niego z rękami schowanymi w kieszeni.
- Zawołaj Cat, musimy porozmawiać - powiedziałam spokojnie, zbyt spokojnie.
- Jest środek nocy...
- To co robisz w wejściu? - spytałam. - Papieroski? - uśmiechnęłam się i przechyliłam głowę jak szczeniaczek. - Zawołaj ją. Chce tylko pogadać.
Chłopak niepewnie odsunął się i wpuścił mnie do środka. Weszłam do salonu i zobaczyłam Skuloną na kanapie Cat.
- Nikogo tam nie ma Cat. Ale masz gościa.
Dziewczyna podniosła głowę, ale widząc mnie wyraz jej twarzy przybrał wyzywający wyraz.
- Chce tylko porozmawiać - powiedziałam znów bardzo spokojnie.
- O czym? O tym, że chcesz zabrać mi Lucasa?!
- Nie chce ci go zabrać - odparłam, a dziewczyna zrobiła zdziwiona minę.
- Jak to nie?
- No nie - powiedziałam i uśmiechnęłam się. - Lucas to mój przyjaciel, tylko przyjaciel.
Spojrzałam wymownie na chłopaka, a ten rozumiejąc moją iluzję opuścił pomieszczenie. Usiadłam obok dziewczyny i spojrzałam na nią.
- Wiesz, że w liceum byliśmy parą, prawda? - pokiwała głową. - Ja i Lucas znamy się od dziecka.  Razem dorastaliśmy. Od zawsze był dla mnie ważny i czułam potrzebę, żeby zawsze przy nim być, a w liceum się w nim zakochałam. Byłam w trzeciej klasie, on w ostatniej gimnazjum - zrobiła zdziwioną minę, pewnie sądziła, że byliśmy w tym samym wieku. - Gdy skończyłam szkołę, zerwałam z nim, bo musiałam jechać na studia medyczne. Kontakt nam się urwał, ale pewnego dnia przyszedł do mnie zapłakany i spytał, czy może zatrzymać się na kilka dni. Z Kilku dni zrobiły się tygodnie, potem wiesz jak to się potoczyło. Możesz mi wierzyć lub nie, ale Lucas kocha cie całym sercem. Po prostu nie potrafi tego okazać. Cały czas sądzi, że gdy będzie daleko od ciebie, nie zrobi ci krzywdy. On po prostu boi się o ciebie. Boi się, że cie skrzywdzi, a tego sobie nie wybaczy i znowu zacznie się ciąć....
- Ciąć?! - spytała i wytrzeszczyła oczy.
- Tak, ciął się. Nigdy nie widziałaś blizn na jego rękach? Przypatrz się następnym razem. - powiedziałam i zrobiłam chwile przerwy, po czym kontynuowałam. - On mnie nie kocha Cat. Zrozum to.
Wstałam i przechodząc obok niej, poklepałam ją po ramieniu. Wyszłam z domu i odpaliwszy silnik w samochodzie odjechałam.


Cat?
Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X