niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Cat c.d Lu

Zaskoczona spojrzałam w stronę drzwi, po chwili stała się rzecz, której na prawdę chciałam uniknąć... w kuchni pojawił się Archie. Spojrzał zaskoczony na mnie, a następnie na Lucasa.
- Cat... wszystko w porządku? - zapytał, najwyraźniej myślał, że Lucas trzyma mnie siłą przy sobie.
- Archie, co tu robisz? - odsunęłam się od Lucasa, posyłając mu jeszcze przepraszające spojrzenie i podeszłam do Archiego.
- Przyniosłem sushi, myślałem że może pójdziemy do parku i zjemy. - wyjaśnił patrząc na mnie, jednak co chwilę uciekał wzrokiem na Lucasa.
- Dobry pomysł, ale widzisz... nie zbyt mogę. Może innym razem? - spytałam powoli pchając go w stronę drzwi.
- Innym razem? - wtrącił Lucas podchodząc do nas. Spojrzałam na niego, widziałam gniew w jego oczach. Westchnęłam ciężko.
- Spokojnie, ty mogłeś mieć przyjaciółkę to ja też mogę mieć przyjaciela. Nie popadajmy w paranoje. - powiedziałam spokojnie, czując narastające spięcie. - Lucas, chyba mi ufasz? - złapałam go za rękę.
- Tobie może i tak, ale jemu nie. - odparł chłodno.
- A ja za to nie ufam tobie, wiem, że ją skrzywdzisz. - warknął na niego.
- Nic bym jej nie zrobił! - fuknął i popchnął Archiego.
Chłopak spojrzał na mnie a później na Lucasa.
- No i co ty robisz, nie widzisz że zaraz zacznie się ciebie bać? - spytał z wyrzutem.
- Stop! Jeśli zaraz się nie uspokoicie, oboje stąd wyjdziecie! - teraz to ja krzyknęłam, mając już tego dość.
Widząc że Lucas nic sobie z tego nie zrobił wypchnęłam z domu pierw jego, a później Archiego. Miałam już gdzieś czy się pozabijają, czy też nie. Niech robią co chcą. Poszłam do łazienki wziąć prysznic, chciałam się jakoś uspokoić. Zaraz po tym włosy splotłam w kucyka i ubrałam w strój do jazdy.
Znalezione obrazy dla zapytania bryczesy damskiePodobny obraz
Będąc już w stajni wyprowadziłam Noir'a na zewnątrz, wyszczotkowałam go i osiodłałam, nie śpieszyłam się, przecież miałam dużo czasu. Uprzednio jeszcze zadzwoniłam do Lucy, poprosiłam ją, aby wybrała się ze mną na przejażdżkę, nie miała nic przeciwko. Umówiłyśmy się na początku ścieżki konnej w lesie. Czekałam tam chwilę na nią, ale nie przeszkadzało mi to. Było cicho, słychać było jedynie śpiew ptaków i co jakiś czas konie.
- Rzeczywiście, dość ciężka sprawa. - stwierdziła po chwili, gdy wysłuchała całej opowieści.
- Tym bardziej, że nie chcę zostawiać Archiego. Jakby nie było... to on mi pomógł wrócić do zdrowia, przełamał mój lęk przed dalszą jazdą, był przy mnie gdy byłam w rozsypce. Wyjdę na niezłą sukę, gdy tak po prostu się od niego odwrócę. - westchnęłam.
- A z drugiej strony jest Lucas, który wkurza się, gdy tylko jakiś facet kręci się koło ciebie. Ciężka sytuacja... - przyznała.
- Właśnie. - popuściłam wody Noir'owi, aby mógł swobodnie iść.
- Ale to jest nie sprawiedliwe, facet może mieć koleżanki i nie uważa to za nic złego, ale dziewczyna nie może mieć przyjaciela, bo już że zdradza czy coś.
- Dokładnie, tak samo jak facet prześpi się z dziewczyną na imprezie, to wiesz, jest super, a jak dziewczyna prześpi się z chłopakiem, to od razu się puszcza. - wywróciłam oczami zirytowana.
- Ciężki nasz los. - parsknęła śmiechem. - Na twoim miejscu nie rezygnowałabym z przyjaźni. W końcu nie robisz nic złego, Lucas musi to zaakceptować.
- Obawiam się, że przez to nam nie wyjdzie. - mruknęłam patrząc przed siebie.
- Stara, nie możesz trzymać go przy sobie na siłę. Nie możesz zmieniać wszystkiego, co mu się nie spodoba. Musi cię akceptować, twoich znajomych... w przeciwnym razie taki związek nie będzie miał sensu.
Lekko skinęłam głową, trochę racji miała. Powinniśmy siebie nawzajem akceptować, w końcu nie można zamykać się tylko na jedną osobę. Nie będę przecież też uciekała przed każdą rozmową z płcią przeciwną tylko dlatego, że mój chłopak może się wkurzyć... to trochę chore.
Do domu wróciłam późnym popołudniem, niedługo miał być zachód słońca. Rozsiodłałam konia i poszłam się przebrać, następnie przypięłam do obroży Mike'a smycz i wyszliśmy z domu. Nie chciałam tu siedzieć, za dużo bym myślała. Zarzuciłam rączkę od smyczy na nadgarstek, aby móc zakluczyć drzwi. Kiedy zmierzałam w stronę furtki, zauważyłam zmierzającego w moją stronę Lucasa.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziałam uprzedzając jego pytanie. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać? - patrzałam na niego.

Lucas?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X