Miałem naprawdę wielką ochotę go zabić. Tu i teraz, tak jak staliśmy. Zacisnąłem pięści i spojrzałem na niego z nienawiścią.
- No uderz mnie - powiedział z chytrym uśmiechem. - Dalej...
- Chcesz znowu wylądować w szpitalu?
Odwróciłem się na pięcie i odszedłem kierując się do domu Coopera. Znalazł się tam dość szybko. Zapukałem do drzwi i po chwili chłopak otworzył mi.
- Co ty tu robisz?
- Idziemy pić? - spytałem
- Coś się stało?
- Po prostu chodź.
Popijając kolejny, chyba już piąty kufel piwa, zacząłem się zastanawiać czy jestem odpowiedni dla Cat. Oboje wiedzieliśmy o mojej chorobie. Lekarz wpisując mnie ze szpitala zabronił mi sie denerwować, a Archie zawsze wytrąca mnie z równowagi. Poza chorobą dochodzi jeszcze moja zazdrość. Cat jest dla mnie najwazniejsza i nie chcę jej stracić, ale...
- Kurwa, Lucas otrząśnij się!
Spojrzałem zdezorientowany na Coopera, który wręcz mordował mnie wzrokiem.
- Co? - spytałem.
- Od bitych dziesięciu minut gapisz sie na cycki tamtej laski - wskazał palcem na jakąś blondynkę, która tańczył na rurze i patrzy na mnie uwodzicielsko, co jakiś czas (dobra nie oszukujmy się, cały czas) dotykała swoich piersi. Odwróciłem od niej wzrok i przetarłem oczy.
- Nie gapiłem się na.... Ugh... Zamyśliłem się tylko.
- Skoro to nazywasz zamyśleniem to...
- Zamknij dziób - powiedziałem i wstałem od stołu wychodząc z klubu. Wsiadlem do samochodu ignorując fakt, że piłem. Musze zobaczyc się z Cat, bo oszaleję. Ruszyłem z piskiem opon, przejeżdżając obok wejscia do klubu, mijając Coopera, który gestami kazał mi się zatrzymać. Nie słuchałem go jednak. Wjechalem na autostradę i przyspieszylem. Silnik pracował tak szybko jak jeszcze nigdy. Pare razy mało co kogoś nie potrąciłem. W końcu zjechalem z autostrady i zwolnilem, ale jechałem na tyle szybko, żeby wyprzedzac wszystkie samochody. Kierowcy trąbili na mnie, ale nie zważałem na to. Gdy w końcu zobaczylem dom Cat, nacisnąłem na hamulec z całej siły, ścierając gumy. To spokojna okolica, żadko kto tutaj jeździ, więc małaszansa, że w kogoś wjadę. Spojrzałem na dom Cat w oknie. Tak piękna jak zawsze. Wyłączyłem silnik i wysiadłem. Podszedłem do jej domu i gdy byłem nuż blisko, Cat wyszła. Podszedłem bliżej.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziała gdychciałem zalytać gdzie się wybiera. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać?
Patrzyła na mnie przez chwilę, a potem ruszyła w stronę plaży. Stałem chwilę jak słup soli patrząc na nią. Dopiero po kilku sekundach ruszyłem jej śladem. Gdy bylem tuż za nią, objąłem ją w pasie, przyciągając ją do siebie. Stałem tak i wciągałem zapach jej szamponu.
- Kocham cię... Przepraszam za wszystko...
- No uderz mnie - powiedział z chytrym uśmiechem. - Dalej...
- Chcesz znowu wylądować w szpitalu?
Odwróciłem się na pięcie i odszedłem kierując się do domu Coopera. Znalazł się tam dość szybko. Zapukałem do drzwi i po chwili chłopak otworzył mi.
- Co ty tu robisz?
- Idziemy pić? - spytałem
- Coś się stało?
- Po prostu chodź.
Popijając kolejny, chyba już piąty kufel piwa, zacząłem się zastanawiać czy jestem odpowiedni dla Cat. Oboje wiedzieliśmy o mojej chorobie. Lekarz wpisując mnie ze szpitala zabronił mi sie denerwować, a Archie zawsze wytrąca mnie z równowagi. Poza chorobą dochodzi jeszcze moja zazdrość. Cat jest dla mnie najwazniejsza i nie chcę jej stracić, ale...
- Kurwa, Lucas otrząśnij się!
Spojrzałem zdezorientowany na Coopera, który wręcz mordował mnie wzrokiem.
- Co? - spytałem.
- Od bitych dziesięciu minut gapisz sie na cycki tamtej laski - wskazał palcem na jakąś blondynkę, która tańczył na rurze i patrzy na mnie uwodzicielsko, co jakiś czas (dobra nie oszukujmy się, cały czas) dotykała swoich piersi. Odwróciłem od niej wzrok i przetarłem oczy.
- Nie gapiłem się na.... Ugh... Zamyśliłem się tylko.
- Skoro to nazywasz zamyśleniem to...
- Zamknij dziób - powiedziałem i wstałem od stołu wychodząc z klubu. Wsiadlem do samochodu ignorując fakt, że piłem. Musze zobaczyc się z Cat, bo oszaleję. Ruszyłem z piskiem opon, przejeżdżając obok wejscia do klubu, mijając Coopera, który gestami kazał mi się zatrzymać. Nie słuchałem go jednak. Wjechalem na autostradę i przyspieszylem. Silnik pracował tak szybko jak jeszcze nigdy. Pare razy mało co kogoś nie potrąciłem. W końcu zjechalem z autostrady i zwolnilem, ale jechałem na tyle szybko, żeby wyprzedzac wszystkie samochody. Kierowcy trąbili na mnie, ale nie zważałem na to. Gdy w końcu zobaczylem dom Cat, nacisnąłem na hamulec z całej siły, ścierając gumy. To spokojna okolica, żadko kto tutaj jeździ, więc małaszansa, że w kogoś wjadę. Spojrzałem na dom Cat w oknie. Tak piękna jak zawsze. Wyłączyłem silnik i wysiadłem. Podszedłem do jej domu i gdy byłem nuż blisko, Cat wyszła. Podszedłem bliżej.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziała gdychciałem zalytać gdzie się wybiera. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać?
Patrzyła na mnie przez chwilę, a potem ruszyła w stronę plaży. Stałem chwilę jak słup soli patrząc na nią. Dopiero po kilku sekundach ruszyłem jej śladem. Gdy bylem tuż za nią, objąłem ją w pasie, przyciągając ją do siebie. Stałem tak i wciągałem zapach jej szamponu.
- Kocham cię... Przepraszam za wszystko...
Cat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.