Dni mijały mi niezwykle wolno. Leki, leki, leki, badanie i znowu leki. Chciało mi się wymiotować od kolejnych dawek odurzających środków, jednak wiedziałem, że muszę je zażywać, żeby znowu być normalnym.A na domiar złego kobieta, która podawała mi leki była niezwykle wkurzająca i niemiła, dlatego jeszcze bardziej się ucieszyłem, gdy opuszczałem szpital.
W domu niemalże cały czas siedziałem w pokoju. Nie miałem nic ciekawego do roboty, więc całymi dniami słuchałem muzyki, grałem w gdy, lub czytałem książki. Z pokoju wychodziłem tylko do łazienki i po coś do picia. W normalnych okolicznościach zadzwoniłbym do Cat, żeby powiedzieć jej, że wypuścili mnie ze szpitala, jednak dziewczyna śmiertelnie mnie nienawidziła i znając życie chciała być jak najdalej ode mnie. Do Victorii też nie miałem co dzwonić. Mimo że nasza relacja niby wróciła do normy, poczułem między nami jakiś mur, którego nigdy nie było.
Położyłem głowę na poduszce i wróciłem do czytania jakiejś książki, którą zarąbałem tacie gdy nie patrzył. Nie była jakoś szczególnie porywająca, ale lepsze to niż nic.
Nienawidziłem gdy ktoś przeszkadzał mi w czytaniu, więc gdy usłyszałem kroki na schodach odłożyłem książkę na półkę, gotowy nawrzeszczeć na pierwszą osobę, która wejdzie do mojego pokoju. Ktoś zapukał i otworzył drzwi nawet nie czekając na moje 'Proszę'. Podniosłem głowę i spojrzałem w stronę schodów. Zobaczyłem moją mamę w towarzystwie Cat. Od razu wstałem i zrobiłem krok w jej stronę, jednak szybko cofnąłem nogę.
- Cześć - powiedziała cichutko dziewczyna przełykając ślinę. Zły znak, bardzo zły znak....
- Cat... - spojrzałem na nią dziwnym wzrokiem. Byłem przerażony, szczęśliwy i zmieszany jednocześnie. - Przyszłaś...
- Oczywiście. - podeszła do mnie powoli cały czas mi się przyglądając. - Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej...
- Tak też się czuję, lepiej. - odparłem. Nie powiem jej przecież co leki ze mną zrobiły.
Spojrzała na mnie i po chwili dolna warga zaczęła jej drżeć, a oczy zaszkliły się od łez. Zacisnąłem pięści, żeby powstrzymać się od przytulenia jej. Cały czas bałem się, że zrobię jej krzywdę. Zrobiłem malutki krok w tył.
- Tęskniłam za tobą... kocham cię. - wyszeptała podchodząc do mnie. Głos jej drżał. Położyła dłonie na moich policzkach, przez co przeszły mnie przyjemne dreszcze. Poczułem jak serce szybciej mi bije, tak jakby chciało wyskoczył z piersi wprost do ramion Cat. Dziewczyna przyciągnęła mnie do siebie i złączyła nasze usta razem w delikatnym pocałunku. Odwzajemniłem go niemalże od razu, czując się tak, jakby nic nigdy się wydarzyło. Rozluźniłem zaciśnięte pięści i objąłem dziewczynę, przyciągając ją do siebie mocno, pogłębiając pocałunek. Poczułem jak moje ciało przeszywa fala przyjemnego ciepła, sprawiając, że zrobiło mi się strasznie gorąco. Muskałem wargami usta Cat, co chwila szepcząc, że ją kocham, że przepraszam lub, że jestem najgorszym chłopakiem na świecie. Gdy tylko chciała odpowiedzieć na jakieś moje słowa, przerywałem jej pocałunkiem.
- Kocham cię Catty... - wyszeptałem jej do ucha i zobaczyłem na jej szyi ciarki. - Przepraszam, że jestem takim idiotą...
Odsunąłem się od niej i widząc w jej oczach łzy, sam się rozpłakałem. Przełożyłem kosmyk jej włosów za ucho.
- Nienawidzisz mnie, prawda? - spytałem cicho. - Za to co ci zrobiłem?
Nie dając jej czasu na odpowiedź padłem na kolana i złapałem ja za dłonie.
- Lucas, co ty....
- Przepraszam.... - powiedziałem i spuściłem wzrok, żeby nie widziała jak płaczę.
Dziewczyna uklęknęła obok mnie i mocno przytuliła.
- Kocham cię głuptasie... - powiedziała zbliżając się do mnie jeszcze bardziej. Złapała dłońmi moją twarz i pogładziła opuszkami palców policzki, przecierając jednocześnie moje łzy. - Już wszystko będzie dobrze...
Dała mi namiętnego całusa, po czym wstała i podała mi rękę. Podniosłem się z ziemi i wziąłem dziewczynę na ręce, obszedłem łóżko i położyłem ją, sam zaś przeskoczyłem góra i spocząłem obok niej. Brunetka obróciła się do mnie plecami i zbliżyła bardzo blisko, tak, że jej plecy dotykały mojej klatki piersiowej. Objąłem ją i przyciągnąłem do siebie. Przymknąłem oczy i nawet nie zauważyłem, kiedy ogarnął mnie sen.
Cat? Może niech ona teraz zobaczy te jego blizny na rekach, co?
W domu niemalże cały czas siedziałem w pokoju. Nie miałem nic ciekawego do roboty, więc całymi dniami słuchałem muzyki, grałem w gdy, lub czytałem książki. Z pokoju wychodziłem tylko do łazienki i po coś do picia. W normalnych okolicznościach zadzwoniłbym do Cat, żeby powiedzieć jej, że wypuścili mnie ze szpitala, jednak dziewczyna śmiertelnie mnie nienawidziła i znając życie chciała być jak najdalej ode mnie. Do Victorii też nie miałem co dzwonić. Mimo że nasza relacja niby wróciła do normy, poczułem między nami jakiś mur, którego nigdy nie było.
Położyłem głowę na poduszce i wróciłem do czytania jakiejś książki, którą zarąbałem tacie gdy nie patrzył. Nie była jakoś szczególnie porywająca, ale lepsze to niż nic.
Nienawidziłem gdy ktoś przeszkadzał mi w czytaniu, więc gdy usłyszałem kroki na schodach odłożyłem książkę na półkę, gotowy nawrzeszczeć na pierwszą osobę, która wejdzie do mojego pokoju. Ktoś zapukał i otworzył drzwi nawet nie czekając na moje 'Proszę'. Podniosłem głowę i spojrzałem w stronę schodów. Zobaczyłem moją mamę w towarzystwie Cat. Od razu wstałem i zrobiłem krok w jej stronę, jednak szybko cofnąłem nogę.
- Cześć - powiedziała cichutko dziewczyna przełykając ślinę. Zły znak, bardzo zły znak....
- Cat... - spojrzałem na nią dziwnym wzrokiem. Byłem przerażony, szczęśliwy i zmieszany jednocześnie. - Przyszłaś...
- Oczywiście. - podeszła do mnie powoli cały czas mi się przyglądając. - Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej...
- Tak też się czuję, lepiej. - odparłem. Nie powiem jej przecież co leki ze mną zrobiły.
Spojrzała na mnie i po chwili dolna warga zaczęła jej drżeć, a oczy zaszkliły się od łez. Zacisnąłem pięści, żeby powstrzymać się od przytulenia jej. Cały czas bałem się, że zrobię jej krzywdę. Zrobiłem malutki krok w tył.
- Tęskniłam za tobą... kocham cię. - wyszeptała podchodząc do mnie. Głos jej drżał. Położyła dłonie na moich policzkach, przez co przeszły mnie przyjemne dreszcze. Poczułem jak serce szybciej mi bije, tak jakby chciało wyskoczył z piersi wprost do ramion Cat. Dziewczyna przyciągnęła mnie do siebie i złączyła nasze usta razem w delikatnym pocałunku. Odwzajemniłem go niemalże od razu, czując się tak, jakby nic nigdy się wydarzyło. Rozluźniłem zaciśnięte pięści i objąłem dziewczynę, przyciągając ją do siebie mocno, pogłębiając pocałunek. Poczułem jak moje ciało przeszywa fala przyjemnego ciepła, sprawiając, że zrobiło mi się strasznie gorąco. Muskałem wargami usta Cat, co chwila szepcząc, że ją kocham, że przepraszam lub, że jestem najgorszym chłopakiem na świecie. Gdy tylko chciała odpowiedzieć na jakieś moje słowa, przerywałem jej pocałunkiem.
- Kocham cię Catty... - wyszeptałem jej do ucha i zobaczyłem na jej szyi ciarki. - Przepraszam, że jestem takim idiotą...
Odsunąłem się od niej i widząc w jej oczach łzy, sam się rozpłakałem. Przełożyłem kosmyk jej włosów za ucho.
- Nienawidzisz mnie, prawda? - spytałem cicho. - Za to co ci zrobiłem?
Nie dając jej czasu na odpowiedź padłem na kolana i złapałem ja za dłonie.
- Lucas, co ty....
- Przepraszam.... - powiedziałem i spuściłem wzrok, żeby nie widziała jak płaczę.
Dziewczyna uklęknęła obok mnie i mocno przytuliła.
- Kocham cię głuptasie... - powiedziała zbliżając się do mnie jeszcze bardziej. Złapała dłońmi moją twarz i pogładziła opuszkami palców policzki, przecierając jednocześnie moje łzy. - Już wszystko będzie dobrze...
Dała mi namiętnego całusa, po czym wstała i podała mi rękę. Podniosłem się z ziemi i wziąłem dziewczynę na ręce, obszedłem łóżko i położyłem ją, sam zaś przeskoczyłem góra i spocząłem obok niej. Brunetka obróciła się do mnie plecami i zbliżyła bardzo blisko, tak, że jej plecy dotykały mojej klatki piersiowej. Objąłem ją i przyciągnąłem do siebie. Przymknąłem oczy i nawet nie zauważyłem, kiedy ogarnął mnie sen.
Cat? Może niech ona teraz zobaczy te jego blizny na rekach, co?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.