sobota, 3 marca 2018

Od Cat c.d Lu

Dalej starałam się to zrozumieć, w takim razie po co cały ten czas była dla mnie taka wredna? Sama tylko wszystko pogorszyła. Pogrążona w myślach usiadłam na kanapie wlepiając wzrok w stolik kawowy. Archie wszedł do salonu, trzymając dłonie w kieszeni i patrząc na mnie ze współczuciem usiadł obok i pogłaskał po plecach.
- Słyszałeś? - spytałam nie odrywając wzroku od stolika.
- Tak... - dalej mnie głaskał co było relaksujące.
- Sama nie wiem co o tym myśleć. - westchnęłam po dłuższej chwili w końcu odrywając wzrok od stolika. Spojrzałam na chłopaka, też wyglądał na zagubionego. - Oczywiście to kochane, że się tak martwi, ale... bez przesady. Mnie to też już denerwuje... - mruknęłam.
- Podobno niedługo ma wyjść z tego szpitala, jeśli jego stan się nie pogorszy, z tego co mówiłaś... - zaczął. - Wróci do domu, odpocznie i najlepiej będzie jeśli wtedy porozmawiasz z nim na spokojnie. - stwierdził a ja po chwili namysłu skinęłam głową.
- Tak, to będzie chyba dobry pomysł. - westchnęłam pocierając swoją dłoń.
- Jeśli chcesz, mogę być z tobą przy tej rozmowie. - zaproponował.
- Dziękuję Archie, ale lepiej będzie, jeśli będę z nim sama. Denerwuje się gdy przy mnie jesteś. - spojrzałam na niego przepraszająco, ale też z wdzięcznością. - Dziękuję. - przytuliłam się do niego.
- Od tego są przyjaciele. - delikatnie uśmiechnął się również mnie przytulając.

* * * * *

Dni mijały monotonnie, postanowiłam w końcu też się ogarnąć. Zapisałam się na siłownię, poszłam do fryzjera - podciął mi jedynie końcówki, na razie nie miałam wizji, co mogę z nimi zrobić - do kosmetyczki i na zakupy, a przy tym wszystkim towarzyszył mi Archie. Nie chciałam stracić w oczach Lucasa a ostatnio zwracałam mniejszą uwagę na swój wygląd. Oczywiście odwiedzałam Lucasa w szpitalu, czasem... na tyle, ile mi na to pozwalała Victoria, stwierdziła, że od razu nie mogę mu się tak narzucać... sama nie wiedziałem, czy jej wierzyć, czy aby na pewno nie chce mi zaszkodzić, ale postanowiłam na razie zawiesić broń. Zobaczymy co z tego wyjdzie, staram się myśleć optymistycznie. Przynosiłam mu wtedy owoce, warzywa i zdrowe soki, a także starałam się z nim rozmawiać. Widziałam, że jest niewyspany i ma dość tego wszystkiego, dlatego też nie okazywałam niezadowolenia, kiedy tylko czasem odburkiwał odpowiedzi. Raz było lepiej, raz gorzej - musiałam się z tym pogodzić. A przynajmniej na razie.

* * * * *

Po prawie dwóch miesiącach dostałam informację, że Lucas wrócił do domu. Tak jak radził mi wcześniej Archie, dałam mu czas, aby wypoczął, wrócił do siebie. 
Minął tydzień, była sobota. Tego dnia, miałam się spotkać z Lucasem. Denerwowałam się i to strasznie, w końcu jakby nie było... od tej rozmowy będzie zależeć, czy będziemy razem.... ech. Wzięłam prysznic, umyłam włosy. Zawinęłam je w ręcznik a później założyłam bieliznę i tak zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Była to sałatka z kawałkami kurczaka, w takich chwilach doceniałam to, że mieszkam sama. Kiedy zjadłam i pozmywałam, wypiłam sok z świeżo wyciśniętych pomarańczy i wróciłam do łazienki, wyszczotkowałam zęby, wysuszyłam włosy, rozczesałam je i ubrałam się. Założyłam czarne rurki z przetarciami, do tego czarny top a na to koszulę w kratę, której rękawy podciągnęłam do łokci a guziki rozpięte oraz adidasy. Zrobiłam jeszcze delikatny makijaż, nigdy nie lubiłam nakładać kilogram tapety na twarz.
Znalezione obrazy dla zapytania czarne rurki z przetarciamiZnalezione obrazy dla zapytania koszula w kratę damskaPodobny obrazZnalezione obrazy dla zapytania nike roshe
Mam nadzieję, że nie przestanę podobać się chłopakowi. Przygotowana zabrałam klucze, wyszłam z domu zamykając go. Wsiadałam w samochód i pojechałam do chłopaka, do jego rodziców. Wzięłam głęboki oddech, aby się nieco uspokoić po czym zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama Lucasa, jak zwykle z miłym i ciepłym uśmiechem. Wpuściła mnie do środka i poszła ze mną aż pod drzwi chłopaka. Zapukała i wpuściła mnie do środka.
Lucas widząc mnie, od razu wstał z łóżka. Wyglądał już lepiej, nie miał podpuchniętych oczu, nie był taki blady. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na niego, dalej nie ruszając się z miejsca.
- Cześć... - uśmiechnęłam się delikatnie starając opanować stres.
Podobny obraz- Cat... - sama nie wiem, jak na mnie patrzył. - Przyszłaś...
- Oczywiście. - powoli do niego podeszłam. - Jak się czujesz? Wyglądasz lepiej...
- Tak też się czuję, lepiej. - odparł.
Spojrzałam mu w oczy, poczułam jak dolna warga zaczyna mi drżeć, co na pewno było widać, powstrzymywałam łzy.
- Tęskniłam za tobą... kocham cię. - wyszeptałam. Położyłam dłonie na jego policzkach i pocałowałam.


Lu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X