Pokręciłam tylko lekko głową, czytając te sms'y miałam wrażenie, że wszystko się we mnie gotuje. Zabrałam Archiemu telefon i szybko napisałam mu co myślę.
- Cat, bez nerwów. - spojrzał na mnie i chciał zabrać mi telefon, jednak mu na to nie pozwoliłam. Chłopak westchnął i patrzał co piszę.
"Nawet biorąc zdrowy rozsądek przeanalizowałabym wszystko. Z jakiegoś powodu się rzucam, nie umiem jak ona nagle maskować uczuć! Tak, na pewno tak o bym się rzucała, bo czemu nie. Dzięki."
Kiedy to napisałam, odłożyłam telefon i opadłam na kanapę.
- Już nie piszmy z nim. - mruknęłam.
- Okej... jak chcesz. - skinął głową patrząc na mnie.
Siedziałam w ciszy, jednak czułam jak wszystko we mnie lata. W końcu jednak wstałam nie mogąc wytrzymać.
- Czemu on wierzy jej a nie mi?! Przecież tak nie zachowuje się chłopak! - krzyczałam patrząc na telefon.
- Cat, spokojnie. - pogłaskał mnie po ramionach. - Owszem, nie zachowuje się. Lepiej będzie, jeśli porozmawiacie gdy wyjdzie. Rozmowy przez telefon nie zawsze są dobre. - zauważył.
Po chwili skinęłam głową i starałam się uspokoić, chłopak widząc to przytulił mnie lekko do siebie, a ja się w niego wtuliłam.
Co mnie przeraża? To, że Archie zachowuje się jak mój chłopak, nie Lucas. To Archie był ze mną w trudnych chwilach... to on codziennie pilnuje abym jadła i to on przełamał mój strach przed ponowną jazdą. Zawdzięczam mu na prawdę wiele i jest dla mnie ważny, ale Lucas też jest i właśnie tego nienawidzę. On najwyraźniej ma mnie gdzieś, więc czemu ja nie potrafię mieć gdzieś jego? No i na co komu to kochanie? Ech.
- Jesteś głodny? - spytałam nagle nie odsuwając się od niego.
- Jasne, może zamówimy chińszczyznę i oglądniemy dobry film? - zaproponował głaszcząc mnie po włosach.
- Okej. - zgodziłam się bez wahania.
Teraz stanowczo potrzebuję bliskości i wsparcia. Absolutnie nie czuję się winna przytulając do Archiego. To tylko przytulanie, a poza tym czuję, jakbym chwilowo jednak była sama. Tak jak Archie powiedział, zamówiliśmy chińszczyznę i włączyliśmy film, chociaż przez chwilę starałam się o tym nie myśleć.
Lu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.