Po trzech dniach dalej nie miałem żadnego kontaktu z Cat. Nie odpisywałam na smsy, nie odbierała telefonów... W pierwszej chwili myślałem, ze po prostu mnie ignoruje, w końcu ma do tego prawo i dość solidny powód. Jednak im dłużej nad tym myślałem, tym częściej przez myśl przechodziły mi słowa tego chłopaka, że będę miał ją na sumieniu. I ilekroć tylko odtwarzałem nasze wieczorne, niezapowiedziane spotkanie, docierało do mnie co chłopak chciał mi przez to przekazać.
Patrzyłem pustym wzrokiem w okno cały czas zamyślony. Jednak w pewnej chwili zadzwonił mój telefon, przez co prawie nie dostałem zawału. Myślałem, ze to Cat, ale zobaczyłem na wyświetlaczu numer Coopera.
- Co jest? - spytałem.
- Eeemmm... stary nie wiem czy będzie cie to interesowało, ale siedzę sobie właśnie w kawiarni, czekając na twoja siostrę i zobaczyłem Cat - podniosłem się słysząc jej imię i odruchowo spojrzałem przez okno na samochód stojący na podjeździe. - Lucas... ona wygląda koszmarnie... Cała blada, strasznie chuda i do tego cała posiniaczona....
- Która kawiarnia? - spytałem czując nabierające się do oczu łzy.
- 'Caffe Latino' - powiedział.
Rozłączyłem się i napisałem szybko wiadomość do Victorii, po czym wziąłem kluczyki leżące na stole i wyszedłem z domu. Wsiadłem w samochód i ruszyłem jak na zbicie karku, łamiąc po drodze chyba wszystkie możliwe ograniczenia prędkości, przez co o mały włos nie uderzyłbym w bok srebrnego kabrioletu. jednak godziny ścigania się z chłopakami dają swoje efekty.
Gdy tylko wjechałem w pierwsze ulice Brooklynu, zacząłem szukać kawiarni, którą podał mi Cooper. Musiało minąć sporo czasu zanim ją znalazłem, ponieważ jak się okazało, nie była tam gdzie powiedział mój przyjaciel tylko parę przecznic dalej. Gdy tylko zaparkowałem, wystrzeliłem jak z procy do kawiarni. Wszedłem od razu rozglądając się w poszukiwaniu Cat. Dostrzegłem wzrok Coopera, który wskazywał mi na jeden ze stolików. Podszedłem do niego i gdy tylko zobaczyłem Cat, spytałem.
- Czemu nie przyszłaś wtedy, na most? - powiedziałem, ale gdy zobaczyłem jej stan, szybko pożałowałem tego pytania
- Kiedy? - lekko się zdziwiła
- Napisałem ci sms, 3 dni temu - odparłem.
- Tydzień temu ktoś mi ukradł telefon. - spojrzała na mnie szybko, ale po chwili wbiła wzrok w blat stolika.
- Kto? - spytałem
- Skąd mam wiedzieć... nie znam go. - szepnęła.
- Co ci się stało? - powiedziałem czule
- Nic... takiego. - położyła dłoń na karku.
Westchnąłem i kucnąłem przy niej, biorąc jej dłoń w swoje ręce. Dziewczyna spojrzała na mnie a ja zobaczyłem w jej oczach zbierające się łzy. Pogładziłem jej dłoń, a potem puściłem ją i przytuliłem delikatnie do siebie. Dziewczyna chwilę była znieruchomiała, ale potem tez objęła moja szyję, ściskając ją mocno. Pocałowałem ją w kark i mocniej przytuliłem.
- Przepraszam.... - wyszeptałem cicho obejmując moją mała dziecinę mocniej. - Przepraszam....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.