niedziela, 27 sierpnia 2017

Od Cat c.d Lucasa

Ten tydzień minął strasznie monotonnie. 95% dni przeleżałam w łóżku, pozostałe 5% to wypuszczenie Mike'a na podwórko, karmienie go, posprzątanie boksu Noirowi, nasypanie mu jedzenia, wymienienia wody, wprowadzenie na padok i wieczorem do boksu. W dodatku kiedy jednego dnia postanowiłam iść do rodziców Lucasa, dowiedzieć się, czy może wrócił... ktoś ukradł mi telefon. Trzymałam go w ręce, jakiś facet w kominiarce na mnie wpadł, przewrócił mnie, telefon wypadł mi z dłoni. On go podniósł i uciekł. Wtedy też skręciłam sobie kostkę i pozostało mi jedynie wrócić do domu. W ogóle nie jadłam, wyraźnie schudłam. W dodatku miałam siniaki na rękach, nogach, pod okiem oraz miałam rozciętą wargę. Przez to, że byłam słaba co i rusz o coś się uderzyłam, upadałam. I właśnie przez to wyglądałam, jakby ktoś mnie od kilku dni bił. I tak nie wychodziłam z domu, więc nie robiło mi to różnicy. Szczerze... wszystko stało się szare, nic mnie już nie cieszy, nie potrafię się uśmiechnąć. Kilka razy przychodził do mnie Archie, ale nie chciałam z nim rozmawiać. Często jeszcze spałam w boksie Noira, on i Mike to jedyne osobowości, które miałam ochotę widzieć. No i tak mijały mi minuty, godziny, dni... tygodnie.
***
Kilka dni później usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zamierzałam się podnosić, jednak ten ktoś nie dawał za wygraną. Westchnęłam słabo i o resztkach sił zeszłam na dół i otworzyłam te nieszczęsne drzwi. Była to Emma, moja przyjaciółka.
- Catty, boniu... co ci się stało?! - wyglądała na przerażoną.
- Nic. - westchnęłam. - Potrzebujesz czegoś? - spytałam cicho.
- Nie odbierasz od dłuższego czasu, martwię się o ciebie. - weszła do środka.
Westchnęłam cicho i zamknęłam drzwi.
- Ktoś ukradł mi telefon. - wyjaśniłam.
- Kto?
- Nie wiem. KTOŚ. - wywróciłam oczami.
- Ktoś cię pobił? - chciała położyć dłoń na moim policzku, ale zdążyłam się odsunąć.
- Nie, to się uderzyłam, to upadłam. - wzruszyłam ramionami.
- Chcesz mi powiedzieć, że sama sobie rozcięłaś wargę, podbiłaś oko i te wszystkie siniaki... - zmierzyła mnie wzrokiem. - I ja mam w to uwierzyć?
- Twoja sprawa, mam to gdzieś. - stwierdziłam.
- Co się z tobą stało... zawsze taka uśmiechnięta... to przez chłopaka? - spytała, a ja spuściłam wzrok. - Pamiętasz, co sobie obiecałaś? Że nigdy, prze nigdy nie będziesz się smucić, z uwagi na jakiegoś chłopaka?
- Ale to nie jest jakiś pierwszy lepszy chłopak, ja go kocham... - jęknęłam. - A on mnie chyba już nie. - westchnęłam.
- Przyniosłam nasz ulubiony film - wyciągnęła z torebki płytę. - Oglądniemy?
- Nie chcę. - mruknęłam, a Emma westchnęła.
- To daj się wyciągnąć chociaż do kawiarni...
- Daj spokój, żeby patrzeli na mnie jak na idiotkę?
- Nie pierwsza, nie ostatnia jesteś taka posiniaczona, no chooodź.
Jakoś udało jej się mnie namówić, tak też poszliśmy do kawiarni. Zamówiła nam kawę i ciasto, jednak nie chciałam zjeść ani się napić, zapachy tych rzeczy przyprawiały mnie o mdłości.
- Zjedz coś, Cat... - westchnęła zmartwiona.
Odwróciłam wzrok, a w roku pomieszczenia, przy jednym ze stolików zauważyłam znajomego Lucasa. Szybko spojrzałam znów na Emmę, ale chwilę później do kawiarni wszedł Lucas. No tak, ten jego znajomy musiał mu napisać, że tu jestem.
- Czemu nie przyszłaś wtedy, na most? - spytał.
- Kiedy? - lekko się zdziwiłam.
- Napisałem ci sms, 3 dni temu.
- Tydzień temu ktoś mi ukradł telefon. - spojrzałam na niego, ale szybko odwróciłam wzrok i wbiłam go w stół.
- Kto?
- Skąd mam wiedzieć... nie znam go. - szepnęłam.
- Co ci się stało?
- Nic... takiego. -położyłam dłoń na karku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X