niedziela, 27 sierpnia 2017

Od Lu Cd Cat

Spojrzałem na nią zatroskanym wzrokiem. Owszem, taka opcja krążyła mi po głowie. Żebym znów uciekł nikomu nie mówiąc gdzie i żyć na własny rachunek. Wiedziałem, ze jestem niebezpieczny i nawet chciałem iść do psychiatry, ale...
- Catty... - zacząłem łapiąc ją za ręce. - Ja jestem chory...
- Jak to chory? - spojrzała na mnie przerażona.
- Mam rozdwojenie jaźni...
- Co? - spytała. Nie do końca wiedziałem czy powiedziała to z zaskoczenia, czy też nie wiedziała o czym mówię.
- Mam więcej niż jedna osobowość... Nie wiem ile ich jest, ale jedną poznałaś wtedy w szpitalu. To nie byłem prawdziwy ja - pogłaskałem ją po włosach. - Ja po prostu.... nie wiem kiedy znowu mi odwali...
Poczułem łzy zbierające się pod powiekami i zamrugałem kilka razy, żeby się ich pozbyć. Dziewczyna wtuliła się we mnie i ścisnęła mocno ręce.
- Nie obchodzi mnie to - powiedziała cicho. - Ja cię kocham.
- Ja.... - przerwałem bo do jej domu wszedł ten typek. Nie wiem skąd miał klucze i dlaczego je miał, skoro nawet ja ich nie posiadałem.
- Postanowiłeś jednak wrócić gnoju? - spojrzał na mnie z mordem w oczach.
Czerwona lampka kolego...
- Co tu robisz? - spytała Cat patrząc na niego i dalej mnie tuląc.
- Chciałem porozmawiać z nim - powiedział ostatnie słowo z taka pogardą, że moja pięść zacisnęła się mimowolnie za bluzie Cat. Powieka zaczęła mi drżeć i poczułem nieodparta chęć, żeby sprać mu ryj. Potrząsnąłem głową i odepchnąłem zaskoczoną dziewczynę od siebie.
- Lucas...? - spytała cicho widząc, że mam szeroko otwarte oczy, ciężko dyszę i upadam na podłogę tłucząc przy tym wazon. - Co się dzieje?
Puszczaj!
Krzyknąłem i złapałem się za głowę schylając się.
- Catty... - powiedziałem jeszcze w miarę normalnie. - Dzwoń na policję...
- Co? Dlaczego? Lucas?
Wypuść mnie!
Znowu ryknąłem i zatoczyłem się do tyłu. Oparłem się o ścianę i chwiejąc się wstałem. Spojrzałem na przerażoną do granic możliwości Catty, a potem przeniosłem wzrok na nie mniej wystraszonego chłopaka tak jak wilk patrzy na sarnę.
Zabij!
- Dzwoń! - krzyknąłem jeszcze do Catty a potem straciłem panowanie i rzuciłem się na niego. Zacząłem okładać go pięściami słysząc w tle kobiecy krzyk. Chłopak próbował się bronić i coś krzyczał, ale widziałem i słyszałem go jak przez mgłę. Nie czułem bólu w rękach, wręcz przeciwnie, miałem wrażenie, że sprawianie bólu JEMU dodaje mi sił i sprawia przyjemność. Straciłem poczucie czasu, nie wiem ile to trwało, ale ja dalej okładałem go gdy leżał nieprzytomny na ziemi i pewnie w dalszym ciągu bym to robił, gdyby ktoś mnie znów nie odciągnął.
- Puszczaj mnie! - wrzasnąłem. A raczej nie ja tylko ta druga osoba tkwiąca we mnie. - Puszczaj! Zabije go! Zabije!
- Lucas uspokój się! - usłyszałem dziwnie znajomy głos. Ponownie poczułem ukłucie w szyję i zacząłem się miarowo uspokajać. Tym razem jednak nie zasnąłem. Ktoś oparł mnie o ścianę i zobaczyłem co mu zrobiłem. Aż sam się przeraziłem. Zobaczyłem ratowników medycznych wkładających ciało chłopaka na nosze, przerażoną Cat wtulająca się w ojca i moich rodziców zażarcie dyskutujących z jednym z lekarzy. Obok mnie siedział Cooper i przyglądał mi się badawczo.
- Psy...
- Co? Jakie psy? - spytał zdezorientowany.
- Psy... psychia... tryk... - powiedziałem i spojrzałem na Cat, która patrzyła na mnie z przerażeniem, ale tez miłością, której akurat się nie spodziewałem. - Pomó...żcie... mi...
- Bredzisz chłopie. Żaden psychiatryk nie wchodzi w grę.
Zamknąłem na chwilę oczy i gdy je otworzyłem zobaczyłem siedzącą obok mnie Cat. Widząc jej twarz zacząłem płakać jak małe dziecko. Dziewczyna zbliżyła sie do mnie i przytuliła mocno, pozwalając, żebym się wypłakał.
- Przep...ra....szam.... - wyszeptałem wtulając się w nią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X