wtorek, 8 sierpnia 2017

Od Cat c.d Lucasa

Pomogłam mu osiodłać Willa, konia do dyspozycji osób, jeżdżących w stajni. Po krótkim czasie wyprowadziliśmy go na zewnątrz, od dosiadł Willa a ja Noir'a. Jako że dalej nie siedziałam w siodle zbyt pewnie, jechaliśmy powoli. Pojechaliśmy do lasu, a naszym celem było jezioro. Niestety, nie było tak kolorowo. Kiedy jechaliśmy ścieżką, przed nami przeleciała sarna, koń Archiego się spłoszył, stanął dęba a on jako że nie był na to przygotowany i spadł do tyłu. Od razu pojechaliśmy do szpitala.
***
Czekałam w poczekalni, to wszystko zdecydowanie mnie przerasta. Pierw ten wypadek, później Lucas, teraz Archie... mam już tego dość, chcę umrzeć... kiedy mogłam już wejść do Archiego, zrobiłam to, podeszłam do jego łóżka.
- Jak się czujesz? - spytałam. Oczy miałam czerwone od płaczu.
- Daję radę... - uśmiechnął się lekko. - Czemu płaczesz? - złapał mnie za rękę.
- Nie... to nic. - przetarłam oko dłonią. - Muszę już iść, przepraszam. - zabrałam swoją rękę i wyszłam szybko.

POV Archie
Spojrzałem na nią zdziwiony a jednocześnie zmartwiony. Westchnąłem i spojrzałem w sufit, polubiłem ją... nawet więcej niż polubiłem. Problem w tym, że ona nadal kocha tego całego Lucasa. Moim zdaniem, ten facet to zwykły tchórz. Wiecznie użala się nad sobą i ma w dupie to, że ona się o niego martwi. Nienawidzę takich ludzi. Ale bardzo chciałem jej pomóc, miałem nawet pewien plan.
Minął tydzień, wróciłem do domu. Tam wziąłem prysznic, założyłem świeże ubrania, zjadłem coś bo te szpitalne jedzenie... nie było zbyt dobre, lekko mówiąc. Później wsiadłem w samochód i pojechałem do Cat. Kiedy mi otworzyła, przeszły mnie dreszcze. Blada, oczy czerwone i podpuchnięte w dodatku jakby przez ten tydzień bardzo schudła, zwłaszcza z buzi.
- Catty... co się dzieje?
- To nie na sensu... daj mi spokój, proszę. - wydukała i zamknęła drzwi.
Stałem tam jeszcze chwilę, ale tym razem nie otworzyła. Westchnąłem ciężko, byłem zły. Byłem zły na tego typka, że doprowadził ją do tego stanu. Nie mogłem tak tego zostawić. Do wieczora czatowałem w samochodzie przed szpitalem, a kiedy Victoria wyszła i wyjechała autem z parkingu, jechałem za nią, aż dojechałem pod jej dom. Stanąłem kawałek dalej, ona weszła do środka. Odczekałem chwilę i poszedłem zapukać. Otworzył mi ten typek, widziałem go na zdjęciach u Cat.
- A więc tak... siedzisz sobie spokojnie z jakąś dziewczyną, podczas gdy Cat się o ciebie zamartwia...
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Jestem znajomym Cat.
- Znajomym? - mruknął ironicznie.
- Tak, znajomym. Ty możesz sobie mieć na boku jakąś inną laskę, a ona nie może mieć kolegi? - prychnąłem. - Powiem ci tylko tyle... przestań się nad sobą użalać. I kurwa zdecyduj się. Nie baw się nią, bo niedługo będziesz ją mieć na sumieniu... - mówiąc to odszedłem, wsiadłem w auto i odjechałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X