wtorek, 4 lipca 2017

Od Lu Cd Cat

Trzy dni później...
Z samego ranka obudził mnie wspaniały zapach naleśników z czekoladą. Otwarłem uśmiechnięty oczy i usiadłem na kanapie, rozglądając się dookoła. Wnętrze domu Victorii było naprawdę piękne.  Czekoladowe ściany, złote zasłony, szara kanapa, meble w kolorach palonego drewna, pełno małych drobiazgów nadających temu miejscu wyjątkowości. Zsunąłem koc na bok, po czym wstałem i ruszyłem do kuchni. Gdy stanąłem w progu i oparłem się o futrynę, mogłem w spokoju obserwować brunetkę przy pracy. Krzątałam się w te i z powrotem szukając jakiś produktów.
- Pomóc ci? - spytałem i uśmiechnąłem się gdy na mnie spojrzała. Odwzajemniła gest i pokręciła przecząco głową.
- Hej.
-Na pewno? - spytałem i podszedłem do niej.
- Na pewno. Siadaj przy stole, za chwile dam ci śniadanie - powiedziała i popchnęła mnie w stronę stołu.
- Ok...
Usiadłem przy stole i oparłem się o ścianę. Victoria miała bardzo ładny widok przez okno. Jej dom był położony dość wysoko nad poziomem morza, więc mogła spokojnie obserwować to co dzieje się w okolicy. Zawsze zazdrościłem innym takiego życia...
- Smacznego - usłyszałem głos dziewczyny, więc podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Postawiła mi talerz naleśników przed nosem i garnek roztopionej, mlecznej czekolady. Wróciła na chwile do blatu i przyniosła kolejne miseczki. W jednej były pokrojone truskawki, a w drugiej opiłki czekoladowe. Uśmiechnąłem się widząc takie pyszności.
- Jedz, dobrze ci zrobi - powiedziała zakładając płaszcz. - Ja jadę do miasta a potem do pracy, mam popołudniową zmianę.
Gdy trzy dni temu przyjechałem, powiedziała mi, że została chirurgiem w lokalnym szpitalu. Zawsze ja podziwiałem za swój upór i determinację. Od maleńkości marzyła o karierze lekarza, ale pochodziła z biednej rodziny, więc nie mogła iść do żadnej dobrej szkoły. Chciała uczyć się w liceum medycznym w stolicy, jednak była to szkoła prywatna i nie było jej stać. Mimo to, oglądała wiele filmów medycznych, przeczytała chyba każdą możliwą książkę związaną z medycyną. Zaczęła nawet pracować, żeby zarobić na studia. Sprzątała nawet u mnie w domu. Pod koniec trzeciej klasy, myślałem, że odpuściła z medycyną, że wyjedziemy gdzieś razem i będziemy razem już na zawsze. Tak się jednak nie stało. Wyjechała na upragnione studia, a ja zostałem sam. Straciłem z nią kontakt na te lata. W lato pojechałem na wakacje i poznałem Coopera i Brada. Oni z kolei poznali mnie z Willem i Sebastianem.
- Jasne - powiedziałem. - Tylko nikogo nie zabij.
Pacnęła mnie w ramię i zaśmiała się, wychodząc.


***
Perspektywa Victorii
Może to nie było zbyt dobre, że okłamałam Lucasa, ale musiała zobaczyć się z ta jego laską. Dowiedziałam się gdzie mieszka, więc od razu tam pojechałam. Zapukałam do drzwi i czekałam cierpliwie, aż ktoś otworzy mi drzwi. Gdy po chwili przede mną stanął jakiś mężczyzna, wywnioskowałam, że to jej tata.
- Dzień dobry panu, jest Catherine? - spytałam z uśmiechem.
- Nie... kim jesteś?
- Jestem jej stara koleżanką z podstawówki. Znalazłam ja na portalu społecznościowym i chciała się spotkać. Wie pan może gdzie jest?
- Pojechała do stajni. Możesz tam jechać - powiedział i uśmiechnął się.
- Dziękuję - również posłałam mu uśmiech i wróciłam do samochodu. Odpaliłam silnik i pojechałam. Lucas mówił mi, ze dziewczyna jeździ konno w lokalnej stadninie, podał mi nawet adres. Miałam szczęście, ze na drodze nie było korków, więc szybko tam dotarłam. Gdy wysiadłam oczy mężczyzn tam obecnych skierowały się na mnie. Spytałam pierwszego z nich, gdzie jest Catherine i gdy udzielił mi odpowiedzi, powiedział, ze mnie zaprowadzi. Doszliśmy do wielkiej hali i powiedział, żebym poczekała w szatni. Weszłam do środka i podeszłam do lustra. Spojrzałam na siebie. Krótkie spodenki, wysokie buty wiązane na całej długości, biały top kończący się nad pępkiem i skórzana kurtka.




Uśmiechnęłam się i spojrzałam na drzwi, gdy te się otwarły. Do środka weszła Catherine z jakimś chłopakiem. Spojrzałam na nią z kamiennym wyrazem twarzy i skrzyżowałam ręce na piersi. Spojrzała na mnie.
- Ty do mnie? - spytała, przyglądając mi się. - Znamy się?
- Jak śmiesz? - spytałam prosto z mostu, czując ogarniająca mnie wściekłość.
- Przepraszam, ale... nie rozumiem... - powiedziała z wahaniem.
- Nie ma go trzy dni, a ty już przygruchałaś sobie nowego? - parsknęłam śmiechem.- Nie masz w ogóle przyzwoitości?
- Przepraszam kim ty jesteś? - jej ton stał się bardziej obronny.
- Kimś, kto pomaga Lucasowi przejść przez bagno, w którym się znajduje. Nie musisz znać mojego imienia - zawahałam się przez chwilę, czy powiedzieć jej to co mam do powiedzenia; ostatecznie zrobiłam to. - Wiesz jaki był gdy zapukał do moich drzwi? Wiesz, jak bardzo za tobą tęskni? Może ukrywa to, ale co wieczór płacze z twojego powodu, bo cię kocha.
- Kim ty jesteś?!
- Ja? Jestem Victoria Timberlake i jestem byłą dziewczyną Lucasa - na moje słowa, dziewczyna momentalnie zbladła. Podeszłam do niej blisko - Mimo, że nie jesteśmy razem, ja nadal go kocham, więc radzę ci, ogarnij się dziewczyno, bo jeśli jeszcze raz cię zobaczę z tym kolesiem.... - nachyliłam się i wyszeptałam. - Stracisz Lucasa za zawsze...
Odsunęłam się i uśmiechnęłam do niej, po czym wyminęłam ja z zamiarem wyjścia, jednak złapała mnie mocno za rękę i obróciła w swoja stronę.
- Myślisz, ze się ciebie boję? Co mi niby zrobisz?
- Gdybyś się nie bała, twoja dłoń by się tak nie trzęsła. - wyrwałam się z jej uścisku i dodałam. - Lucas zobaczy jaka jesteś naprawdę. Ten chłopak to skarb, nie porzucaj go tak jak zrobiłam to ja... Dobrze ci radzę.
Odwróciłam się i wyszłam kierując się do auta. Wsiadłam za kierownicę i pojechałam do pracy.



Cat? ^^
Jeszcze masz nie wiedzieć gdzie on jest, więc nie śledź jej XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X