sobota, 1 lipca 2017

Od Lu Cd Cat

Gdy wyścig miał się już ku końcowi, a ja pokonywałem ostatnia prostą, zobaczyłem że przy chłopakach stoi Cat. Tak jak było wcześniej omówione zatrzymałem samochód bokiem do kierunku jazdy. Wyłączyłem silnik i wyszedłem z pojazdu. Spojrzałem szybko na opony i stwierdziwszy, że wszystko z nimi w porządku zacząłem iść z uśmiechem w stronę Coopera co chwila kierując w jego stronę krótkie 'Wygrałem'. James pokręcił z rozbawieniem głową i skrzyżował ręce na piersi. Podszedłem do Cat i przywitałem się.
- Hej Cat - powiedziałem i zbliżyłem się z zamiarem pocałowania jej, jednak uniemożliwiła mi to.
- Normalny jesteś? - spytała spokojnie jednak w jej głosie można było dostrzec nutkę zdenerwowania. Tylko nutkę. Maluteńką.
- O co ci chodzi? - zmarszczyłem lekko brwi przyglądając się jej uważnie
- O to wszystko! Chcesz się zabić?! - krzyknęła i wskazała palcem na samochód.
- Cat, nie przesadzaj. - wywróciłem oczami. Czy ona nie rozumie, ze mężczyźni potrzebują takiej rozrywki? Nie będę siedział całe dnie i oglądał komedii romantycznych.
- Nie przesadzaj? - parsknęła ironicznym śmiechem. - Piłeś coś?
Jeszcze nie... ale kto wie co się wydarzy jak Cooper dorwie flaszkę...
- Catty noo. - zrobiłem słodką minę i nachyliłem się, żeby ja przytulić, jednak dziewczyna odsunęła się w bok przez co zamiast niej przytuliłem powietrze. Dziewczyna westchnęła i ruszyła wkurzona w stronę swojego auta, mijając po drodze mojego Chevroleta, po którym przeleciała tylko wzrokiem
- Uuuu, zjebałeś stary. - powiedział Brad, a chłopacy zaczęli się śmiać i buczeć. Wzruszyłem tylko ramionami i oparłem się o barierkę. Dziewczyna wsiadła do samochodu i nie spojrzawszy nawet w lusterko odjechała. Podszedłem do samochodu Coopera w którym zostawiłem wcześniej komórkę i wyjąłem ja ze schowka. Podszedłem do chłopaków.
- Co chcesz zrobić? - spytał Sebastian.
- Odpocząć - powiedziałem i rzuciłem telefon jak najdalej w przepaść. Wszyscy spojrzeli na mnie z szeroko otwartymi oczami, ale nic nie powiedzieli. - Jedziemy do klubu?
- Jasne - powiedzieli jeden po drugim. Zabrałem ze sobą Willa i Sebastiana, a Brad pojechał z Cooperem. Tym razem bez ścigania zjechaliśmy na sam dół i skierowaliśmy się do miasta. Po drodze, żaden z nas się nie odezwał. A może mówili tylko ja po prostu ich nie słyszałem? Mniejsza o to. Jeśli moje zachowanie sprawi, ze Cat odsunie się ode mnie... to złamie mi serce, jednak będę wiedział, że nie zrobię jej krzywdy. Może to głupie z moje strony, ale... każdy sposób ochrony Cat jest dobry, jeśli tylko będzie bezpieczna. Gdy w końcu zaparkowałem przed klubem nocnym przerywając moje przemyślenia, nabrałem wyjątkowej ochoty na whisky. Wyszliśmy i gdy tylko weszliśmy do klubu, zamówiłem sobie całą butelkę. Usiadłem z chłopakami przy stoliku . Cooper i Will zamówili piwo, Brad wódkę, a Sebastian jakiegoś drinka, którego nazwy nie potrafię wymówić. Podczas gdy oni delektowali się alkoholem, jak piłem go jak zwykłą wodę.


Siedzieliśmy w ciszy obserwując jakieś panienki tańczące na rurach. Moi towarzysze byli wyraźnie podnieceni widząc kształty tych kobiet. Wielkie, jędrne piersi i zgrabne pośladki. Gdybym nie miał mojej Cat już połasiłbym się na jedną z tych tancerek.Teraz natomiast patrzyłem się w stół kompletnie ignorując otoczenie. Gdy jakaś blondynka podeszła do nas, od razu zabrała Coopera na środek parkietu i zaczęła z nim tańczyć. Muzyka grała jakieś klubowe hity, włączona na pełny regulator, sprawiając, ze gdy wyjdzie się z klubu, będzie się głuchym przez pewien czas. Westchnąłem cicho i wziąłem kolejny łyk trunku. (...) Wyszedłem z klubu jakoś po drugiej w nocy. Chłopcy chcieli się jeszcze bawić, jednak ja miałem już dosyć. Alkohol sprawił, ze mój stan psychiczny zamiast się polepszyć, spadł diametralnie w dół, przez co w kącikach moich oczu nagrodziły się łzy. Chwiejnym wzrokiem podszedłem do samochodu i wsiadłem do niego. Włożyłem kluczyki do stacyjki, ale zanim ruszyłem zakryłem twarz dłońmi i oparłem się o kierownicę. Wziąłem kilka głębszych wdechów i przekręciłem kluczyki.Nigdy jeszcze nie jeździłem po pijaku, ale wiedziałem jedno. Będzie to niesamowite wyzwanie. Może po jednej butelce whisky jeszcze dałbym radę, ale gdy wypiliśmy kilka a może kilkanaście kolejek wódki, już takie proste to nie będzie. Dobrze, ze mój dom jest kilka przecznic dalej. Nie miałem zamiaru się spieszyć i mimo że byłem pijany, wiedziałem, ze mogę spowodować wypadek. Mimo to musiałem się jakoś dostać do domu. Odpaliłem wóz i wjechałem na drogę, ale widząc rozmazujący się obraz wiedziałem, ze nie będzie lekko. Ruszyłem powoli do przodu, co jakiś czas starając się w miarę sił wytrzeźwieć. Kilka minut później byłem już w domu dumny z siebie, ze nikomu nic złego nie zrobiłem. Wyszedłem z pojazdu i zdziwiony stwierdziłem, ze światła w salonie jeszcze się palą. Zamknąłem wóz i wszedłem do domu. Od razu na wejściu powitała mnie cała zestresowana mama.
- Lucas gdzieś ty był?! Wiesz która jest godzina?! Dlaczego nie odbierasz telefonu?! - powiedziała biorąc ode mnie kluczyki.
- Zgubiłem... go... - zacząłem, ale momentalnie poczułem, że mnie mdli. Moja mama należała do bardzo dociekliwych osób, jednak miałem nadzieje, że łyknęła bajeczkę o zgubionym telefonie.
- Jesteś pijany? - było to bardziej stwierdzenie niż pytanie. Zatoczyłem się do tyłu i musiałem oprzeć się o ścianę, żeby się nie wywalić. - Ile ty wypiłeś?
- Oj tam... - powiedziałem i chciałem ja wyminąć, żeby wejść na górę, jednak złapała mnie. - Puść mnie... no puść... Chce ... spać...
Wyszarpnąłem rękę z jej uścisku i zacząłem wchodzić po schodach. Nigdy bym nie przypuszczał, że zwykłe wchodzenie po schodach może być jak wspinaczka na Mount Everest. Jednak gdy tylko dotarłem na górę, wszedłem do pokoju i opadłem na łóżko niemalże od razu zasypiając.


***


Gdy rano do moich powiek w końcu dotarły pierwsze przebłyski jasnego światła, a sen na dobre zaczął ustępować, otwarłem leniwie jedno oko i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Usiadłem powoli i złapałem się za boląca głowę starając sobie przypomnieć wszystko co działo się poprzedniego dnia, z marnym skutkiem jednak. Wstałem, zabrałem z szafy ubrania i poszedłem wziąć prysznic. Puściłem lodowatą wodę, żeby ostatecznie pozbyć się kaca i się rozbudzić. Gdy wyszedłem spod prysznica i się wysuszyłem ubrałem się i zszedłem na dół. Zobaczyłem mamę krzątająca się w kuchni i przygotowującą jakieś ciasto. Pewnie babcia przyjedzie, dlatego tak się stara. Minąłem ją i włączyłem czajnik z zamiarem zrobienia sobie kawy, ale mama od razu go wyłączyła.
- Co robisz? - spytałem ledwo przytomny. Kobieta spojrzała na mnie zatroskanym wzrokiem.
- Dopiero co wpakowałeś w siebie masę alkoholu, więc nie pozwolę ci pic do tego jeszcze kawy. Na stole jest sok pomarańczowy i kanapki. Zjedz coś i napij się.
Westchnąłem i snując się podszedłem do stołu. Nabrałem na talerz kilka kanapek i zabrawszy szklankę soku poszedłem usiąść na kanapę. Włączyłem telewizor i puściłem jakiś mecz. Ugryzłem kanapkę i zacząłem przeżuwać.
- Mówiłem, ze wróci jak zgłodnieje - usłyszałem za sobą rozbawiony głos ojca. Odwróciłem się i rzuciłem w niego poduszką. - Bez przemocy Lucas! - zaśmiał się i podszedł do mamy, a ja wróciłem do jedzenia. Jednak nie dano mi długo delektować się smakiem kanapek mojej mamy, ponieważ po krótkiej chwili obok mnie usiedli rodzice i wyłączyli telewizor. Wiedziałem, że nie ma sensu się o to rzucać, więc dalej patrzyłem pustym wzrokiem w czarny ekran i zajadałem śniadanie.
- Catherine dzwoniła do nas wczoraj i mówiła, że urządziliście sobie wyścig w górach. Lucas powiedz mi czy to prawda? - spytał ojciec.
- A i owszem - powiedziałem jakby była to najzwyklejsza rzecz w świecie.. Tata westchnął i zaczął mówić dalej.
- Twoi koledzy mówili, że bardzo dużo wypiłeś, ale to akurat wiemy - powiedział. - Wytłumacz mi tylko, dlaczego to robisz? Nie przyszło ci na myśl, ze się martwimy> Ze Catherine się martwi? Pomyślałeś chociaż o niej?
- Ale ja to właśnie robię dla niej! - wrzasnąłem i wstałem gwałtownie, przez co talerz wylądował na ziemi.
- Jak to robisz to dla niej? - spytała mama.
- Nie rozumiecie, ze im dalej od niej jestem tym mniejsza szansa, ze mi znowu odwali?! - powiedziałem i znowu poczułem jak moje alter ego dochodzi do głosu. - Chcę, żeby myślała o mnie jak o nieodpowiedzialnym gnojku! Chcę, żeby się ode mnie oddaliła, wtedy nie zrobię jej krzywdy!
Tak! TAK!!! Trzymaj tak dalej! Wrzeszcz dalej! Tak jest! Wyduś to z siebie! 
- W taki sposób tylko ja ranisz - powiedziała mama.
- Ona się o ciebie martwi... - dopowiedział tata. - Nie chronisz jej w ten sposób..
- Nie?! To jak mam ja chronić?! JAK?!
- Lucas... - mama usiłowała mnie uspokoić.
- NIE! Jeżeli nie podoba wam się mój sposób ochrony to zamknijcie mnie w psychiatryku!
Odwróciłem się i pobiegłem do drzwi. Zabrałem kluczyki i wyszedłem z domu. Dopiero teraz w świetle dnia mogłem zobaczyć jak krzywo zaparkowałem dzisiejszej nocy. Wsiadłem do samochodu i odpaliłem silnik. Odjechałem, zanim ojciec zdążył mnie złapać. Nie miałem pojęcia gdzie jechać, ale musiałem się u kogoś zatrzymać. Zniknąć na parę dni... I już nawet wiedziałem gdzie pojadę. (...) Gdy zapukałem do drzwi rozejrzałem się po okolicy, czy przypadkiem ktoś za mną nie jechał. Była to raczej spokojna i cicha okolica, oddalona od centrum (gdzie mieszkam) o jakieś 100 kilometrów.  Westchnąłem i spojrzałem na drzwi gdy te się otworzyły. Spojrzałem na bardzo ładną brunetkę.
- Lucas? - spytała zdziwiona i spojrzała na mnie. - Co ty tu robisz? Przecież miesz...


Nie dałem jej dokończyć, tylko od razu ja przytuliłem. Victoria była w liceum moją dziewczyną. Bardzo ją kochałem, spędzaliśmy razem bardzo dużo czasu. Jednak gdy wyjechała na studia zerwaliśmy. Zostaliśmy przyjaciółmi. Zawsze mogłem na nią liczyć.
- Mogę u ciebie zostać na kilka dni... - zacząłem pociągając nosem. - Proszę...
- Jasne... - powiedziała i pogłaskała mnie po włosach. - Już spokojnie...
Zawsze ceniłem w niej to, ze nie pytała na siłę co komu dolega tylko pomagała, gdy ktoś ją o to prosił. Już zapomniałem dlaczego tak cierpiałem po rozstaniu z nią i zacząłem sobie przypominać jak bardzo za nią tęskniłem. Odsunąłem się od niej, i gdy weszliśmy do środka, zrobiła mi kawę, a gdy usiedliśmy na kanapie zacząłem jej opowiadać całą historię.



Cat? XD
1643 specjalnie dla ciebie xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X