- Gotowe mały. - cmoknęłam go w nos.
Pies polizał mnie po twarzy i podszedł do misek żeby się napić. Ja natomiast ułożyłam się wygodnie, położyłam głowę na poduszkę i przymknęłam oczy. Po chwili zadzwonił mój telefon, westchnęłam lekko i otworzyłam oczy. Chwyciłam telefon, który leżał obok mnie i spojrzałam na ekran, był to Will. Ponownie westchnęłam i odebrałam, przykładając telefon do ucha.
- Hej Cat. - powiedział.
- Hej, coś się stało?
- Powiedzmy... jak się czujesz?
- W porządku... - odparłam. W tle słyszałam jakieś krzyki chłopaków, ryk silników. Zmarszczyłam lekko brwi. - Co wy tam robicie?
- Lucas się ściga z chłopakami. - powiedział.
- Mhm... nie fajne te żarty. - wywróciłam oczami.
- Naprawdę!
- Tak, tak...
- Dobra, jak mi nie wierzysz, to spójrz w ekran. - powiedział.
Westchnęłam ale tak też zrobiłam, po chwili zauważyłam, że to co mówił, to jednak prawda. Zrobiłam duże oczy patrząc na to. Skąd on w ogóle ma ten samochód? Bardziej niebezpiecznego miejsca nie mogli sobie znaleźć? A ja myślałam, ze jest odpowiedzialny.
- Will, gdzie to jest? - spytałam.
Chłopak podał mi dokładnie jak tam dojechać, założyłam buty i bluzę, jako że słońce zaszło za chmurami i zrobiło się chłodniej, zeszłam na dół. Krzyknęłam, że jadę do Noir'a, wyszłam z domu, przez drzwi prowadzące do garażu. Przyciskając przycisk otworzyłam drzwi garażowe i bramę, wsiadłam do auta i wyjechałam.

Dotarłam tam na szczęście bez problemu, stanęłam z boku, widząc chłopaków podeszłam do razu do Willa.
- Zaraz będą wjeżdżać na metę. - powiedział.
Skinęłam jedynie głową i spojrzałam w tamtym kierunku, czekaliśmy jeszcze kilka minut, w końcu dojechali, ale potrzebowali jeszcze jednego okrążenia żeby zwolnić. W końcu z czerwonego samochodu wyszedł Lucas, śmiał się do swojego kolegi i cały czas powtarzał radośnie "Wygrałem" skrzyżowałam ręce na piersi, podszedł do mnie.
- Hej Cat. - uśmiechnął się i chciał mi dać buziaka, jednak odwróciłam głowę.
- Normalny jesteś? - spytałam patrząc na niego.
- O co ci chodzi? - zmarszczył lekko brwi.
- O to wszystko! Chcesz się zabić?!
- Cat, nie przesadzaj. - wywrócił oczami.
- Nie przesadzaj? - parsknęłam ironicznym śmiechem. - Piłeś coś?
- Catty noo. - zrobił słodką minę i chciał mnie przytulić.
Nim zdążył to zrobić, odsunęłam się dzięki czemu mógł jedynie przytulić powietrze. Minęłam go bez słowa i wkurzona ruszyłam w stronę auta.
- Uuuu, zjebałeś stary. - chłopacy zaczęli się śmiać i buczeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.