środa, 28 czerwca 2017

Od Lu Cd Cat

Gdy Cat wyszła z hali i popędziła w stronę lasu, moim pierwszym odruchem powinno być to, żeby za nią pobiec, jednak niczym słup soli stałem i gapiłem się w jej konia, który spoglądał niespokojnie w stronę oddalającej się właścicielki. Widziałem w jego oczach czyste przerażenie i rozpacz, wywołane nagłym zniknięciem Cat. Instruktor, jej przyjaciel, czy kim on tam był, patrzył się na mnie z mordem w oczach, mówiących, że jeśli za nią nie pójdę to puści konia. Wiedział, że nie lubiłem przebywać w ich towarzystwie, przerażała mnie świadomość tego, ile mają w sobie siły. Ocknąłem się dopiero wtedy, gdy usłyszałem rżenie siwka. Zamrugałem kilkakrotnie i potrząsnąłem lekko głową, po czym oddaliłem się od nich i poszedłem szukać Cat. Gdy tylko wszedłem do lasu, zobaczyłem ją siedzącą na ziemi, opartą o drzewo. Westchnąłem i podszedłem do niej, ale będąc blisko zobaczyłem, że wcale nie płacze ze strachu, ale nie jest z nią najlepiej jeśli chodzi o zdrowie. Kucnąłem obok niej i pogłaskałem po włosach.
- Catty... - zacząłem z chrypką. - Źle się czujesz?
- Moja głowa.... - zaczęła. Przygryzłem wargę i wsadziłem jedną rękę za jej plecy, a drugą pod kolana i powoli wstałem. - Co robisz?
- Złap się i oprzyj głowę na moim ramieniu. Jedziemy do lekarza.
- Lucas nie trzeba...
Nie miałem zamiaru z nią dyskutować. Ruszyłem dość żwawym krokiem w stronę samochodu co jakiś czas zerkając na Cat i usiłując wywnioskować czy jej stan się nie pogarsza. Gdy byliśmy już obok samochodu postawiłem dziewczynę delikatnie, dalej przytrzymując jednym ramieniem, a drugim wyjąłem kluczyki i odblokowałem wóz. Otwarłem drzwi ze strony pasażera i pomogłem dziewczynie usiąść. Poczułem , że w środku jest strasznie duszno, więc otwarłem jej okno, zapiąłem pas i zamknąłem drzwi. Przeszedłem samochód i usiadłem za kierownicą, nie zamykając drzwi. Włożyłem kluczyki do stacyjki i odpaliłem silnik, żeby uruchomić klimatyzację. Opuściłem szybę w swoich drzwiach i wysiadłem zamykając je. Ruszyłem w kierunku stajni, przed którą zobaczyłem tego jej przyjaciela z koniem.
- Co jest z....
- Słuchaj koleś, nie wiem kim dla niej jesteś - zacząłem grożąc mu palcem - ale nie zmusisz jej, żeby z tobą przebywała.
- O co ci chodzi chłopie? - spytał lekko poddenerwowany.
- Myślisz, że nie widzę jak na nią patrzysz? Tknij ja tylko to ci nogi z dupy powyrywam.
Gdy tylko skończyłem zdanie, chłopak przywalił mi pięścią w twarz. Zatoczyłem nie do tyłu i złapałem na bolący nos. Jeśli mi go złamał to nie daruję! Spojrzałem na niego i ten chytry uśmieszek i wtedy czara się przelała. Walnąłem go raz i drugi, potem trzeci, ale raz oberwałem ja. Warga zaczęła krwawić mi jeszcze mocniej. Zdenerwowany kopnąłem go w brzuch, a gdy się przewalił, zwijając się z bólu, splunąłem mu w twarz. Tym kończąc odwróciłem się i ruszyłem do Cat. Po krótkiej chwili byłem już przy samochodzie. Wsiadłem na miejsce kierowcy i nachyliłem się nad Cat, żeby zamknąć jej okno.
- Pobiliście się? - spytała cicho. Zignorowałem ją i zapiąłem pas i zamknąłem drzwi oraz szybę. Zmniejszyłem trochę klimatyzację, żeby nie było jej zbyt chłodno i ruszyłem. Mijając mojego 'wroga', mrugnąłem mu długimi światłami po oczach, a potem przyspieszyłem, chcąc jak najszybciej oddalić się od tej cholernej stajni. Zanim wjechałem na główną drogę, wcisnąłem kierunkowskaz i gdy nic nie jechało, wjechałem szybko na drogę i przyspieszyłem. Ograniczeniem było 40 na godzinę, ale musiałem szybko zawieść Cat do szpitala.
- Zwolnij, bo dostaniesz mandat... - powiedziała cicho.
- Nie dostane... tu nigdy nie ma policji, ani radarów. Poza tym, muszę szybko zawieść cię do szpitala, żeby cię przebadali. - odparłem i dotknąłem lekko bolącego nosa. Gdy poczułem ostry ból, syknąłem lekko, przez co Cat spojrzała na mnie.
- Bardzo cie boli? Czemu znowu się pobiłeś? - spytała dziewczyna cały czas na mnie patrząc. Nie odpowiedziałem jej jednak, mimo, ze nie lubiłem tego gnojka, nie chciałem, żeby miała o nim złe zdanie. Nie lubiłem niszczyć ludzkich przyjaźni, chyba, ze jednak strona chce czegoś więcej. - Lucas, odpowiedz mi.... nie bądź taki milczący...
- Powiem ci tyle... - westchnąłem. - Jeśli twój kolega się zmieni swojego nastawienia skończy jak Xavier... Albo jeszcze gorzej...



Cat?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X