Spojrzałam na niego lekko zaskoczona, zupełnie nie rozumiałam co się z nim dzieje. To teraz nie mogę z nikim rozmawiać, nikt nie może na mnie spojrzeć, bo zrobi z nim to, co z Xavierem? Spojrzałam za okno na przemijający krajobraz. Poczułam wibracje mojego telefonu, wyjęłam go i odczytałam wiadomość. Był to Daniel, pytał, czy wszystko w porządku bo dzwonił do niego Artie i opowiedział o wszystkim. Napisałam, że wszystko jest ok i że mają nie gadać o nim przy Lucasie, nie chciałam żeby się dodatkowo denerwował. Dojechaliśmy pod szpital, chłopak zgasił silnik i spojrzał na mnie, również na niego spojrzałam.
- Mam iść sama? - spytałam. - A takim razie niepotrzebnie mnie tu przywoziłeś. - mruknęłam odpinając pasy i wysiadając z samochodu.
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w kierunku postoju taksówek, już miałam wsiadać do jednej z nich, kiedy ktoś nie wziął mnie na ręce. Był to oczywiście Lucas, który postawił mnie dopiero przy wejściu do szpitala.
-Powinien zbadać cie lekarz. - stwierdził.
- A ciebie opatrzyć. - złapałam go za rękę i wyciągnęłam do środka.
Po kilkudziesięciu minutach mnie lekarz zbadał i przypisał dodatkowe leki, a Lucasa opatrzył i dał leki przeciwbólowe. Wyszliśmy ze szpitala, dziwie się czułam kiedy chłopak szedł w odstępie ode mnie i prawie ze mną nie rozmawiał. Podeszliśmy do jego auta, otworzy mi drzwi, jednak nie wsiadłam a skrzyżowałam ręce na piersi.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - spytałam.
- Ale co? - udał zdziwionego.
- Nie udawaj. - wywróciłam lekko oczami. - Nie odpowiadasz na moje pytania, nie rozmawiasz ze mną. Zachowujesz się, jakbyśmy byli jedynie znajomymi. Czy ja coś zrobiłam? Kocham cię ale nie wiem, czy ty mnie nadal również. - powiedziałam już bezsilnie.
- Mam iść sama? - spytałam. - A takim razie niepotrzebnie mnie tu przywoziłeś. - mruknęłam odpinając pasy i wysiadając z samochodu.
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam w kierunku postoju taksówek, już miałam wsiadać do jednej z nich, kiedy ktoś nie wziął mnie na ręce. Był to oczywiście Lucas, który postawił mnie dopiero przy wejściu do szpitala.
-Powinien zbadać cie lekarz. - stwierdził.
- A ciebie opatrzyć. - złapałam go za rękę i wyciągnęłam do środka.
Po kilkudziesięciu minutach mnie lekarz zbadał i przypisał dodatkowe leki, a Lucasa opatrzył i dał leki przeciwbólowe. Wyszliśmy ze szpitala, dziwie się czułam kiedy chłopak szedł w odstępie ode mnie i prawie ze mną nie rozmawiał. Podeszliśmy do jego auta, otworzy mi drzwi, jednak nie wsiadłam a skrzyżowałam ręce na piersi.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi? - spytałam.
- Ale co? - udał zdziwionego.
- Nie udawaj. - wywróciłam lekko oczami. - Nie odpowiadasz na moje pytania, nie rozmawiasz ze mną. Zachowujesz się, jakbyśmy byli jedynie znajomymi. Czy ja coś zrobiłam? Kocham cię ale nie wiem, czy ty mnie nadal również. - powiedziałam już bezsilnie.
- To nie tak, po prostu... - westchnął.
- Nie komplikuj, powiedz w prost że mnie nie kochasz i nie chcesz już ze mną być. - spuściłam wzrok czując cisnące mi się do oczu łzy.
Chłopak po chwili ujął moją twarz w dłonie i zmusił, bym na niego spojrzała. Miałam już szkliste oczy.
- Kocham cię, nigdy nie przestanę. Chcę z tobą być, tylko po prostu... wszystko się trochę skomplikowało i musimy to jakoś ogarnąć...
Pokiwałam głową i przytuliłam się do niego lekko i cicho płacząc.
- Nie chcę, żebyś mnie zostawił. - wyznałam.
Lu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.