poniedziałek, 19 czerwca 2017

Od Lu Cd Cat

Spojrzałem na zniszczenia jakie pozostawił po sobie chłopak. Wazon rozbity na tak malutkie kawałeczki, ze zbieranie ich zajęłoby co najmniej godzinę. Nadawał się do kosza, o sklejaniu nie było nawet mowy. Pewnie to jakiś stary badziew z pchlego targu, albo był po prostu taki stary. Kilka pudełeczek z lekami leżało na ziemi z otwartymi wieczkami, a ich zawartość również wylądowała na podłodze i powędrowała nawet na drugi koniec sali. Stolik ucierpiał chyba najmniej z tego wszystkiego.
Czemu ty się idioto przejmujesz jakimiś rzeczami! On właśnie się przyznał!
A tak, racja. 
Spojrzałem na przerażoną Cat i widząc w jej oczach czyste przerażenie, poczułem, że temperatura mojego ciała wzrosła kilkakrotnie i sięgała zenitu. Zacisnąłem dłonie w pięści i ominąłem łóżko kierując się do chłopaka.
- Coś ty właśnie powiedział? - spytałem z kamiennym wyrazem twarzy, tak spokojnie na ile było mnie stać. Chłopak spojrzał na mnie z mordem w oczach i też zacisnął dłonie w pięści, a potem uśmiechnął się cwaniacko. I w tej oto właśnie chwili czara się przelała. Adrenalina zastąpiła krew. Gniew zastąpił rozum, a żądza zemsty na tym dupku zdrowy rozsądek. Zrobiłem dwa większe kroki i zamachnąłem się ręką uderzając chłopaka pięścią w nos. Ten zatoczył się do tyłu zaskoczony niespodziewanym atakiem. Otrzepałem rękę i spojrzałem na Cat. Zasłoniła twarz dłońmi i patrzyła na mnie z przerażeniem. Spuściłem wzrok i skrzywiłem się gdy uświadomiłem sobie, ze krew na mojej dłoni jest krwią jej byłego.
- Aaa!! - usłyszałem głos Xaviera. - Ty idioto! Złamałeś mi nos!
- Ciesz się, ze tylko nos! - warknąłem i podbiegłem do niego, zadając mu kolejny cios, tym razem w prawe ramię. Gdy zatoczył się ponownie, lewą ręką uderzyłem go w udo, a gdy zgiął się w pół złapałem go rekami za ramiona i kopnąłem kolanem, w brzuch. Gdy upadł na ziemię i zaczął jęczeć, Cat zaczęła płakać. Zignorowałem ją jednak. Teraz liczyłem się tylko ja i on. Nic innego nie istniało. Przestrzeń naokoło nas jakby zniknęła i znajdowaliśmy się w czymś w rodzaju próżni. Tylko my dwaj w otaczającej nas ciemności.
Lucas.... Uspokój się... Błagam! To do niczego nie doprowadzi! Przestań! po raz kolejny usłyszałem głos w głowie.
- Zamknij się! -wrzasnąłem do odgłosu i złapałem się za głowę. - Przestań!
Zacząłem dyszeć jak jakieś dzikie zwierzę albo szaleniec, który uciekł z psychiatryka. Podszedłem do Xaviera i zacząłem kopać go po bez opamiętania. Po brzuchu, nogach, a szczególnie po jego męskości. Gdy uznałem, że wystarczy, uklęknąłem obok niego i złapałem za ubranie.
- Za to co jej zrobiłeś, powinienem pobić cie na śmierć! Powinienem cię torturować tak długo, aż zdechniesz! Powinienem ci go odciąć ch*ju je*any! Obiecuję, że zdechniesz w męczarniach ty pier*olony pedale!
Zacząłem nim szarpać jak pluszową zabawką w te i z powrotem wrzeszcząc obelgi i przekleństwa, do momentu, aż nie poczułem, ze coś odciąga mnie od niego. Zacząłem się szarpać i z początku udało mi się wyrwać i walnąć tego  śmiecia jeszcze parę razy, ale potem znów poczułem ograniczoną swobodę ruchów i ukłucie na karku. Musiało upłynąć trochę czasu, żebym przestał się szamotać i zaczął 'wracać do rzeczywistości'. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam przed zaśnięciem był rozmazany obraz moje mamy całej zalanej łzami




Cat?
Ha! Pobiłam cię! Ja mam 522 słów! XD
Ej zróbmy tak, że Lucas ma całe poranione ręce, zakrwawione oczy i żeby mu krew ciekła z nosa XD Ja chce zrobić z niego niepoczytalnego! XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X