wtorek, 27 czerwca 2017

Od Cat c.d Lucasa

Kiedy chłopak na ułamek sekundy spojrzał na mnie, widziałam jego zakrwawioną twarz, zakryłam twarz dłońmi. Cały czas patrzałam przerażona na Lucasa, mógł go uderzyć, raz czy kilka razy, ale nie aż tak! Ochrona nie mogła go uspokoić, więc lekarze wstrzyknęli mu środki uspokajające. Dawka była na tyle duża, że po krótkim czasie zasnął. Przenieśli go na łóżko, kawałek dalej, po czym do razu zaczęli badać Xaviera. Ja leżałam cicho na łóżku, próbując się uspokoić. Nie mogłam uwierzyć w to, że Lucas potrafi być taki agresywny.
Okazało się, że Xavier ma połamane żebra, nos, nogę i ręce a w dodatku krwotok wewnętrzny, musieli zabrać go na operację. Lucas dalej spał, koło mnie siedział tata i trzymał za rękę, po drugiej stronie łóżka stali moi bracia, krzyżując ręce na piersiach.
- Nie wiem co w niego wstąpiło... powinienem bać się cię z nim zostawić? - pogłaskał mnie delikatnie po głowie.
Nic nie odpowiedziałam, tylko spojrzałam w sufit. Rodzice chłopaka stali przy nim, jego mama mocno płakała. Mój tata poszedł z nimi porozmawiać, Eliot usiadł na skraju mojego łóżka.
- Kupiliśmy ci coś na pocieszenie. - powiedział i uśmiechnął się do mnie lekko.
Maks wyciągnął zza pleców pudełeczko słodkości a Daniel pluszowego konia, przypominającego Noira. Uśmiechnęłam się i przytuliłam lekko pluszaka.
- Dziękuję.
- Będziemy mieć na niego oko. - stwierdził Eliot a ja jedynie westchnęłam.
***
W szpitalu byłam przez tydzień, Lucas miał dzisiaj przyjść na zdjęcie szwów z poranionych dłoni, od okładania Xaviera. Chłopcy odwieźli mnie do domu, tam też ze mną zostali i poszli coś ugotować, mam nadzieję że nie spalą mi kuchni. Wzięli mój bagaż, a wtedy usłyszałam rżenie.
- Czeka na ciebie. - Maks uśmiechnął się i dołączył do chłopaków.
Powolnym krokiem ruszyłam w stronę stajni, koń przyglądał mi się zza ogrodzenia i cały czas rżał rozpaczliwie, w pewnym momencie przeskoczył ogrodzenie i podbiegł do mnie, wzdrygnęłam się lekko. Zaczął mnie delikatne muskać nosem.
- Cześć mały, tęskniłam za tobą. - pogłaskałam go po szyi. - Jak się czujesz? - obadałam jego nogi, wyglądało na to, że wszystko jest w porządku.
Zaczęłam go głaskać a on stał spokojnie przymykając oczy, nagle na podjazd, wjechał samochód Lucasa. Spojrzałam w jego stronę, drapiąc konia za uchem. Chłopak wysiadł z samochodu i powoli podszedł do mnie, Last wiedząc już, że Lucas nie lubi przebywać w jego towarzystwie poszedł kawałek dalej, a ja ponownie przeniosłam wzrok na chłopaka, był już koło mnie.
- Hej... jak tam, pozbyłeś się wszystkich szwów? - dałam mu delikatnego buziaka w policzek.

Lu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X