Mieszałem właśnie łyżeczką gorąca czekoladę, by po chwili zanieść ją Catty. Położyłem kubki na stoliku.Usiałem obok niej. Odkładała właśnie szczotkę na stół. Zanim złapała w ręce kubek, objąłem ja z boku i pocałowałem w szyję.
- Kocham cię... - wyszeptałem - nie widzę świata poza tobą Catty...
- Tez cię kocham...
Schowałem nos z zagłębieniu jej szyi i zamknąłem oczy. Przyciągnąłem ją do siebie, by następnie wziąć ją na kolana. Zacząłem bawić się jej włosami, zawijając pojedyncze kosmyki na palce. Dziewczyna siedziała na mnie okrakiem i patrzyła na mnie. Poczułem wibracje telefonu w kieszeni. Wyjąłem go. Tata.
- Halo? - spytałem gdy odebrałem.
- Lucas gdzie jesteś?
- U Cat.
- Dobra. My jesteśmy już na miejscu. Jutro rano do was przyjedziemy z policją. Nigdzie się nie ruszajcie.
- Jasne.
Rozłączyłem się i rzuciłem telefon na kanapę.
- Kto to? - spytała Cat. Mój tata. Rano tu przyjedzie z policją.
- Dlaczego z policją?
- Bo... idiota z Rosji rozwalił mi auto, zdemolował dom i prawie cię zabił.
- Przyszedłbyś na mój pogrzeb?
- Nie. Leżałbym obok ciebie.
- Ooo... - nachyliła się i mnie pocałowała.
- Dlaczego pytałaś, czy gdybyś była w ciąży, to bym cie zostawił? Chcesz być mamą? - spytałem i wsadziłem rękę pod jej bluzkę. - Bo jeśli chcesz być mamą, to ja chcę być tatą.
- Lucas... - jęknęła, gdy zacisnąłem ręce na je piersiach.
- Mamy całą noc... - zacząłem i odpiąłem jej stanik. - ... by zostać rodzicami...
- Lucas... - powiedziała uwodzicielsko i zdjęła ze mnie koszulkę.
Cat? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.