środa, 25 kwietnia 2018

Od Lu Do Cat


Miałem naprawdę wielką ochotę go zabić. Tu i teraz, tak jak staliśmy. Zacisnąłem pięści i spojrzałem na niego z nienawiścią.
- No uderz mnie - powiedział z chytrym uśmiechem. - Dalej...
- Chcesz znowu wylądować w szpitalu?
Odwróciłem się na pięcie i odszedłem kierując się do domu Coopera. Znalazł się tam dość szybko. Zapukałem do drzwi i po chwili chłopak otworzył mi.
- Co ty tu robisz?
- Idziemy pić? - spytałem
- Coś się stało?
- Po prostu chodź.
Popijając kolejny, chyba już piąty kufel piwa, zacząłem się zastanawiać czy jestem odpowiedni dla Cat. Oboje wiedzieliśmy o mojej chorobie. Lekarz wpisując mnie ze szpitala zabronił mi sie denerwować, a Archie zawsze wytrąca mnie z równowagi. Poza chorobą dochodzi jeszcze moja zazdrość. Cat jest dla mnie najwazniejsza i nie chcę jej stracić, ale...
- Kurwa, Lucas otrząśnij się!
Spojrzałem zdezorientowany na Coopera, który wręcz mordował mnie wzrokiem.
- Co? - spytałem.
- Od bitych dziesięciu minut gapisz sie na cycki tamtej laski - wskazał palcem na jakąś blondynkę, która tańczył na rurze i patrzy na mnie uwodzicielsko, co jakiś czas (dobra nie oszukujmy się, cały czas) dotykała swoich piersi. Odwróciłem od niej wzrok i przetarłem oczy.
- Nie gapiłem się na.... Ugh... Zamyśliłem się tylko.
- Skoro to nazywasz zamyśleniem to...
- Zamknij dziób - powiedziałem i wstałem od stołu wychodząc z klubu. Wsiadlem do samochodu ignorując fakt, że piłem. Musze zobaczyc się z Cat, bo oszaleję. Ruszyłem z piskiem opon, przejeżdżając obok wejscia do klubu, mijając Coopera, który gestami kazał mi się zatrzymać. Nie słuchałem go jednak. Wjechalem na autostradę i przyspieszylem. Silnik pracował tak szybko jak jeszcze nigdy. Pare razy mało co kogoś nie potrąciłem. W końcu zjechalem z autostrady i zwolnilem, ale jechałem na tyle szybko, żeby wyprzedzac wszystkie samochody. Kierowcy trąbili na mnie, ale nie zważałem na to. Gdy w końcu zobaczylem dom Cat, nacisnąłem na hamulec z całej siły, ścierając gumy. To spokojna okolica, żadko kto tutaj jeździ, więc małaszansa, że w kogoś wjadę. Spojrzałem na dom Cat w oknie. Tak piękna jak zawsze. Wyłączyłem silnik i wysiadłem. Podszedłem do jej domu i gdy byłem nuż blisko, Cat wyszła. Podszedłem bliżej.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziała gdychciałem zalytać gdzie się wybiera. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać?
Patrzyła na mnie przez chwilę, a potem ruszyła w stronę plaży. Stałem chwilę jak słup soli patrząc na nią. Dopiero po kilku sekundach ruszyłem jej śladem. Gdy bylem tuż za nią, objąłem ją w pasie, przyciągając ją do siebie. Stałem tak i wciągałem zapach jej szamponu.
- Kocham cię... Przepraszam za wszystko...


Cat?

niedziela, 22 kwietnia 2018

Od Cat c.d Lu

Zaskoczona spojrzałam w stronę drzwi, po chwili stała się rzecz, której na prawdę chciałam uniknąć... w kuchni pojawił się Archie. Spojrzał zaskoczony na mnie, a następnie na Lucasa.
- Cat... wszystko w porządku? - zapytał, najwyraźniej myślał, że Lucas trzyma mnie siłą przy sobie.
- Archie, co tu robisz? - odsunęłam się od Lucasa, posyłając mu jeszcze przepraszające spojrzenie i podeszłam do Archiego.
- Przyniosłem sushi, myślałem że może pójdziemy do parku i zjemy. - wyjaśnił patrząc na mnie, jednak co chwilę uciekał wzrokiem na Lucasa.
- Dobry pomysł, ale widzisz... nie zbyt mogę. Może innym razem? - spytałam powoli pchając go w stronę drzwi.
- Innym razem? - wtrącił Lucas podchodząc do nas. Spojrzałam na niego, widziałam gniew w jego oczach. Westchnęłam ciężko.
- Spokojnie, ty mogłeś mieć przyjaciółkę to ja też mogę mieć przyjaciela. Nie popadajmy w paranoje. - powiedziałam spokojnie, czując narastające spięcie. - Lucas, chyba mi ufasz? - złapałam go za rękę.
- Tobie może i tak, ale jemu nie. - odparł chłodno.
- A ja za to nie ufam tobie, wiem, że ją skrzywdzisz. - warknął na niego.
- Nic bym jej nie zrobił! - fuknął i popchnął Archiego.
Chłopak spojrzał na mnie a później na Lucasa.
- No i co ty robisz, nie widzisz że zaraz zacznie się ciebie bać? - spytał z wyrzutem.
- Stop! Jeśli zaraz się nie uspokoicie, oboje stąd wyjdziecie! - teraz to ja krzyknęłam, mając już tego dość.
Widząc że Lucas nic sobie z tego nie zrobił wypchnęłam z domu pierw jego, a później Archiego. Miałam już gdzieś czy się pozabijają, czy też nie. Niech robią co chcą. Poszłam do łazienki wziąć prysznic, chciałam się jakoś uspokoić. Zaraz po tym włosy splotłam w kucyka i ubrałam w strój do jazdy.
Znalezione obrazy dla zapytania bryczesy damskiePodobny obraz
Będąc już w stajni wyprowadziłam Noir'a na zewnątrz, wyszczotkowałam go i osiodłałam, nie śpieszyłam się, przecież miałam dużo czasu. Uprzednio jeszcze zadzwoniłam do Lucy, poprosiłam ją, aby wybrała się ze mną na przejażdżkę, nie miała nic przeciwko. Umówiłyśmy się na początku ścieżki konnej w lesie. Czekałam tam chwilę na nią, ale nie przeszkadzało mi to. Było cicho, słychać było jedynie śpiew ptaków i co jakiś czas konie.
- Rzeczywiście, dość ciężka sprawa. - stwierdziła po chwili, gdy wysłuchała całej opowieści.
- Tym bardziej, że nie chcę zostawiać Archiego. Jakby nie było... to on mi pomógł wrócić do zdrowia, przełamał mój lęk przed dalszą jazdą, był przy mnie gdy byłam w rozsypce. Wyjdę na niezłą sukę, gdy tak po prostu się od niego odwrócę. - westchnęłam.
- A z drugiej strony jest Lucas, który wkurza się, gdy tylko jakiś facet kręci się koło ciebie. Ciężka sytuacja... - przyznała.
- Właśnie. - popuściłam wody Noir'owi, aby mógł swobodnie iść.
- Ale to jest nie sprawiedliwe, facet może mieć koleżanki i nie uważa to za nic złego, ale dziewczyna nie może mieć przyjaciela, bo już że zdradza czy coś.
- Dokładnie, tak samo jak facet prześpi się z dziewczyną na imprezie, to wiesz, jest super, a jak dziewczyna prześpi się z chłopakiem, to od razu się puszcza. - wywróciłam oczami zirytowana.
- Ciężki nasz los. - parsknęła śmiechem. - Na twoim miejscu nie rezygnowałabym z przyjaźni. W końcu nie robisz nic złego, Lucas musi to zaakceptować.
- Obawiam się, że przez to nam nie wyjdzie. - mruknęłam patrząc przed siebie.
- Stara, nie możesz trzymać go przy sobie na siłę. Nie możesz zmieniać wszystkiego, co mu się nie spodoba. Musi cię akceptować, twoich znajomych... w przeciwnym razie taki związek nie będzie miał sensu.
Lekko skinęłam głową, trochę racji miała. Powinniśmy siebie nawzajem akceptować, w końcu nie można zamykać się tylko na jedną osobę. Nie będę przecież też uciekała przed każdą rozmową z płcią przeciwną tylko dlatego, że mój chłopak może się wkurzyć... to trochę chore.
Do domu wróciłam późnym popołudniem, niedługo miał być zachód słońca. Rozsiodłałam konia i poszłam się przebrać, następnie przypięłam do obroży Mike'a smycz i wyszliśmy z domu. Nie chciałam tu siedzieć, za dużo bym myślała. Zarzuciłam rączkę od smyczy na nadgarstek, aby móc zakluczyć drzwi. Kiedy zmierzałam w stronę furtki, zauważyłam zmierzającego w moją stronę Lucasa.
- Idę na plażę na zachód słońca. - powiedziałam uprzedzając jego pytanie. - Idziesz ze mną czy chcesz tu stać? - patrzałam na niego.

Lucas?
Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X