**Kilka dni później**
Był dzień zawodów, denerwowałam się strasznie. Od rana byłam w stadninie, zawody zaczynały się o 12. Dobrze, że Lucas cały czas był przy mnie, uspokajał mnie. Poszłam się przebrać, włosy związałam w kucyka.



***
Pierwsza połowa poszła nam rewelacyjnie, zakwalifikowaliśmy się do grupy wyjściowej, właśnie odbywały się ostatnie, decydujące przejazdy. Staliśmy z Lucasem przy ogrodzeniu obserwując innych.
- Denerwuję się. - mruknęłam opierając czoło o jego tors, zaciskając w dłoni mocniej rękawiczki.
- Spokojnie, poprzednio poszło świetnie, teraz też tak będzie. - uśmiechnął się i pocałował mnie w głowę.
- Pójdę osiodłać Noir'a, zaraz nasza kolej. - westchnęłam.
Chłopak pokiwał głową, udałam się do stajni. Osiodłałam konia i wyprowadziłam na zewnątrz (Dochodzą ochraniacze, nauszniki w tym samym kolorze co czaprak, odchodzi derka)
Akurat była nasza kolej, kiedy zrobiliśmy krótką rozgrzewkę. Zajmując swoje miejsce, przerzuciłam wzrok na Lucasa, pokazał że trzyma kciuki. Posłałam mu blady uśmiech, cała byłam jakaś blada. Organizator to zauważył i mówił, żebym się nie martwiła, że na pewno pójdzie mi świetnie. Zaczęliśmy. Szło nam bardzo dobrze, nawet myślałam, że uda nam się zająć pierwsze miejsce jednak przy jednej z ostatnich przeszkód jakiś z widzów rzucił pod nogi Noir'a petardę, kiedy wybuchła przestraszył się, ja też przez co oboje upadliśmy, ja uderzyłam mocno głową o ziemię przez co straciłam przytomność, noga utknęła mi w strzemieniu przez co Last przeciągnął mnie po połowie parkuru.

?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.