piątek, 23 grudnia 2016

Od Lu Cd Cat

Widząc jak koń ciągnie Cat po parkurze, przez chwilę stałem osłupiały nie mogąc się ruszyć. Lekarze podbiegli do niej, pracownicy złapali konia, a ja... stałem. Stałem i nie mogłem zrobić kroku. Jednak po chwili ruszyłem biegiem.
- Niech pan się odsunie! - powiedział do mnie ratownik.
- Ale to moja dziewczyna!  - zaprotestowałem.
- Zabieramy ją do szpitala.
Odepchnął mnie, po czym podszedł do swoich kolegów po fachu. Po upływie kilku minut, zabrali Catty do karetki. Od razu pojechałem za nimi. W głowie miałem najczarniejsze scenariusze.

***


Gdy powiedziano mi, że Cat ma krwiaka mózgu i musi być natychmiast operowana, myślałem, że się rozpłaczę. Kazano mi zadzwonić po rodzinę dziewczyny. Wybrałem numer mojego ojca. Gdy odebrał ze łzami w oczach wszystko mu wyjaśniłem. Powiedział, że zadzwoni po tatę Cat i przyjadą. Ja tymczasem oparłem się o ścianę cały czas płacząc.


Stałem tak bardzo długo i nawet nie zauważyłem gdy ktoś złapał mnie za ramię i gwałtownie odwrócił. Zobaczyłem przed sobą tatę Cat. Miał łzy w oczach.
- Gdzie?!
Nie mogłem wydusić ani słowa, więc wskazałem palcem na salę operacyjną. Mężczyzna wyminął mnie i skierował się w tamtą stronę. Ja natomiast podszedłem do mamy i przytuliłem ją. Przyjechali wszyscy. tata, mama, Dylan, Harry, Klara, Victoria, Diana, a nawet Cooper, Brad, Seba i Will. Patrzyli na mnie ze współczuciem. Mimo iż nie za bardzo znali Cat, wiedzieli jaka jest dla mnie ważna. Płakałem w ramionach matki jak małe dziecko. Ale cóż poradzić skoro moja najukochańsza dziewczyna walczy o życie, a ja nie mogę nic z tym zrobić.
- Wszystko będzie dobrze synku... - wyszeptała mi do ucha mama. - Zobaczysz kochanie...
- Ja...
- Już dobrze Lucas... z Catherine będzie wszystko w porządku. Uwierz mi. - załkałem żałośnie, więc mama pogłaskała mnie po plecach.. - Chodźmy do barku. Kupię ci coś do jedzenia.
- Nigdzie nie idę! Musze być z Catty! - zaprotestowałem.
- Lucas - odezwał się ojciec. - Idź z mamą. My tutaj zostaniemy. Musisz coś zjeść.
Niechętnie poszedłem za mamą piętro niżej do kawiarenki. Kupiła mi herbatę i kanapkę, po czym przyszła do mnie. Ja jednak siedziałem oparty o stolik.





Po godzinie siedzenia w kawiarence, mój telefon zawibrował. Wyjąłem go z kieszeni i zobaczyłem wyświetlacz. Cooper.
- Eee.... Lucas nie chcę cię denerwować, ale tutaj jest były od Cat.
- CO?!
Mama spojrzała na mnie z troską.
- No przylazł tutaj i teraz wchodzi na salę. Catty się obudziła, a jej tata poszedł gdzieś z lekarzem.
Rozłączyłem się i pędem skierowałem na górne piętro. Wyminąłem wszystkich i wpadłem do sali jak poparzony.

Catty?

piątek, 2 grudnia 2016

Od Cat c.d Lu

Kiedy Lucas poszedł do kolegi, poszłam do Noir'a. Musiałam posmarować mu nogi specjalną maścią, która zmniejsza ryzyko urazu kończyny, zawsze stosujemy ją przed zawodami.
**Kilka dni później**
Był dzień zawodów, denerwowałam się strasznie. Od rana byłam w stadninie, zawody zaczynały się o 12. Dobrze, że Lucas cały czas był przy mnie, uspokajał mnie. Poszłam się przebrać, włosy związałam w kucyka.
Znalezione obrazy dla zapytania bryczesy do jazdy konnejPodobny obrazPodobny obrazPodobny obraz
Podobny obrazZnalezione obrazy dla zapytania rękawiczki jeździeckie
***
Pierwsza połowa poszła nam rewelacyjnie, zakwalifikowaliśmy się do grupy wyjściowej, właśnie odbywały się ostatnie, decydujące przejazdy. Staliśmy z Lucasem przy ogrodzeniu obserwując innych.
- Denerwuję się. - mruknęłam opierając czoło o jego tors, zaciskając w dłoni mocniej rękawiczki.
- Spokojnie, poprzednio poszło świetnie, teraz też tak będzie. - uśmiechnął się i pocałował mnie w głowę.
- Pójdę osiodłać Noir'a, zaraz nasza kolej. - westchnęłam.
Chłopak pokiwał głową, udałam się do stajni. Osiodłałam konia i wyprowadziłam na zewnątrz (Dochodzą ochraniacze, nauszniki w tym samym kolorze co czaprak, odchodzi derka)
Znalezione obrazy dla zapytania czaprak skokowy
Akurat była nasza kolej, kiedy zrobiliśmy krótką rozgrzewkę. Zajmując swoje miejsce, przerzuciłam wzrok na Lucasa, pokazał że trzyma kciuki. Posłałam mu blady uśmiech, cała byłam jakaś blada. Organizator to zauważył i mówił, żebym się nie martwiła, że na pewno pójdzie mi świetnie. Zaczęliśmy. Szło nam bardzo dobrze, nawet myślałam, że uda nam się zająć pierwsze miejsce jednak przy jednej z ostatnich przeszkód jakiś z widzów rzucił pod nogi Noir'a petardę, kiedy wybuchła przestraszył się, ja też przez co oboje upadliśmy, ja uderzyłam mocno głową o ziemię przez co straciłam przytomność, noga utknęła mi w strzemieniu przez co Last przeciągnął mnie po połowie parkuru.


?

Od Lu Cd Cat

Zaśmiałem się i pocałowałem ją w głowę.
- Kocham cię Catty...
- Wiem.
Wstałem z kanapy i wziąłem ją za ręcę, by też wstała. Patrzyła na mnie zdziwiona, więc złapałem ją w pasie i podniosłem do góry. Zakręciłem nią dookoła, tak, że zaczęła się śmiać.
- Kocham cię i będę ci to powtarzał codziennie, aż do śmierci, codziennie będę cię całował, codziennie będę cię przytulał, codziennie będę obok ciebie - postawiłem ją na ziemi, a ta patrzyła na mnie z uśmiechem. -  Wystarczy, że tylko mnie o to poprosisz i będziesz mnie kochać tak mocno jak ja ciebie.
W jej oczach zobaczyłem łzy. Otarłem je i pocałowałem ją.
- Spełnić moje postanowienie?
- Oczywiście.... - powiedziała ze śmiechem ocierając oczy. - Poczekasz na mnie? Muszę iść do sta...
Zawibrował mi telefon. To Cooper. Spojrzałem na Cat. Skinęłe głową, więc odebrałem.
- Co jest? - spytałem
- Wyjaśnij mi co twój kocur robi na moim łóżku?
- Co?
- No wlazł przez okno i już bite 20 minut siedzi i patrzy na mnie jak na obiad.
- Co? - zaśmiałem się.
- Możesz po niego przyjść?
- Dobra.
Rozłączyłem się i schowałem telefon do kieszeni.
- Idzies, gdziesz?
Spytała Catty z uśmiechem.
- Do Coopera. Peter tam przylazł i smrodzi mu na łóżko.
- Ok. Przyniesiesz go tu?
- Tak, to... jakiś problem?
- Nie, idź.
Pocałowałem ją, po czym wyszedłem z domy.


***


- I ty mi chcesz wmówić, że to jest aniołek? - powiedział Cooper wskazując na Petera, który leżał na moich kolanach i mruczał, gdy go głaskałem.
- No - powiedziałem ze śmiechem.
- To jest zło wcielone! Ten kot to demon! - na te słowa Peter syknął na chłopaka, który potknął się, wywijając orła, a ja zacząłem się śmiać. - O tym mówię Lu.
Dodał z uśmiechem, masując tyłek.
- Daj spokój James, to tylko niewinny kotecek - zrobiłem psie oczka.
- Niewinnym koteckiem to jest, Halina, kot mojej babci. To jest szatan.
Peter zaczął znowu warczeć, a ja sie zaśmiałem.
- Halina?
- No w sumie Halina Małgorzata I jeśli wolisz.
Na te słowa położyłem się na łóżku niemal płacząc ze śmiechu.
- Na serio ma tak na imię!
Usiadłem i spojrzałem na chłopaka, ale potem tuż za nim dostrzegłem jego rolki. Mimowolnie dotknąłem nogi, która jak na zawołanie zaczęła mnie boleć.
- Stary wszystko ok? - spytał i spojrzał za siebie, od razu rozumiejąc o co mi chodzi. - Dalej nie możesz jeździć?
Pokiwałem przecząco głową.
- Lucas... - usiadł na fotelu i podjechał bliżej. - Wiesz bo są zawody i...
- Musze wystartować!
- Coś ty oszalał?! Znowu chcesz wylądować na OIOM'ie?
- Cooper... Przecież przygotowywaliśmy się do tego od kilku lat. To są zawody międzynarodowe!
- Wiem, ale nawet jeśli będziesz chciał wystartować, to nie przejdziesz badań zdrowotnych.
- Wiem...
Westchnąłem i opadłem na łóżko.



Cat?






Theme by Ally forGraphicpoison | Credits X